Sensacja! Miesiąc miodowy księżnej Juliany w Krynicy

Czytaj dalej
Fot. Fot. Marzeny Drzewińskiej
Iga Michalec

Sensacja! Miesiąc miodowy księżnej Juliany w Krynicy

Iga Michalec

Do następczyni holenderskiego tronu polskie dzieci pisały listy z prośbą o krowę holenderkę i pomoc dla ojca szukającego pracy. Książęca para wypoczywała w Krynicy. Czas wolny spędzała m.in. szusując na nartach i delektując się widokami uzdrowiska.

Osiemdziesiąt lat temu Krynica, będąca jednym z najmodniejszych polskich uzdrowisk, gościła wyjątkową parę. W styczniu 1937 roku w ekskluzywnej „Patrii” należącej do słynnego śpiewaka operowego Jana Kiepury, zameldowało się hrabiostwo von Sternberg.

Na to nazwisko para zakochanych miała wystawione paszporty dyplomatyczne. W Krynicy szukali ciszy i spokoju. Młodzi małżonkowie chcieli wypocząć w pięknej, górskiej scenerii. Miejsce, jakie sami wybrali było utrzymywane przez nich w ścisłej tajemnicy, bo chcieli mieć zapewnioną odrobinę prywatności i odetchnąć od paparazzich.

Dyplomatyczna wsypa

Taki kamuflaż nie przetrwał jednak długo. Wkrótce po ich przyjeździe do Krynicy dotarł wysłannik polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych radca Szczęsny Zalewski, który miał opiekować się książęcą parą. Krynicę obiegła lotem błyskawicy wiadomość, że w „Patrii” wypoczywa holenderska następczyni tronu księżniczka Juliana z małżonkiem księciem Bernhardem van Lippe-Biesterfeldem.

- To była sensacja na skalę światową. Świeżo poślubieni małżonkowie zdecydowali się spędzić w polskim kurorcie swój miesiąc miodowy - opowiada Marzena Drzewińska- Soons, prezeska Towarzystwa Rozwoju Piwnicznej.

Książęca para wypoczywała w Krynicy. Czas wolny spędzała m.in. szusując na nartach i delektując się widokami uzdrowiska
Fot. Marzeny Drzewińskiej Lekarz, kucharz, pokojówka - do usług dla księżniczki - wycinek z holenderskiej gazety z 1937 roku z archiwum rodziny królewskiej

Krynica przeżyła wtedy prawdziwy najazd dziennikarzy, polskich i zagranicznych korespondentów. W związku z takim wydarzeniem musieli się tam pokazać przedstawiciele znanych polskich rodów. Przyjazdu nie odmówił sobie zaprzyjaźniony z rodziną księcia Bernharda hrabia Józef Mielżyński-Wichliński z Wielkopolski. Był to ojciec chrzestny przyrodniego brata księcia Bernharda. To za jego namową młodzi w czterotygodniowa podróż poślubną wybrali się in cognito do Krynicy.

Przed trzema laty Marzena Drzewińska-Soons zapukała do archiwum w Pałacu Noordeinde w Hadze, posiadającego bogate zbiory prywatne rodziny królewskiej, prosząc o możliwość wglądu do materiałów dotyczących pobytu holenderskiej pary w przedwojennej Krynicy. Dokumentacja i pamiątki z Polski, należące do książęcej pary, jakie mogła przejrzeć, przeszły jej najśmielsze oczekiwanie.

Kołyska dla Beatrix

Marzena Drzewińska-Soons jest z wykształcenia historykiem sztuki. Od 13 lat mieszka w Piwnicznej. Przeprowadziła się tutaj z Holandii ze swym mężem Holendrem. Zawsze pasjonowała ją historia. Lubi szukać i szperać. Kilka lat temu przeczytała artykuł o wizycie holenderskich książąt w Krynicy i słynnej kołysce, jaką później otrzymała z Polski młoda para. To ją zainspirowało.

- Zaczęłam zbierać materiały na ten temat. Szukałam odpowiedzi na coraz więcej rodzących się pytań. Nie mam problemu z porozumiewaniem się w języku holenderskim, więc łatwiej było mi przeszukiwać tamtejsze archiwa, po to, by dowiedzieć się czegoś więcej o tamtej historycznej wizycie. Mam szczęście, bo jeden z członków mojej holenderskiej rodziny też jest historykiem i on ukierunkował mnie w tych poszukiwaniach.

Pani Marzena wysłała do archiwum w Pałacu Nooreinde zapytanie, o materiały dotyczące podróży książęcych nowożeńców do Krynicy. Po tygodniu otrzymała dobre wieści. Aby przejrzeć interesujące ją materiały odwiedziła Holandię w roku 2015 i 2016.

- W archiwum miałam wgląd do mnóstwa wycinków prasowych z podróży poślubnej książęcej pary, w tym, z ich pobytu w Krynicy - opowiada Drzewińska. - Pochodziły z prasy polskiej i zagranicznej. Krynica była wtedy na ustach całego świata! Nagłówki w czasopismach aż biły w oczy. Dziennikarze z prasy zagranicznej rozpisywali się o uzdrowisku, jego położeniu i walorach. Na ówczesne czasy była to ogromna promocja. Kiedy księżna Juliana po narciarskich szaleństwach w uzdrowisku, przeziębiła się, pojawiły się w pogłoski, że może nawet przyjechać matka księżnej - królowa Wilhelmina.

Książęca para wypoczywała w Krynicy. Czas wolny spędzała m.in. szusując na nartach i delektując się widokami uzdrowiska
Fot. