Rezygnują z kwesty na cmentarzu po 35 latach

Czytaj dalej
Fot. Adam Wojnar
Paulina Piotrowska

Rezygnują z kwesty na cmentarzu po 35 latach

Paulina Piotrowska

Obywatelski Komitet Ratowania Krakowa nie będzie kwestował w tym roku na cmentarzach. Wszystko dlatego, że... kwest jest za dużo.

W kwestowanie na cmentarzach Rakowickim i Podgórskim co roku włączali się aktorzy, muzycy i politycy. Zbierali na szczytny cel: renowację nagrobków. Niestety, w tym roku kwesty nie będzie. Obywatelski Komitet Ratowania Krakowa zrezygnował z jej organizacji.

Mikołaj Kornecki, przewodniczący OKRK, jest oburzony całą sytuacją. - To byłaby 36. kwesta, odbywały się co roku, nigdy nie było przerwy, aż do teraz - mówi Kornecki.

Do 2014 roku, aby kwestować, trzeba było mieć zezwolenie z Urzędu Miasta oraz zgodę zarządcy terenu. W tej chwili wystarczy się zarejestrować elektronicznie w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji, a później zarządca terenu jest tylko zawiadamiany.

- To marnowanie naszych sił. W tym roku będzie tyle kwest, że nasz wysiłek pójdzie na marne. Chcemy uzmysłowić miastu, że na cmentarzach w Krakowie nie powinny zbierać pieniędzy organizacje z innych miast. W ubiegłym roku po raz pierwszy pojawił się ten problem - dodaje Kornecki.

Faktycznie, w 2015 roku zebrano o 20 tysięcy złotych mniej niż rok wcześniej. - Kwestowały z nami osoby znane, oni również narzekali, że nie mogą się „przebić” ze swoimi puszkami - argumentuje.

Wśród kwestujących co roku można było spotkać sławne osobistości. Oni sami są zdziwieni, że w tym roku zbiórki nie będzie. - Pierwsze słyszę! Od 35 lat uczestniczę w kweście. Wydaje mi się, że kwesta, która ma służyć odnowieniu nagrobków i wrosła w społeczność Krakowa, jednak powinna się odbyć. Jeśli nie będę stał z puszką koło grobów moich rodziców, to ludzie będą myśleć, że coś się stało - mówi senator Jerzy Fedorowicz.

Podobne zdanie ma aktorka Anna Dymna. - Nie rozumiem takiej decyzji. Uważam, że to była świetna inicjatywa, która łączyła ludzi bez względu na podziały, tego dnia po prostu byliśmy razem, ufaliśmy sobie. Jeśli ktoś nie widzi wartości takiego wydarzenia, to jest mi przykro. Kwesta świetnie nam wychodziła. Nie podoba mi się to, że wszystko, co piękne, próbuje się niszczyć - mówi Dymna.

Zazwyczaj w kwestowaniu brał także udział prezydent Krakowa, Jacek Majchrowski. - Pan prezydent zdaje sobie sprawę z problemu, że na cmentarzach jest bardzo dużo kwest. Rozumie argumentację organizatorów i ich rozżalenie, natomiast przypomina, że my nie możemy nikomu zabronić kwestować, tym bardziej że wszystkie zbiórki służą ważnym celom - mówi Monika Chylaszek, rzecznik prezydenta.

Dodaje, że prezydent także ubolewa nad tym, że w tym roku kwesty nie będzie, bo było to wydarzenie organizowane od lat, które stało się już tradycją.

W tym roku na cmentarzu Rakowickim zorganizowanych zostanie osiem kwest. Z puszkami staną przedstawiciele m.in. Hospicjum im. św. Łazarza w Krakowie czy Fundacja „Promień Nadziei Kraków”. Pojawi się także Fundacja Niezłomni im. Zygmunta Szendzielarza „Łupaczki” ze... Szczecina. - Prowadzimy akcje w całej Polsce. Bardzo mi przykro, że organizatorzy z Krakowa nie chcą zbierać środków na cele związane ze swoim miastem. My kwestujemy od lat na poszukiwanie mogił Żołnierzy Wyklętych. Trudno mi mieć z tego powodu poczucie winy, ponieważ działamy w przestrzeni publicznej, w miejscu do tego wyznaczonym, zgodnie z ustawą i celami statutowymi - mówi Wojciech Łuczak, prezes zarządu fundacji.

Paulina Piotrowska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetakrakowska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.