Pomogą cierpiącym zwierzakom. Na własny rachunek, po swojemu

Czytaj dalej
Magda Hejda

Pomogą cierpiącym zwierzakom. Na własny rachunek, po swojemu

Magda Hejda

W Krakowie powstała nowa organizacja. Nazywa się tak: „Fundacja dla Zwierząt - interwencje i adopcje”.

To młodziutka fundacja, ale ludzie, którzy ją tworzą mają doświadczenie w ratowaniu zwierząt, działają od lat z dobrym skutkiem. Dotąd wspierali albo działali w różnych organizacjach. Teraz postanowili to robić na własny rachunek, po swojemu.

- Pomagamy zwierzętom, ale nasze interwencje nie będą sprowadzały się tylko do zabezpieczenia cierpiącego psa czy kota i znalezienia mu nowego, odpowiedzialnego opiekuna - mówi Beata Porębska inspektor „Fundacji dla Zwierząt - interwencje i adopcje”. Zrobimy wszystko co w naszej mocy by winni znęcania się nad zwierzętami stawali przed wymiarem sprawiedliwości. W kwestiach prawnych pro bono pomaga nam mecenas Sandra Sobańska - Drexler i kilku prawników.

- Od dawna myślałam o stworzeniu fundacji bo organizacji, które interweniują w przypadku złego traktowania zwierząt jest ciągle mało - mówi Katarzyna Chabinka założycielka i fundatorka nowej fundacji.

Od wolontariusza do inspektora

Beata Porębska kilkanaście lat temu adoptowała z mieleckiego schroniska psa i to był początek jej przygody z wolontariatem. Po pracy wyprowadzała na spacery bezdomniaki w krakowskim schronisku, w weekendy gotowała mięso, z ryżem, jarzynami i taszczyła wielki gar dla azylowych staruszków. W miarę swoich możliwości zabierała ze schroniska psich seniorów, opłacała pobyt w hotelu dla zwierząt i równocześnie szukała dla nich domów, w których szczęśliwie i godnie mogły spędzić ostatnie lata, czasem miesiące, tygodnie.

Tak trafiła do studia na Krzemionkach. Przywoziła do programu „Kundel bury i kocury” bezdomne psy i koty. Kiedy już było wiadomo, że Bożena Chechlińska opiekunka przytuliska w Harbutowicach, przegrywa z choroba nowotworową, Beata po pracy jechała do oddalonych od Krakowa 40 km Harbutowic. Co tydzień zabierała dwa, trzy kundelki i prezentowała je w studiu TVP Kraków.

Jeśli w trakcie programu „Kundel bury i kocury”, który wtedy by nadawany „na żywo” nie znalazły domu, z powrotem odwoziła czworonogi do przytuliska.

Tak przez rok, swoim samochodem, bez zwrotu kosztów za benzynę. Wtedy zaczęłam organizować akcje adopcyjne psów z Harbutowic przy pomniku Dżoka, oczywiście wśród wolontariuszy była Beata. Przez kilka lat robiła interwencje jako społeczny inspektor Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami , potem już jako etatowy pracownik towarzystwa. Uratowała setki zwierząt.

Beata w akcji czuje się jak ryba w wodzie. Obserwuję to od kilku lat z bliska, bo często jeżdżę z nią na interwencje, czasem proszę o pomoc, gdy Telewidzowie, albo Państwo - Czytelnicy „Krakowskiej” zgłaszacie przypadki znęcania się nad zwierzętami.

Fundatorka

Katarzyna Chabinka od dziesięciu lat pomaga wykupywać i utrzymywać konie przeznaczone na rzeź, finansuje w hotelach pobyt psów wyciąganych ze schronisk przez wolontariuszy, jej firma przekazuje dotacje na rzecz Przystani Ocalenie, Fundacji Centaurus, Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, Fundacji Viva!

Niedawno Katarzyna sfinansowała zakup traktora dla Przystani Ocalenie. To przytulisko jest domem dla zwierząt gospodarskich, przede wszystkim koni wykupionych z transportów do rzeźni, krów, kóz , owiec, kur, kaczek, gęsi. W Przystani mieszka ponad czterysta zwierząt. Utrzymanie wielkiej gromady przyprawia o zawrót głowy, nie mówiąc o kosztach leczenia dużych zwierząt.

Pomogą cierpiącym zwierzakom. Na własny rachunek, po swojemu
Archiwum Prywatne Beata Porębska ratuje zwierzęta od wielu lat. Zaczęła od wolontariatu

Część paszy i przysmaków takich jak marchew hodują sami; nowy traktor dla Przystani Ocalenie to olbrzymia pomoc. Katarzyna od lat wspiera też międzynarodowe organizacje takie jak Compassion in World Farming , Humane Society International.

W czasie ewakuacji krakowskiego azylu zagrożonego powodzią wzięła na przechowanie trzy kundelki, wszystkim znalazła nowe domy. Kilka lat temu do schroniska trafiła suczka potrącona przez samochód. Miała niedowład tylnych łap. Beata Porębska dzięki jednej z wolontariuszek dotarła do Katarzyny, opowiedziała o kalekim kundelku, którego nikt nie chce. Choć w jej domu były już trzy psy, Katarzyna i jej córka Karolina zabrały Kikę do siebie. Dzięki rehabilitacji postawiły suczkę na cztery łapy. Kika żyje do dziś. Potem jeszcze adoptowały ze schroniska piętnastoletnią staruszkę, podarowały jej kilka miesięcy dobrego, godnego, życia.

