Bogusław Kwiecień

Popłynąć statkiem wycieczkowym z Oświęcimia aż pod sam Wawel

M.in. takie jednostki pływały przed drugą wojną Przemszą i Wisłą. Na obu rzekach można było spotkać także kajakarzy, łódki i drewniane galary transportujące Fot. Zbiory MOKSiR Chełmek M.in. takie jednostki pływały przed drugą wojną Przemszą i Wisłą. Na obu rzekach można było spotkać także kajakarzy, łódki i drewniane galary transportujące węgiel i inne towary ze Śląska w głąb kraju
Bogusław Kwiecień

Zwolennicy użeglowienia Wisły przekonują, że rejsy turystyczne do Krakowa to realne projekty. To nie byłaby żadna nowość. Statki, tramwaje wodne i galary pływały tu przed II wojną światową.

Z Oświęcimia pod Wawel Wisłą jest 76 km. - To świetna trasa dla rejsów statkami wycieczkowymi - uważa Jacek Paris, podróżnik i kajakarz, który propaguje pomysł żeglowania po Wiśle i Przemszy. - Można ją przepłynąć w ciągu jednego dnia od rana do wieczora z pokonaniem czterech śluz - dodaje.

Już można pływać

Takie rejsy, zdaniem Jacka Parisa, można by już organizować, choć są oczywiście miejsca, gdzie dla bezpieczeństwa konieczne byłoby pogłębienie koryta rzeki.

- Zanurzenie statków turystycznych wynosi ok. 60 cm, więc nie powinno być większych problemów z pokonaniem Wisły na odcinku między Oświęcimiem a Krakowem - mówi podróżnik. Jest przekonany, że chętnych do podróży Wisłą by nie zabrakło. Kiedyś pływali tędy sporadycznie kajakarze. Ostatnio ruch jest coraz większy. Niemal co tydzień odbywają się spływy na łodziach, galarach i kajakach do Krakowa i dalej, nawet do Gdańska.

Zwolennicy użeglowienia Wisły z Małopolski i Śląska postanowili połączyć siły. Powołali Stowarzyszenie Rozwoju Dorzecza Małej i Górnej Wisły „Wisła łączy”. - Jednym z naszych pierwszych celów będzie właśnie uaktywnienie pod kątem turystycznym odcinka rzeki między Oświęcimiem a Krakowem - mówi Jakub Stonawski, jeden z założycieli stowarzyszenia i przedstawiciel powołanego w grudniu 2015 roku Klastra Górnej Wisły, który podjął działania na rzecz przywrócenia pełnej żeglowności na tym odcinku rzeki. To, jak przekonują jego uczestnicy byłoby znaczącym impulsem dla rozwoju turystycznego i gospodarczego tej części Małopolski.

Rejsy turystyczne mogą stanowić dobry początek. - Oczywiście potrzebna jest odpowiednia infrastruktura i zaplecze techniczne, jak pomosty, przystanie, do których mogłyby takie statki przybijać - dodaje Jakub Stonawski. Według niego, gminy są takimi możliwościami zainteresowane, m.in. Brzeźnica. Jej wójt Bogusław Antos nie ukrywa, że gmina chce wykorzystać możliwości wynikające z położenia nad Wisłą.

M.in. takie jednostki pływały przed drugą wojną Przemszą i Wisłą. Na obu rzekach można było spotkać także kajakarzy, łódki i drewniane galary transportujące
Bogusław Kwiecień Łukasz Szymański, oświęcimski kolekcjoner pokazuje plan rejsu statkiem Stanisław z Oświęcimia do Sandomierza we wrześniu 1937 r.

Zaczęło się od wydobycia zabytkowego galaru, który po odnowieniu pływa z turystami po Kanale Małopolskim między Łączanami a Skawiną. Przypomina on jednocześnie tradycje budowy takich łodzi w okolicy.

- To jest jeden z tych projektów, który zmierza do ożywienia Wisły - mówi wójt Brzeźnicy.

Marzy, że firmy turystyczne, które teraz organizuję rejsy wycieczkowe po Wiśle w Krakowie przedłużą je dalej niż do Tyńca. Jedną z atrakcji mogłoby być na przykład wodowanie na śluzie w Borku Szlacheckim, gdzie jest najgłębsza śluza w Polsce, o czym niewielu dotąd wie.

Rejsy były już przed wojną

Statki wycieczkowe pływające Wisłą Oświęcimia w dół rzeki nie byłyby czymś nowym. Takie rejsy odbywały się przed drugą wojną światową.

Łukasz Szymański, kolekcjoner i miłośnik historii pokazuje plan rejsu statkiem wycieczkowym „Stanisław” z Oświęcimia do Sandomierza organizowany przez krakowskie biuro Towarzystwa Żegluga Polska SA.

- To była wycieczka zaplanowana na 28 września 1937 roku - opowiada Łukasz Szymański. W swoich zbiorach ma również m.in. odznakę pamiątkową z 1922 roku wykonaną z okazji rejsu z Oświęcimia do Bydgoszczy. W tym przypadku nie ma już jednak szczegółów, czy odbywał statkiem czy łodziami.

W dawnych kronikach można znaleźć zapiski o rejsach statkami z Oświęcimia nawet do Gdańska, na które stać było jednak nielicznych. Wisłą z Oświęcimia do Krakowa i dalej do Sandomierza pływał również statek pasażersko-handlowy „Światowid” należący do wspomnianego już Towarzystwa Żegluga Polska. Rozwijał prędkość 18 km/godz. i posiadał dwa pomieszczenia pasażerskie mogące pomieścić 60 ludzi w klasie pierwszej i 100 osób w drugiej. Ciekawostką jest fakt, że jego rodzicami chrzestnymi byli prezydent RP Stanisław Wojciechowski i pisarka Maria Dąbrowska.

W Chełmku przypominają, że także Przemszą a potem Wisłą pływały przed drugą wojną światową wycieczkowe tramwaje wodne. To na Przemszy zaczynały się m.in. podróże statkiem „Katowice” wybudowanym przez spółkę Zjednoczona Żegluga na Górnej Wiśle „Neptun” w Katowicach na czele której stał Andrzej Sapok. - Żegluga na Przemszy skończyła się w latach 50. ub. wieku - mówi Waldemar Rudyk, dyrektor MOKSiR w Chełmku i zwolennik przywrócenia Przemszy dawnego charakteru.

Bogusław Kwiecień

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetakrakowska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.