Po co nam sny? Koszmary mają nas obudzić z życiowego letargu

Czytaj dalej
Fot. Archiwum
Dorota Naumczyk

Po co nam sny? Koszmary mają nas obudzić z życiowego letargu

Dorota Naumczyk

Od roku prowadzi w Białymstoku tzw. kręgi snów. Bo to sny zmieniły jej życie. Teraz Ewelina Maria Gawęda pomaga innym zrozumieć ich koszmary.

- Co ci się dzisiaj śniło?

- Zapisałam sobie ten sen. Dzisiaj przyśniła mi się moja przyjaciółka z dzieciństwa, której nie widziałam już wiele lat.

- A po co go zapisałaś?

- Codziennie zapisuję sny, by ich nie zapominać. Żeby potem móc z nimi pracować. Ta koleżanka śniła mi się już kilka razy, więc to z pewnością coś oznacza. Sen może być symboliczny lub dosłowny. Jeżeli śni nam się ktoś, kogo bardzo długo nie widzieliśmy, to raczej jest to sen symboliczny, a gdy śni nam się ktoś, z kim mamy na co dzień kontakt, to zazwyczaj sen dosłowny. Często dopiero we śnie możemy zobaczyć, jaka naprawdę jest osoba, którą znamy na jawie. Bo we śnie dostrzegamy rzeczy, których na jawie nie widzimy, albo nie chcemy widzieć, bo tak nam jest wygodniej. We śnie możemy zobaczyć czyjeś prawdziwe oblicze, którego nie jesteśmy świadomi albo nie chcemy go dostrzegać. Przykładowo, kiedy śni nam się, że mąż nas zdradza, to naprawdę warto bliżej przyjrzeć się naszemu ukochanemu i sprawdzić, czy nie mamy tzw. syndromu Mariolki. Czyli że wszyscy wokół wiedzą, że Mariolka jest zdradzana, tylko ona tego nie wie. Nie wie, bo nie chce wiedzieć. Bo to byłaby bardzo przykra wiadomość, która zburzyłaby jej życie.

- Czyli sny powinny mieć dla nas duże znaczenie?

- Oczywiście. Mają znaczenie symboliczne, ale czasami też prorocze. Kiedy spotykam się z innymi osobami na tzw. kręgach snów, gdzie wspólnie interpretujemy nasze sny, zawsze zadajemy sobie pytanie: czy to, co nam się przyśniło - miejsce, sytuacja, sceneria - miałoby szansę wydarzyć się na jawie. Czasami wchodzimy w stan relaksu i ponownie wchodzimy w dany sen i patrzymy, jak on się dalej rozwija.

- Wchodzicie w sen? Co to znaczy?

- Ostatnio była u mnie dziewczyna, której się śniło, że jest połączona z kulą ziemską taką osią i że się cały czas wokół kuli porusza tanecznym ruchem. Widać od razu, że to sen symboliczny i nawet nie ma co sprawdzać, czy nie jest czasem proroczy. Zapytałam ją więc, czy szuka w swoim życiu odpowiedzi na jakieś pytania. Bo sen może odpowiadać na pytania, ale tylko osoba, która śniła, może te odpowiedzi znaleźć. Ja jestem jedynie kimś, kto może coś podpowiedzieć, ale nie daję gotowych odpowiedzi. Zawsze mówię: to ty jesteś ekspertem swojego snu, autorytetem. I kiedy zapytałam tę dziewczynę, co chciałaby wiedzieć, ona mi na to, że szuka swojego miejsca na Ziemi. Włączyłam wówczas tej dziewczynie dźwięki bębnów, które pomagają się zrelaksować i ponownie wejść w sen oczami wyobraźni. I tak się stało. Dziewczyna w tym stanie relaksacji dostała odpowiedź, że jej miejsce na Ziemi jest... wszędzie, że Ziemia to jej dom i w ogóle nie jest w tej chwili ważne, gdzie zamieszka, bo wszędzie znajdzie swoje szczęście. Że na to, by szukać miejsca, gdzie postawić dom jeszcze ma czas.

