Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Rowerami przez zamarznięty Bałtyk dotarli w Wigilię do wolności

Czytaj dalej
Fot. ASSOCIATED PRESS/East News
Andrzej Dworak

Rowerami przez zamarznięty Bałtyk dotarli w Wigilię do wolności

Andrzej Dworak

W Wigilię 1962 roku czworo młodych ludzi uciekło z NRD na Zachód, korzystając z rzadkiej okazji, jaką stał się zamarznięty Bałtyk.

Uciekinierzy pokonali po zamarzniętych falach 50 km i zrobili sobie najlepszy prezent świąteczny - po godzinach niebezpiecznej wędrówki znaleźli się w wolnym świecie, po drugiej stronie szczelnie strzeżonej granicy śmierci.

Dawniej to były zimy… Mieszkańcy nadmorskich miejscowości pogranicza niemiecko-duńskiego pamiętali jeszcze wyjątkowe zimy lat 1928/1929, kiedy lód na Bałtyku unieruchomił żeglugę, oraz ekstremalnie niskie temperatury (-32 stopnie) zimowych miesięcy w 1946/1947 i kompletnie zamarznięte morze. Z takich warunków cieszyły się głównie dzieci, jeżdżąc na łyżwach i wędrując po lodzie. Tym razem sygnał o mrozie i lodzie poszedł znad morza do tych krewnych i przyjaciół w głębi lądu, którzy od dawna zamierzali uciec z więzienia, jakim od wybudowania muru rok temu w Berlinie i zamknięcia granic, stała się wschodnia część Niemiec.

Nadzieja przyszła wraz z mrozem
19 grudnia 1962 nad morską granicę między NRD i Danią nadciągnęło polarne powietrze. Chłodne było już lato tego roku, woda nie osiągała nawet 16 stopni, a pierwsze kry pojawiły się już w listopadzie.

Ucieczki z NRD przez mur w Berlinie lub przez lądową granicę między oboma państwami niemieckimi były ekstremalnie niebezpieczne - tylko w ciągu minionych 14 miesięcy, od 13 sierpnia 1961 roku, zginęło na niej 50 osób. Ucieczka łodzią lub inaczej wpław przez Bałtyk też groziła utratą życia ze względu na enerdowskie patrole, ale zamarznięte morze stwarzało niecodzienną okazję. Łodzie patrolowe zostały w portach, pogranicznicy kontrolujący granicę na piechotę też byli częściowo zneutralizowani przez pogodę.

Śnieg, zawieja i lód zakłóciły także planowaną Wigilię 26-letniego studenta architektury z Berlina Zachodniego Dietricha Rohrbecka, który wraz z żoną i córką zamierzał spędzić święta u teściów w Danii, w ich pensjonacie na wyspie Falster w nadmorskim Marielyst. Zwykle rodzina Rohrbecków jeździła do rodziców samochodem tranzytem przez Rostock i Warnemünde, gdzie wjeżdżała na prom do Gedser w Danii, ale tym razem pogoda wykluczyła taką możliwość. Rodzina pojechała pociągiem do Hamburga i dalej Großenbrode, skąd kursowały promy do Gedser po trasie torowanej przez lodołamacze. Dietrich, Vibeke, ich córeczka i rodzice spodziewali się wspaniałych dni świątecznych, ale czekała ich niespodzianka.

Cicha noc…
Rohrbeckowie z rodzicami spędzali Wigilię, córeczka poszła spać, a dorośli zasiedli do rozmowy przy kawie i koniaku, teściowa Dietricha zapaliła swoim zwyczajem cygaro… Wpół do jedenastej rozległo się łomotanie w drzwi. Na zewnątrz stały dwie kobiety i dwaj mężczyźni. Cała czwórka była przemoczona do suchej nitki, trzęsła się z zimna i ledwie trzymająca się na nogach.

Teściowa Detricha odłożyła cygaro i objęła dowodzenie akcją ratunkową. Niespodziewani goście zostali wpuszczeni do środka, na piętrze pensjonatu napalono w pokojach i przygotowano łazienki. Cała czwórka wylądowała w wannach z gorąca wodą - na przemian: gorąca i zimna - potem nastąpiły masaże, otulanie w suche rzeczy i koce, a na koniec podano zmarzniętym herbatę z rumem. Niespodziani goście w wigilijny wieczór zostali posadzeni przy świątecznym stole i uratowani. Zaczęli swoją opowieść.

