Pokaż mi swoje pismo, a powiem ci, kim jesteś. W sposobie pisania jest wiedza o nas

Czytaj dalej
Fot. Andrzej Banaś
Jolanta Tęcza-Ćwierz

Pokaż mi swoje pismo, a powiem ci, kim jesteś. W sposobie pisania jest wiedza o nas

Jolanta Tęcza-Ćwierz

Pismo nas obnaża, pokazuje cechy charakteru, nawyki, predyspozycje zawodowe. O tajemnicach, jakie kryje kształt, wielkość i nachylenie liter opowiada Danuta Zawisza-Danton z Krakowa - psychografolog, pedagog, doradca zawodowy, autorka książki „Ostatni dzwonek”.

Co to jest psychografologia?

To analiza osobowości na podstawie pisma odręcznego. Pismo mówi o człowieku: jaki jest, jak się zachowuje w stresie, jakie ma wady, zalety, możliwości. Analizując pismo, wchodzimy w osobowość. Wiele osób się tego boi.

Dlaczego?

Mówi się, że każda wada jest zniekształconą zaletą. W psychografologii to doskonale widoczne. Jednak nie lubimy się przyznawać do wad, a tym bardziej głośno o nich mówić. Ciekawe, że zmiana pisma pomaga w pracy nad sobą. Mamy tu do czynienia z zasadą sprzężenia zwrotnego. Pracując nad charakterem pisma, można kształtować pewne cechy, szczególnie w przypadku młodych. Często mówiłam uczniom: jak nie chcesz mieć takiej cechy, pisz inaczej. Jeżeli ktoś był delikatny, cichutki, łagodny, pisał małe literki i przechylał je w prawo, nisko i anemicznie przekreślał, sugerowałam, żeby pisał długopisem, kreślił duże litery, mocno przyciskając i kierował pismo w górę. Wtedy doda sobie pewności siebie. Jeżeli natomiast uczeń był agresywny, z nikim się nie przyjaźnił, wtedy radziłam mu: weź pióro. Zacznij pisać delikatnie, lekko, niech litery staną się bardziej okrągłe. I po pewnym czasie ta osoba się zmieniała. Widzieli to rodzice, zauważali nauczyciele. Kolorowym długopisem zaznaczałam, co uczeń powinien zmienić i dlaczego. Mówiłam, że po dwóch-trzech miesiącach pozbędzie się negatywnych cech. Czasem wystarczy wprowadzić drobne korekty do kształtu niektórych liter, albo zmienić kąt nachylenia.

Czy może pani wskazać najbardziej typowe cechy w charakterze pisma?

Pismo należy interpretować całościowo. Trzeba wziąć pod uwagę wszystkie cechy i dopiero wyciągać wnioski. Są jednak pewne ogólne wskazówi: pismo, w którym wszystkie litery - zamiast być utrzymane w pionie - są pochylone, świadczy o emocjonalnej naturze piszącego. Pismo falujące, na dodatek ze zmiennym nachyleniem, ukazuje chwiejność charakteru, kapryśność i nieprzewidywalność. Duże odstępy między słowami zachowuje osoba ceniąca samotność, małe charakteryzują osoby przyjaźnie nastawione do otoczenia. Jeżeli dziecko pisze tak, że między jednym a drugim wyrazem mieści się tylko jedna literka, to znaczy, że czuje się dobrze w szkole. Im bardziej rozrzucone wyrazy, tym mocniej ktoś się izoluje. „Drobnym maczkiem” piszą osoby skromne, nieśmiałe oraz te o naturze badacza-perfekcjonisty. Środek wstęgi pisma oznacza wnętrze człowieka, góra - duchowość, a dół - dotyczy spraw materialnych i zmysłowości. Równowaga w obrębie wstęgi świadczy o tym, że osoba - w chwili, gdy pisze - ma stabilne samopoczucie. Wiele możemy wyczytać także z dziecięcych bazgrołów i dostrzec, o czym dziecko myśli, jakie ma problemy, albo czy przeżywa stres.

Czy analizując próbkę tekstu, jest pani w stanie opisać jej autora w pełni i prawdziwie?

