Psy były skazane na cierpienie

Czytaj dalej
Fot. Robert Gąsiorek
Robert Gąsiorek

Psy były skazane na cierpienie

Robert Gąsiorek

Prokuratura przedstawiła zarzuty pracownikom urzędu w Wojniczu, opiekującym się zwierzakami. Złapane na terenie gminy czworonogi trafiały do obskurnej piwnicy. Śledczy: to było znęcanie się

Śledztwo w sprawie skandalicznie sprawowanej opieki nad bezdomnymi psami w Wojniczu przynosi rezultaty. Prokurator postawił właśnie zarzuty dwóm pracownikom tamtejszego samorządu. Wśród nich jest Rafał H., kierownik jednego z referatów w Urzędzie Miasta.

- Polecił on podwładnemu utrzymywać zwierzęta w warunkach rażącego niedbalstwa i niechlujstwa - relacjonuje ustalenia Marcin Stępień, prokurator rejonowy w Tarnowie.

Urzędnik ma odpowiadać za przekroczenie uprawnień. Rafał H. wszystkiemu zaprzeczył i złożył w prokuraturze obszerne wyjaśnienia. - Będziemy teraz weryfikować jego linię obrony - mówi prokurator Stępień. Mężczyźnie grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności.

Drugi z pracowników urzędu podejrzany jest o znęcanie się nad zwierzętami. Stefan M. przyznaje się do winy, a grozi mu kara maksymalnie 2 lat więzienia.

Skamlenie w parku

Prokuratorskie śledztwo jest pokłosiem interwencji, którą w maju przeprowadzili pracownicy Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Zwierząt Animals w Tarnowie. Po anonimowym zgłoszeniu uwolnili oni z piwnicy gminnego budynku w parku Dąbskich w Wojniczu trzy psy. Zwierzęta przetrzymywane były w warunkach urągających wszelkim normom.

W piwnicy nie było światła, a z otwartego przez inspektorów pomieszczenia wydobywał się silny odór zwierzęcych odchodów. Zanieczyszczona była nimi cała podłoga.

- Psy były straszliwie głodne. Rzuciły się na karmę, a gdy wszystko zjadły, wylizywały nawet puste puszki. Mało brakowało, a pokaleczyłyby się - relacjonowała Paulina Rojek z OTOZ Animals, która przeprowadzała interwencję.

Uwolnione zwierzaki zostały z Wojnicza zabrane. Animalsi przekazali dwa psy i suczkę do azylu dla psów i kotów w Tarnowie.

Znęcanie się nad psami w Wojniczu trwało, według śledczych, dwa lata

Obrońcy zwierząt kolejny raz pojawili się w parku Dąbskich w Wojniczu kilka dni później. Sto metrów za budynkiem, w którym przetrzymywano bezdomne psy, odkryli zwierzęce szczątki. Okazało się, że należały do psa. Ten wątek także jest badany w ramach śledztwa.

- Czynności jeszcze trwają i nikt w tym zakresie nie usłyszał do tej pory zarzutów - zaznacza prokurator Stępień.

Dodatkowa umowa

Burmistrz Wojnicza Tadeusz Bąk o zarzutach dla swoich podwładnych dowiedział się od naszego reportera. - Każdy pracownik ma swój zakres obowiązków i wie, za co odpowiada. W tym wypadku jakiś błąd został popełniony - przyznaje.

Zapowiada, że nie będzie wyciągał konsekwencji, dopóki nie zapadnie sądowy wyrok. - Jeśli będą winni, nie zawaham się wymierzyć odpowiedniej kary. Za dużo zdrowia mnie kosztowała ta sprawa, która wpłynęła także na złą opinię o gminie, gdzie dzieje się przecież wiele dobrych rzeczy - podkreśla burmistrz Bąk.

Gmina zapewnia, że opieka nad psami nie będzie już budzić żadnych kontrowersji. Pomoże w tym dodatkowa umowa zawarta ze schroniskiem dla zwierząt w Wieliczce.

- Tarnowski azyl nie zawsze mógł odebrać psa w weekendy lub święta. Teraz nie ma już z tym problemu - wyjaśnia Tadeusz Bąk.

Robert Gąsiorek

Pracuję w redakcji Gazety Krakowskiej i portalu tarnow.naszemiasto.pl. Moją ulubioną tematyką są sprawy kryminalne. Chętnie pochylam się również nad interwencjami Czytelników. Z aparatem w dłoni nierzadko można mnie spotkać na imprezach odbywających się w regionie. Po godzinach pracy jestem wielkim fanem piłki nożnej oraz miłośnikiem seriali, zwłaszcza kryminalnych. Ten ulubiony to „Gomorra”.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.