Rowerem przez Bałtyk
Byli z NRD. Dwie pary, młodzi - wszyscy około dwudziestki. Przed świętami otrzymali od krewnych mieszkających nad morzem informację, że Bałtyk zamarzł. Postanowili więc wprowadzić w życie swój plan - przygotowali rowery, do których przytwierdzili stelaże z drutu. Na stelażach rozpostarli maskowanie - białe prześcieradła. Okryli się też na biało i na wschód od Rostocku weszli po zapadnięciu zmroku na lód. Przed nimi było około 50 km do pokonania. Rozpoczęli pedałowanie w kierunku duńskiej wyspy Falser. Niebezpieczna wyprawa trwała wiele godzin, ale zakończyła się zwycięstwem.

Pozostało jeszcze 47% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 12,30 zł co 5 dni.

    już od
    12,30
    /5 dni
Aktywujesz kod bez rejestracji

Odblokowujesz dostęp jednorazowo, tylko na tej przeglądarce. Jeżeli chcesz w przyszłości wrócić do tego artykułu, skorzystaj z opcji aktywacji kodu z rejestracją - zarejestruj się.

Klikając w przycisk "Aktywuj kod i czytaj bez rejestracji" potwierdzam, że zapoznałem/am się z treścią informacji o zamówieniu oraz, nadto że żądam rozpoczęcia dostarczenia treści cyfrowych przed upływem terminu do odstąpienia od umowy w związku z czym utracę prawo do odstąpienia od umowy i wiem, że usługa jest odpłatna.

odzyskaj hasło

Klikając w przycisk "Aktywuj kod i zaloguj się" potwierdzam, że zapoznałem/am się z treścią informacji o zamówieniu oraz, nadto że żądam rozpoczęcia dostarczenia treści cyfrowych przed upływem terminu do odstąpienia od umowy w związku z czym utracę prawo do odstąpienia od umowy i wiem, że usługa jest odpłatna.

Aby móc przetwarzać Twoje dane osobowe w postaci adresu e-mail dla celów przedstawiania informacji handlowych na temat naszych towarów lub usług za pośrednictwem środków komunikacji elektronicznej, prosimy Cię o wyrażenie poniżej wskazanych zgód.

Pamiętaj, w każdej chwili możesz cofnąć zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Cofnięcie zgody nie wpłynie jednak na zgodność z prawem przetwarzania przez nas Twoich danych osobowych przed wycofaniem zgody. Szczegóły dotyczące zgody, w tym jej wycofania, znajdziesz w naszej Polityce Prywatności oraz w swoim profilu.

Administratorem Twoich danych osobowych jest spółka Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie, ul. Domaniewska 45, 02-672 Warszawa. Szczegółowe zasady przetwarzania danych osobowych przez Polska Press oraz uprawnienia użytkowników Serwisu Polskatimes z tym związane zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez nas w szczególności w celu wykonania umowy (usługa świadczona drogą elektroniczną), w celach marketingowych w zakresie udzielonych zgód, jak też w innych celach marketingowych na podstawie naszego uzasadnionego interesu. Podanie przez Ciebie danych osobowych jest dobrowolne. Przysługuje Ci prawo do żądania od nas dostępu do swoich danych osobowych, prawo do ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych a także prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania przez nas Twoich danych osobowych. Więcej na temat Twoich uprawnień oraz celów przetwarzania danych przeczytasz w naszej Polityce Prywatności.

* Jeżeli klikniesz „Zaznacz wszystkie poniższe zgody” automatycznie zaznaczasz wszystkie zgody. Możesz też zaznaczyć lub odznaczyć każdą ze zgód z osobna.

** Zgoda wymagana.

Klikając w przycisk "Aktywuj kod i zarejestruj się" potwierdzam, że zapoznałem/am się z treścią informacji o zamówieniu oraz, nadto że żądam rozpoczęcia dostarczenia treści cyfrowych przed upływem terminu do odstąpienia od umowy w związku z czym utracę prawo do odstąpienia od umowy i wiem, że usługa jest odpłatna.

Andrzej Dworak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetakrakowska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.