Tak mi się wydaje. Moja fascynacja pismem trwa już ponad 40 lat. Zaczęło się od tego, że mój ówczesny chłopak, a obecny mąż, bardzo się tym interesował. Zbierał próbki pisma i je analizował. Jest psychologiem i jego obserwacje były bardzo trafne. Napisaliśmy książkę pt. „Charaktery”. Jej wydawca marzył o tym, aby ktoś podał nas do sądu, bo to zwiększyłoby sprzedaż. Ale nie udało się. Każda analiza była robiona dla konkretnej osoby. Chcieliśmy, aby jej to pomogło w życiu. Czasem coś zabolało, co znaczyło, że było prawdziwe. Pewna osoba dała nam siedem próbek pisma: pierwszego i drugiego męża, dzieci, teściowej. Analizy wydawaliśmy stopniowo, tym bardziej, że każda liczyła 30-40 stron. Ta pani ze wszystkim się zgadzała, mówiła, że napisaliśmy samą prawdę. Kiedy jednak dostała swoją analizę, wszystko zanegowała i stwierdziła, że jej nie lubimy. Uwidaczniała się monstrualnych rozmiarów pycha tej pani, której w naszym opisie nie chciała zaakceptować. Zwykle trudno się przyznać do wad.

Wielkość liter, ich pochylenie, rozmieszczenie, zagęszczenie, kropka nad i, kreska nad z - czy to wszystko ma znaczenie? Co można wyczytać z charakteru pisma?

Teoretycznie wszystko. Proszę tego nie pisać w taki sposób, bo ktoś mógłby pomyśleć, że jestem zarozumiała. W piśmie wychodzi, jak dana osoba zachowuje się w domu, co ukrywa, kiedy wybucha, co lubi, a czego nie. Zwykła kropka oznacza bardzo wiele. Można ją pisać jako kółeczko, jako przecinek albo jako złamany przecinek, który jest dowodem na to, że ktoś bardzo dużo wytrzymuje, ale w każdym momencie gotów jest nagle „wybuchnąć”. Litery pełne ozdobników świadczą o pretensjonalności. Im pismo prostsze, tym osoba bardziej szlachetna. Ważny jest podpis. Tekst mówi o tym, jaki jestem, a podpis - o tym, jakim chciałbym być. Jeżeli tekst mocno się różni od podpisu, to znaczy, że ktoś ma duże problemy wewnętrzne. Bardzo często nam się wydaje, że wiemy, jacy jesteśmy. Tymczasem wcale tacy nie jesteśmy, tylko chcielibyśmy takimi być. Pamiętam, że podpisując się imieniem i nazwiskiem, litery „D” i „Z” pisałam z pętelkami wszędzie, gdzie tylko udało mi się je w autograf wkręcić. Mąż ze mną walczył, mówiąc, że jestem pretensjonalna i pyszna. Kto się przyzna do posiadania takich cech? W grafologii wszystko ma odzwierciedlenie, każdy detal osobowości. Można się dowiedzieć tyle, że ma się wrażenie, że zna się kogoś całe życie. Lepiej i dokładniej niż ten ktoś sam siebie zna.

Psychografologia całkowicie rozgryza człowieka.

Dlatego ludzie się jej boją. Często kojarzą to z wróżbami, bo tak jest najłatwiej i najbezpieczniej, gdy zepchnie się psychografologię w niebyt specjalistyczną wiedzę. Młodzież przynosiła mi laurki z napisami „dla wróżki”, „dla wiedźmy”, „dla czarownicy”. Psychografologia jest pomocna przy wyborze zawodu. Dawniej jeździłam do szkół i analizowałam pismo, by pomóc młodzieży wybrać kierunek kształcenia. Był uczeń, któremu z pisma wychodziło, że jest nadwrażliwy, delikatny, uzdolniony artystycznie, a jednocześnie boi się rozmawiać z ludźmi i woli samotność. Mówił, że rodzice mają kancelarię prawną i on też musi być prawnikiem. Inny bał się krwi, ale mówił, że ojciec jest lekarzem i on też musi skończyć medycynę. Zdarzało się, że kiedy ktoś dowiadywał się, co wyszło z pisma, płakał. Do dziś mam odruch, że jak ktoś coś pisze, zerkam i zastanawiam się, jaka ta osoba jest.

Co pani może wyczytać z mojego charakteru pisma?

Nie domyka pani litery a, co świadczy o tym, że lubi pani pomagać innym, ale bywa, że ludzie to wykorzystują. Jest pani uzdolniona artystycznie, kreatywna i lubi się pani otaczać ładnymi przedmiotami. Równowaga w obrębie wstęgi oznacza stabilne samopoczucie. Zostawia pani dość duże odstępy między wyrazami, co dowodzi, że mimo otwartości i szczerości, zachowuje pani pewien dystans, by chronić prywatność. Natomiast złamany przecinek nad literą „j” ujawnia, że jest pani osobą, która potrafi skutecznie się odgryźć, jeśli ktoś ją zirytuje.

Teraz wszyscy przeczytają, jakie mam wady.

Jerzy Trela powiedział mi kiedyś, że nawet jak w jego piśmie wyjdą wady, to będzie świetna reklama.