- W twoim przypadku zaś pewien sen zmienił całe życie...

- Tak. Dwa lata temu byłam w Portugalii i już miałam jechać opłacić kurs masażu za 300 euro, kiedy przyśnił mi się pewien sen... W tym śnie wracałam na rowerze do domu, tyle że jechałam okrężną drogą. I nagle znalazłam się na ogromnej, otwartej przestrzeni, gdzie ujrzałam szamana. Stanął on na przeciwko mnie, zadał mi kilka pytań i - już wybudzając się - usłyszałam informację: nie zajmuj się masażem, bo to nie twoja droga, zajmuj się snami. I się obudziłam. Była godz. 5.15.

- I zmieniłaś kierunek swego życia. Zajęłaś się snami.

- Tak, nie opłaciłam tego kursu masażu, za to zaczęłam jeździć na różne kursy dotyczące snów. I zdałam sobie sprawę, że powinnam była zrobić to już dawno temu. Bo zawsze, kiedy jeszcze jako nastolatka czytałam o snach, czułam jakieś dziwne pobudzenie, podniecenie. Zawsze mnie fascynowała podświadomość.

- Sny to mowa naszej podświadomości?

- Można tak powiedzieć. Podświadomości, bo sny nie mówią nam o tym, co wiemy. Pochodzą z naszego wyższego ja, z mądrości, którą mamy, ale jej sobie nie uświadamiamy.

- To jak w takim razie wytłumaczyć, że ludzie żyjący na różnych krańcach naszej planety mają podobne sny? Że zarówno 70-letniej Portorykance, jak i 20-letniej Warszawiance śni się, że wypadają jej zęby...

- Jesteśmy gatunkiem ludzkim. Mamy wspólną matrycę i stąd podobne sny.

- A propos wypadających zębów, często taki sen jest interpretowany jako zapowiedź zbliżającego się nieszczęścia.

- To zbytnie uproszczenie. Ząb jest elementem kości, czyli czegoś najbardziej trwałego w naszym organizmie. Może też oznaczać pieniądz, więc sen z wypadającymi zębami może być zapowiedzią utraty pieniędzy, ale to wszystko zależy od indywidualnego przypadku.

- W snach częściej towarzyszą nam złe emocje, strach, niepokój, często przed kimś lub przed czymś uciekamy. Dlaczego tak się dzieje? A może po prostu lepiej zapamiętujemy koszmary, niż miłe sny?

- Oczywiście, że lepiej zapamiętujemy koszmary, bo niosą one ze sobą więcej energii. A po co nam się śnią koszmary? Mają nas wybudzić z życiowego letargu! Jeżeli tkwimy latami w jakimś przekonaniu, jakiejś życiowej postawie, która nam nie służy, nasza psyche może nam zesłać koszmar, żebyśmy się w końcu pod jego wpływem otrząsnęli. Koszmar nam mówi: nie idziesz w dobrym kierunku, obudź się i zrób coś z tym! Koszmary są wynikiem braku harmonii w naszym życiu.

- Czyli osoby szczęśliwe nie mają koszmarów?

- Oczywiście, że nie mają. Widzę to po sobie (śmiech).

- To prawda, że nasze sny nawiązują głównie do wydarzeń z minionych dziesięciu dni?

- Prawda. Ale też istotne jest, że we śnie nie ma czasu. Sen zawiera w sobie przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, to, co wydarzyło się 10 dni temu splata się z tym, co dopiero może się wydarzyć. Sny są wielopoziomowe, dlatego tak skomplikowana jest ich analiza.

- A jak analizować sen, kiedy tak mało z niego pamiętamy? Zazwyczaj jeden, dwa elementy...

- Dlatego od razu po przebudzeniu trzeba sen zapisywać. Ja zawsze śpię z długopisem i kartką przy głowie. Jak już mamy sen zapisany, to potem możemy go analizować, a nawet, podczas relaksacji, ponownie w niego wchodzić i coś sobie jeszcze „dośnić“.