Dom tymczasowy u Kasi

Do wolontariuszy Fundacji dla Zwierząt dołączyła Katarzyna Gacek. Z Beatą znają się od dawna, dzięki Nocce. Suczka sześć lat siedziała w schronisku, potem przez dwa lata Beata z wolontariuszami opłacała jej pobyt w hotelu dla psów.

Dwa razy wracała z adopcji z łatką agresora, choć ani w schronisku, ani w hotelu nigdy nikogo nie ugryzła.

Kilka lat temu zawiozłam Nockę do Kasi Gacek, była bezproblemowym psem, dożyła u niej szesnastu lat. Kasia przygarnia stare, schorowane psy i jest domem tymczasowym dla podopiecznych kilku fundacji. Do niej trafił szczeniak przywieziony z pierwszej interwencji Fundacji dla Zwierząt.

Odcięte z łańcucha

W czasie pierwszej interwencji na Podhalu, na którą wybrałam się z Beatą, udało się uwolnić z łańcucha maleńką suczkę i szczeniaka. Maluch nie miał budy, ani miski z wodą. Przypięty łańcuchem do szopy, nie mógł schować się w niej bo wycięty w deskach otwór blokowały zwoje kabli. Suczka mieszkała w dziurawej budzie, która zamiast drewnianego dna miała betonową płytę.

Kundelki były zapchlone, nieszczepione przeciwko wściekliźnie, ale nieźle odżywione. Ostatecznie właściciel zrzekł się zwierząt. Psy są już odrobaczone, odpchlone i zaszczepione.

Szczeniak Tasman ma dopiero trzy miesiące, będzie średniej wielkości psem. Na razie mieszka w domu tymczasowym u Kasi Gacek. Jest ślicznym, pociesznym i temperamentnym maluchem.

Jeśli możecie go przygarnąć dzwońcie tel. 791 300 767 .

Suczka Daisy w domu zachowuje czystość, jest bardzo serdeczna w stosunku do ludzi, szczodrze rozdaje wszystkim całusy, jest posłuszna i malutka, waży pięć kilogramów. Na razie mieszka u Beaty, przed adopcją zostanie wysterylizowana.

- Oprócz psów z Podhala mamy jeszcze pod opieką kilka zwierzaków - mówi inspektorka. Niewidomego Bazyla i bardzo wycofanego Liska zabraliśmy do hotelu ze schroniska w Bolesławiu, Pusia - malutki kundelek w typie pekińczyka została odcięta z łańcucha. Do niej już uśmiechnęło się szczęście po kilku miesiącach w hotelu znalazła nowych opiekunów w czasie ostatniej akcji „Kundel bury i kocury - daj im dom!”

Zbiórka na samochód

Fundacja jeszcze „nie dorobiła się” samochodu interwencyjnego, ale na swoim koncie ma już kilkanaście interwencji przeprowadzonych na terenie Małopolski.

- Na razie korzystamy z naszych prywatnych samochodów, a na stronie (https://pomagam.pl/autointerwencyjne/) prowadzimy zbiórkę na zakup używanego samochodu, którym będzie można bezpiecznie przewozić również duże psy, na razie nie możemy ich transportować - mówi Beata Porębska.

A ja wierzę, że od czasu do czasu cuda zdarzają się. Może ktoś podaruje, albo bardzo okazyjnie sprzeda używany samochód, wersję combi, do przewożenia uratowanych czworonogów. Tel. 791 300 767 czeka na dobre wiadomości w sprawie „zwierzakowozu”.

Wolontariat

- Zapraszamy do współpracy wszystkich nieobojętnych na krzywdę zwierząt - mówi Beata Porębska.

Potrzebni są wolontariusze: prawnicy, kierowcy, graficy komputerowi, behawioryści, lekarze weterynarii, nauczyciele, osoby, które uratowanym psom i kotom zrobią piękne zdjęcia, ofiarują dom tymczasowy, pomogą w zbiórce karmy.

Każda para rąk przyda się w czasie akcji adopcyjnych, można też pojechać do hotelu i pobyć z psami, wyprowadzić je na spacer, popracować z tymi, które boją się zaufać człowiekowi. - Pomagać można na wiele sposobów jeśli chcecie do nas dołączyć, albo widzicie cierpienie zwierząt dzwońcie na tel. 791 300 767 - mówi inspektorka.

Więcej informacji o interwencjach i zwierzakach, które czekają na dom na stronie:www.zwierzetainterwencje.pl.

Kontakt za pomocą emaila: fundacja@zwierzetainterwencje.pl.

Adres: „Fundacja dla Zwierząt - interwencje i adopcje”, ul. 28 lipca 1943 32 B,

30 - 233 Kraków. Nr konta: 51 1050 1445 1000 0090 3123 5246.

Magda Hejda

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.