Czy każde pismo jest niepowtarzalne?

Bardziej niż odcisk palca. Piszącą ręką kieruje umysł, to jak encefalograf mózgu. Grafologię łączono dawniej z kryminalistyką grafologiczną, a grafologa do dziś ludzie czasem mylą z rzeczoznawcą pisma. Ten na potrzeby kryminalistyki bada także papier, nacisk długopisu czy pióra, skład tuszu. Psychografolodzy nie zwracają na to aż tak szczególnej uwagi. Kilkanaście lat temu dostaliśmy z mężem list z Białegostoku. Pewna pani pisała, że jej syn rzekomo popełnił samobójstwo. Ona w to nie wierzyła. Analiza pisma wykazała, że mężczyzna nie byłby w stanie popełnić samobójstwa, bo za bardzo kochał życie. Nasza ekspertyza dała kobiecie wewnętrzny spokój.

Gdzie, oprócz doradztwa zawodowego, wykorzystywane są umiejętności psychografologów?

Współpracowaliśmy np. z firmą polsko-francuską, która do analizy grafologicznej oddawała pismo dyrektorów i szefów działów. Wiem też, że banki analizują pismo kandydatów na stanowiska kierownicze po to, żeby wiadomo było nie tylko z CV i zewnętrznego oglądu, jakimi ludźmi naprawdę są kandydaci.

Może pani stwierdzić, że kogoś charakteryzują pożądane cechy, jak kreatywność, zdolności organizacyjne czy umiejętność pracy w zespole?

Zwykle, kiedy firmy dają nam próbkę pisma, określają, na jakie stanowisko rekrutują pracowników. Jeśli ktoś ma być sprzedawcą, musi być osobą kontaktową, lubiącą ludzi i komunikatywną. Jesteśmy w stanie określić, że nie tylko umie coś sprzedać, ale także nie okradnie i nie oszuka pracodawców ani klientów. Zdarzało się, że kandydaci na wysokie stanowiska mieli odpowiednie wykształcenie, znali obce języki. Wydawałoby się, że są idealni do tej pracy, ale po analizie okazywało się, że mają cechy, które ich dyskwalifikują.

Czy na podstawie podpisu można określić stan emocjonalny, cechy charakteru, profesję lub predyspozycje zawodowe?

Stan emocjonalny, cechy charakteru i predyspozycje - na pewno tak. Zawód nie zawsze, ponieważ podpis mamy mocno wyrobiony. Często jest tak, że osoby, które się podpisują, stosują strasznie dużo ozdobnych esów-floresów. To oznacza, że dana osoba potrafi się mocno zaplątać w różnych pomysłach na samą siebie i trudno jej znaleźć drogę wyjścia z błędnego koła wyobrażeń o własnej karierze.

Można podrobić czyjś podpis?

Teoretycznie możemy go wyćwiczyć, ale wystarczy, że ręka drgnie i specjalista będzie w stanie się zorientować. Psychografologia to wiedza „tajemna” tylko w tym sensie, że jest nieznana ogółowi - i na pewno ezoteryczna, bo - badając rękopis - odkrywa ludzkie wnętrze, charakter, osobowość. Kiedy ktoś pisze, zostawia ślad, ręka dotyka kartki. Zwykle, kiedy o tym mówię, słyszę, że to są czary i ludzie w takie rzeczy nie wierzą. Pamiętam, że koleżanka przyniosła do szkoły pismo. Powiedziała, że jej sąsiad wyjeżdża do Francji, tam analiza grafologiczna jest kosztowna, a on musi ją mieć. Kiedy pokazałam to pismo mężowi, zadał mi pytanie: czyją analizę ma zrobić? Osoby, która to napisała, czy tej, która się podpisała. Od razu wiedział, że tekst i podpis należą do dwóch różnych osób. Potem się okazało, że zleceniodawca uznał, że ma nieczytelne pismo i polecił napisanie dokumentu swojej córce, sam się tylko podpisał.

Nauczyciele często notują pod wypracowaniem ucznia: brzydkie, niestaranne pismo.

Nie wolno tak robić. Jeżeli nauczyciel nie jest w stanie odczytać tekstu, powinien poprosić ucznia, aby ten przeczytał wypracowanie w jego obecności. Kiedy dziecko słyszy, że pisze niestarannie, myśli, że coś robi źle i automatycznie sobie narzuca charakter pisma, a nawet zaczyna pisać drukowanymi literami. To też jest niewłaściwe, ponieważ wtedy pod przymusem każdą literę pisze oddzielnie i niezgodnie z rytmem, jaki podsuwa mu własny organizm.

