Prof. Kruczek: Tu, w Małopolsce, mamy wszystko. No, może tylko morza brak

Czytaj dalej
Maria Mazurek

Prof. Kruczek: Tu, w Małopolsce, mamy wszystko. No, może tylko morza brak

Maria Mazurek

Rozmowa z profesorem Zygmuntem Kruczkiem, przewodniczącym kapituły plebiscytu „Wielkie Odkrywanie Małopolski”, wykładowcą Akademii Wychowania Fizycznego w Krakowie,przewodnikiem beskidzkim, pilotem wycieczek.

WIELKIE ODKRYWANIE MAŁOPOLSKI 2019 | Poszukujemy wyjątkowych miejsc i ludzi. Zgłoś swoich kandydatów!

Debiutuje pan w kapitule WOM-u.

I to od razu w jubileuszowej, 20. edycji! W zeszłym roku zwyciężyłem w plebiscycie w kategorii Osobowość Turystyki. Cieszę się, że tym razem zostałem zaproszony do pracy w kapitule. Jestem przekonany, że to bardzo potrzebny plebiscyt.

Dlaczego?

Wie pani, w Małopolsce mamy wszystko: piękne góry, zabytki światowej klasy, podkrakowskie dolinki. Jest tu najwięcej parków narodowych - aż pięć, i najwięcej w Polsce obiektów Unesco. Brakuje w zasadzie tylko morza - ale i ten ubytek, po części, rekompensują piękne jeziora. To przekłada się na rozwój turystyki. W zeszłym roku Małopolskę odwiedziło18 milionów turystów. Oczywiście - cieszymy się z tego. Ale jest też druga strona medalu: w niektórych miejscach występuje zjawisko, które w branży nazywamy overtourismem. Oznacza ono,że w tych miejscach turystów jest po prostu za dużo. Chodzi więc o to, by ten ruch turystyczny nieco rozproszyć. Pokazać, że Małopolska to nie tylko Kraków, Zakopane, Auschwitz i Wieliczka. Małopolska to również romantyczne, drewniane cerkiewki na Łemkowszczyźnie, to Pustynia Błędowska - jedyna w kraju! - na północy województwa i tak dalej. Fajnie,że możemy pomóc odkryć ludziom te miejsca. A lokalnym społecznościom stworzyć - przepraszam za okropne określenie - „produkt turystyczny”.

Bo turystyką rządzą normalne prawa rynku, a to jest rynek wciąż nienasycony. Chyba dobrym przykładem są Pola Lawendy na północy województwa, zresztą wyróżnione w naszym plebiscycie. Ktoś po prostu zasadził na zboczu pagórka lawendę...

I chwyciło, prawda? Szybko pola te stały się popularnym miejscem. Zresztą podobną historię - na większą skalę - obserwujemy w okolicach Zatora. Powstało tam ogromne zagłębie rozrywki, kilka parków, w tym największy - Energylandia, którą odwiedza już ponoć półtora miliona turystów rocznie.To zagłębie to taki małopolski Disneyland. Sukces tych atrakcji pokazuje, że wystarczą pieniądze i dobry pomysł, żeby stworzyć wielką atrakcję turystyczną.

Ważniejsze w rozwoju turystyki są walory krajobrazowe, historyczne i kulturowe, czy tzw. czynnik ludzki, obejmujący też budowę infrastruktury?

Małopolska jest uprzywilejowana, bo krajobrazowo nie dorównuje jej żadne województwo. Jednak walorów krajobrazowych czy historycznych już nie zmienimy, możemy jedynie je promować, eksponować. Dlatego wskazałbym na czynnik ludzki, rozwój lokalnych społeczności, które mogą dbać o swoje otoczenie i promować je. Podam przykład: pochodzę z okolic Sącza. Miejscem absolutnie fascynującym jest dla mnie Żegiestów. Nieco zapomniany, upadły, ale - z wielkim potencjałem. Powstało tam Towarzystwo Przyjaciół Żegiestowa, które promuje historię tego miejsca, począwszy od łemkowskiego rozdziału, przez czasy świetności uzdrowiska(w ubiegłym stuleciu to było miejsce równie modne i światowe, jak Krynica), po jego upadek. Ludzie ci nie uciekają też od trudnych pytań o przyszłość, o rewitalizację uzdrowiska. Wierzę, że takie działania mają sens i moc, by zmienić turystykę w regionie.

Zjeździł pan kawał świata. Także jako pilot wycieczek.

Teraz uczę tego studentów.

Pewnie pytają: czy czasem trafiał pana szlag?

Nie ma co ukrywać:to trudna praca. Zdarzają się różne powody do irytacji, często nie z winy grupy ani pilota: problemy z zakwaterowaniem, z rezerwacjami. Są też przypadki awaryjne, gdzie pilot musi zachować zimną krew.

Jakie?

Począwszy od zepsucia autokaru, po śmierć uczestnika wycieczki. Akurat to ostatnie szczęśliwie mnie omijało.No, zdarzyło się raz, w „pociągu przyjaźni”, tuż po przekroczeniu granicy polsko-radzieckiej. Dla jednego uczestnika to był stres tak duży, że dostał zawału serca. Na szczęście logistycznie ogarnięcie tej sytuacji nie było aż tak trudne, bo znajdowaliśmy się tuż za granicą. W ostatnich czasach irytować może też to,że ludzie są coraz bardziej roszczeniowi. Kupują wczasy „last minute” i oczekują od nich czegoś, za co tak naprawdę nie zapłacili. Trzeba mieć anielską cierpliwość. Ale z drugiej strony: każdy dzień w pracy pilota jest inny, ciekawy, inspirujący. Nawet, jak jedzie się kolejny raz w to samo miejsce, wciąż coś nowego się w nim odkrywa.

Jest pan też człowiekiem gór, zdobył Pan m.in. Elbrus i Kilimandżaro. Który szczyt był najtrudniejszy?

Sajama, wulkan w Boliwii. Nie ze względu na trudności techniczne, a wysokość- szczyt ma ponad 6,5 tysiąca metrów. W takich warunkach atmosferycznych walczy się o każdy krok. Po drodze parę razy myślałem, że umrę. Ale uparłem się i wszedłem.

A małopolskie góry? Są równie piękne?

Jestem przewodnikiem beskidzkim, więc Gorce, Beskid Sądecki, Beskid Niskiuważam za najpiękniejsze. Tatry są ewenementem, to jedyny w Polsce łańcuch alpejski. Ale są też bardzo zatłoczone. Więc wolę pojechać w Beskid Niski, gdzie jest cisza, wojenne cmentarze, cerkiewki i wspaniały klimat.

Zobacz film promocyjny i zgłoś kandydatów!
Partner plebiscytu:
Maria Mazurek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetakrakowska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.