- Niektórzy ludzie specjalnie wybudzają się nawet w środku nocy, aby zapisać sobie sen. I dalej idą spać.

- To tzw. świadome śnienie, czyli już wyższa szkoła jazdy. Trzeba wybudzić się w nocy, jakieś dwie godziny przed normalnym czasem pobudki, pozostać na jawie około 40 minut i ponownie położyć się spać z postanowieniem, że chcę mieć świadomy sen - sen, w którym będę wiedział, że śnię. Dzięki temu będziemy mieli nad tym snem kontrolę, możemy czuć się wolni i przede wszystkim możemy decydować, z kim będziemy w tym śnie rozmawiać, gdzie pójdziemy bądź „polecimy“. Niektórzy potrafią się nawet w takich snach uzdrawiać...

- Jak to uzdrawiać?

- Ja sama też się tak uzdrowiłam z trzech przypadłości: z opryszczki, przeziębienia i zapalenia pęcherza moczowego. Miewałam kiedyś na ustach potworne opryszczki i któregoś razu byłam na wyjeździe, na którym znowu pojawiła mi się opryszczka, a ja nawet nie miałam żadnej maści. Postanowiłam więc się z niej uzdrowić. Doskonale pamiętam sen, który mi się tej nocy przyśnił. Zacznę od tego, że opryszczka to jest niewyrażona złość na mężczyzn. I że ja na co dzień pogrywam sobie na flecie. No i tej nocy przyśnił mi się mężczyzna, który powiedział, że ja nie powinnam grać na flecie, bo słabo mi to idzie, i ja się na niego strasznie wkurzyłam, wręcz się na nim wyżyłam. I obudziłam się z wysuszoną opryszczką.

- No nie wierzę.

- To nie mogłabyś się tak uzdrawiać, bo tu istotnym czynnikiem jest wiara, że się uda.

- A na tzw. kręgi snów, które prowadzisz, trafiają ludzie, którzy w to wierzą?

- Przychodzą do mnie ludzie, którzy chcą, bym pomogła im zinterpretować ich sny. I wtedy siadamy i razem to robimy, czasami twarzą w twarz, czasami w grupie. Ale zawsze są to ludzie, którzy wierzą, że sny niosą ze sobą jakąś wartość, że nie są tylko przypadkowym wytworem naszej wyobraźni, do którego nie należy się przywiązywać.

- Ludzie często korzystają z senników, by sprawdzić, co oznacza jakiś symbol, który im się śni. Mi na przykład ostatnio ciągle śnią się kolorowe krzesła, czasami zielone, innym razem niebieskie. Dziś w nocy wyszłam w śnie na pomost nad jeziorem i patrzę, a tam stoi piękne czerwone krzesło...

- A z czym ci się kojarzy krzesło?

- Z zachętą, aby usiąść.

- No właśnie, to może sen ci podpowiada, byś się na chwilę w swoim życiu zatrzymała, byś przestała ciągle gdzieś gnać i pędzić? Dla innej osoby krzesło może się kojarzyć z karą, bo na przykład jako małe dziecko musiała siedzieć na krześle. Sama więc widzisz, że interpretacja zależy od śniącego. Dlatego ja nigdy nie daję ludziom gotowych odpowiedzi, co oznacza dany sen, tylko razem zajmujemy się jego interpretowaniem. Ekspertem zawsze jest śniący.

Ewelina Maria Gawęda urodziła się w 1987 r. w Poznaniu. Absolwentka psychologii klinicznej w Wyższej Szkole Psychologii Społecznej we Wrocławiu. Od roku mieszka w Białymstoku. Pracuje w Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie w Białymstoku. Zajmuje się przemocą w rodzinie. Jej hobby to spotkania w tzw. kręgach snów.

Dorota Naumczyk

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetakrakowska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.