Już starożytni byli pewni istnienia związku między osobowością człowieka a jego pismem. Konfucjusz ostrzegał: „Strzeż się człowieka, którego pismo chwieje się jak trzcina na wietrze”.

Grafologią zajmowano się od wieków. Nad wejściem do świątyni Apollina był napis w języku greckim: „Poznaj siebie”. To było bardzo ważne. Jednak wtedy szkolić się mógł tylko ten, kto miał pieniądze. Władca korzystał z usług grafologa i od razu wiedział, z kim ma do czynienia. Dlatego wtedy uważano, że to wiedza tajemna, niedostępna dla przeciętnego śmiertelnika. Warto także wspomnieć, że dawniej kobieta pisała inaczej niż mężczyzna. On miał pismo wyrobione, ona pisała rzadziej, więc mniej pewnie. Analizując współczesne pismo, trudno powiedzieć, czy należy ono do kobiety czy do mężczyzny. Są kobiety twarde, silne, pewne siebie i są mężczyźni łagodni i wrażliwi.

Zwykle myślimy o sobie w samych superlatywach. A jeśli na podstawie analizy pisma okaże się, że ktoś jest pesymistycznie nastawiony do życia, nie potrafi pracować w grupie albo jest łatwowierny? Jak ludzie przyjmują prawdę o sobie?

Reakcje są różne. Dlatego nie wolno tylko „rzucać okiem”, bo jak się coś szybko powie, można kogoś zrazić, nastawić wrogo do wyników analizy. Zawsze staram się przygotować do takiej rozmowy. Kiedy przekazuję wyniki w odpowiedni sposób, wówczas dana osoba jest w stanie przyjąć nawet negatywną cechę. Kiedyś spotkałam mężczyznę, który mówił, że ma problemy z synem. Chłopak wykrzykiwał, że nienawidzi ludzi, że będzie wszystkich mordował. Nikt nie mógł sobie z nim poradzić. Wzięłam jego pismo. Pisał tak, że w jednej linijce mieścił tylko dwa wyrazy. Powiedziałam mu, że chyba nie ma zbyt wielu koleżanek i kolegów. A on na to, że nikogo nie potrzebuje. Starałam się przekonać go, że czasem dobrze jest z kimś porozmawiać. Zauważyłam też, że warto, by pisał ciaśniej poszczególne wyrazy. Dziś chłopiec jest malarzem i duszą towarzystwa.

Zawsze jest pani pewna wyników swoich analiz?

Jeżeli nie jestem pewna, to pytam męża. On się jeszcze nigdy nie pomylił. W latach 1992-2004 prowadziliśmy w jednej z gazet poradnik pt. „Gwiazdka szczęścia” i na podstawie analizy pisma kojarzyliśmy małżeństwa. Dzięki nam połączyło się wiele szczęśliwych par.

Umiejętności, jakie pani posiada, są dla pani radością czy obciążeniem?

Zdecydowanie bardziej mnie obciążają. Bywało, że nie spałam po nocach, tylko obmyślałam sposoby pomocy.

Co najbardziej zaskakującego odczytała pani z charakteru pisma?

Często jestem zaskoczona, gdy mam okazję analizować pismo osób, które znam, wydawałoby się, bardzo dobrze. Nierzadko dopiero wtedy odkrywam ich prawdziwe wnętrze oraz mechanizmy psychologiczne, które nimi kierują. Wyjaśnia mi to, dlaczego postępują tak, a nie inaczej. Dzięki grafologii mam możliwość poznania człowieka takim, jakim jest naprawdę, a nie jak się daje poznać. Na przykład widzę osobę radosną i uśmiechniętą. Potem analizuję jej pismo i dostrzegam, jak bardzo się myliłam. Zwykle, gdy ktoś się dowiaduje, czym się zajmuję, staje się ostrożny i wycofuje się. Ludzie bardzo udają, grają, pokazują siebie jako lepszych, i nawet wierzą, że tacy rzeczywiście są. Dlatego trudno im zrozumieć i zaakceptować fakt, że ktoś ich rozgryzł.

Jolanta Tęcza-Ćwierz

Komentarze

2
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Krzysztof Bielawski

Szanowni Państwo, usiłowałem znaleźć wspomnianą w tekście wywiadu książkę "Charaktery" - niestety nie udało się jej odszukać w żadnym istniejącym katalogu bibliotecznym, ani też nigdzie indziej. Czy mógłbym prosić o jej dane bibliograficzne? Autorów (poza współautorką, która sama o niej wspomina w wywiadzie), rok wydania, miejsce wydania, wydawnictwo? Bardzo dziękuję za pomoc (dziękuję też za znakomity wywiad). Z poważaniem, Krzysztof Bielawski

plus.gazetakrakowska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.