Paweł Chwał

Rok po pożarze, który strawił im dom rodzina z Bukowca znowu musiała uciekać przed ogniem

Brończykowie po ubiegłorocznym pożarze zamieszkali tymczasowo w podarowanym im przez przedsiębiorcę z Chełmca domku holenderskim. W minioną niedzielę Fot. Damian Radziak Brończykowie po ubiegłorocznym pożarze zamieszkali tymczasowo w podarowanym im przez przedsiębiorcę z Chełmca domku holenderskim. W minioną niedzielę on również stanął w ogniu
Paweł Chwał

Brończykowie już raz stracili wszystko. Mieszkali w zastępczym budynku, który teraz też się zapalił. W akcję pomocy pogorzelcom zaangażowało się wiele osób, także z sąsiedniego Zakliczyna.

Sześcioosobowa rodzina Brończyków z Bukowca dotąd nie podniosła się po pożarze, który przed rokiem zabrał im dom. Tymczasem w minioną niedzielę znowu musieli salwować się ucieczką przed płomieniami, które pojawiły się w budynku, który jest ich tymczasowym schronieniem. Zapaliła się instalacja elektryczna, a od niej częściowo elewacja w podarowanym im domku holenderskim.

Ewelina Brończyk odrabiała akurat lekcje z najmłodszym, 7-letnim synem Emilem. Starsi synowie: 13-letni Jakub i 11-letni Klaudiusz szykowali się do kościoła. To oni pierwsi zauważyli dym za oknem.

- Chłopcy krzyczeli: „Uciekajcie, bo się pali”. Nawet nie zastanawiałam się, tylko chwyciłam Emila i wybiegliśmy czym prędzej na podwórko - opowiada pani Ewelina. Chłopiec był na bosaka. Starsi synowie zaczęli zrywać styropian z budynku. - Tata gaśnicą ugasił zarzewie ognia i odciął prąd - opowiada Kuba. Trzynastolatek przytomnie wyniósł również butlę z gazem na zewnątrz. Kiedy strażacy przyjechali na miejsce, sytuacja była już w zasadzie opanowana. Część elewacji trzeba było jeszcze rozebrać i dogasić.

Ponieważ strażacy zabronili Brończykom nocować w uszkodzonym budynku (w związku z pożarem nie było w nim również prądu) rodzina przeniosła się do budowanego obok domu, który jest jeszcze w stanie surowym. Na szczęście, w ubiegłym tygodniu udało się w nim uruchomić centralne ogrzewanie.

Czytaj więcej:

  • Brończykowie nie zostali sami. Kto im pomógł?
  • Jak można pomóc rodzinie?
Pozostało jeszcze 66% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 12,30 zł co 5 dni.

    już od
    12,30
    /5 dni
Paweł Chwał

Dziennikarzem jestem od ponad 20 lat. Piszę w zasadzie o wszystkim, dlatego można mnie spotkać na co dzień z nieodłącznym aparatem fotograficznym niemal wszędzie. Specjalizuję się w tematyce społecznej, chętnie opisuję problemy, z którymi muszą zmagać się na co dzień nasi Czytelnicy oraz kuriozalne i niezrozumiałe często decyzje, które uprzykrzają im życie. Lubię odkrywać historię miasta i regionu oraz ukazywać piękne i nieodkryte miejsca, których pod Tarnowem jest mnóstwo.  Każdy dzień w tej pracy jest inny i nieprzewidywalny.


Moja dewiza to: "Każdy temat można opisać w ciekawy sposób, trzeba tylko rozmawiać z ludźmi"

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetakrakowska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.