Poświęcił się w walce o zdrowie dla żony. Teraz sam potrzebuje pomocy

Czytaj dalej
Fot. Krystyna Trzupek
Sylwia Klimczak

Poświęcił się w walce o zdrowie dla żony. Teraz sam potrzebuje pomocy

Sylwia Klimczak

Rodzina Bugajskich ze Starej Wsi potrzebuje pomocy. Kilka dni temu pożegnała mamę i żonę. Rodzinie pomagają wolontariusze ,,Szlachetnej Paczki”, ale każdy może zostać św. Mikołajem.

W kuchni niewielkiego domku w Starej Wsi siedzi Mieczysław Bugajski z dwójką swoich dzieci: Karoliną i Grzegorzem. Na ich twarzach malują się smutek i cierpienie. Ukochana żona i mama leży w szpitalu w Nowym Sączu.

- Jej stan jest ciężki... - mówi łamiącym się głosem pan Mieczysław. - Lekarze orzekają, że musiałby się stać cud, żeby… - urywa.

Rodzina zaraz do niej pojedzie. - Żona poznaje nas, ale już nic nie mówi. Tylko kiwa głową - wyznaje pan Mieczysław. Na myśl o zbliżających się świętach Bożego Narodzenia łzy napływają mu do oczu.

Opieka i wsparcie

Kiedy na początku 2014 roku u pani Teresy zdiagnozowano nowotwór, życie całej rodziny obróciło się o sto osiemdziesiąt stopni.

- Zaczęło się niewinnie, od bólu brzucha - wspomina Mieczysław Bugajski. Po badaniach lekarze postawili diagnozę: rak jajnika - wspomina tamte dramatyczne dni.

Mężczyzna musiał zrezygnować z pracy. Żona wymagała ciągłej opieki w domu. Pojawiły się przerzuty m.in.: do wątroby i żołądka.

- Wyjazdy na badania, leczenie, do szpitali - wylicza. - Nie byłem w stanie normalnie pracować. Starałem się coś dorobić dorywczo, ale nasza sytuacja stała się trudna - przyznaje.

Bugajscy uszczuplili swoje gospodarstwo rolne. - Mieliśmy 15 krów, została nam jedna - mówi. Nie było czasu i możliwości, żeby się nimi zająć - dodaje.

Całe rodzinne życie podporządkowali walce z chorobą. Pan Mieczysław wspomina, że na wizytę kontrolną do okulisty umawiał się trzy razy. Za każdym razem przekładał termin, bo stan zdrowia żony się pogarszał. - Raz wróciłem spod samych drzwi gabinetu, bo dostałem telefon z informacją, że Teresa gorzej się czuje - przyznaje. - O tym, żebym poszedł do normalnej pracy nie było mowy - dodaje.

Marzyła o remoncie

Pomimo choroby pani Teresa cały czas żyła nadzieją. Planowała, co trzeba zrobić w ich domu.

- Marzyła o tym, żebyśmy wykończyli jeden pokój, bardzo chciała też, żebyśmy zrobili elewację. Było by wtedy cieplej - wylicza pan Mieczysław.

Dzięki pomocy rodziny udało im się wymienić okna na nowe, szczelne.

- Dostaliśmy też od gminy pół tony węgla, mamy swoje drzewo. Na zimę powinno wy-

starczyć - szacuje pan Bugajski.

Sytuacja finansowa rodziny jest trudna. Utrzymują się z renty pani Teresy i zasiłków.

Grzesiek po skończeniu gimnazjum wybrał naukę w szkole zawodowej. - Uczę się na mechanika samochodowego, jestem w pierwszej klasie - mówi nastolatek. - Chciałbym jak najszybciej móc zacząć zarabiać, pomóc tacie - dodaje.

Młodsza siostra Grześka uczy się w trzeciej klasie gimnazjum.

Szlachetna Paczka

Rodzinie Bugajskich w tym roku pomaga „Szlachetna Paczka”. Wolontariusze wszystkie rozmowy odbyli z pani Teresą, jeszcze zanim trafiła do szpitala. - Była bardzo słabiutka, ale chciała się zatroszczyć o swoją rodzinę - wspomina wizyty w domu Bugajskich wolontariuszka „Szlachetnej Paczki” Aleksandra Król.

- Zależało jej bardzo na wykończeniu jednego pokoiku w ich domu - mówi wolontariuszka. Darczyńca kupił już do niego grzejnik.

Wśród prezentów, które trafią do Bugajskich jest też lodówko, zamrażarka i telewizor.

- W paczce znajdą się również nowe kołdry, poduszki, pościel, bluzy i inne ciepłe ubrania i buty dla każdego z domowników - wylicza Ola Król.

Marzeniem córki Bugajskich, Karoliny, było lustro, które mogłaby powiesić na ścianie pokoju.

- Jest już kupione i zapakowane - dodaje wolontariuszka „Szlachetnej Paczki.”

Wśród darów od „Szlachetnej Paczki” znajdą się środki czystości i żywność o przedłużonym terminie ważności.

Smutny finał

Rodzinę Bugajskich odwiedziliśmy tydzień temu, w piątek. Pani Teresa była wtedy w szpitalu. Jej stan był bardzo ciężki. W poniedziałek dotarła do nas informacja o śmierci 51-latki. Pogrzeb odbył się w środę.

- Z prezentami od „Szlachetnej Paczki” przyjedziemy do nich w sobotę. To będzie bardzo trudne spotkanie - przyznaje wolontariuszka.

Rodzina potrzebuje obecnie wsparcia finansowego. Choroba pani Teresy i jej leczenie pochłonęły wszystko, co mieli.

- Było jeszcze trochę sprzętów rolniczych, musieliśmy to sprzedać, żeby jakoś łączyć koniec z końcem - wyznaje pan Mieczysław. Teraz będzie szukał pracy, którą musi połączyć z prowadzeniem domu i wychowaniem dwójki dorastających dzieci.

Wszelkie formy wsparcia dla rodziny można kierować bezpośrednio do potrzebującej rodziny. Wszelkie dane kontaktowe za zgodą pana Mieczysława udostępni „Gazeta Krakowska”.

Sylwia Klimczak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetakrakowska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.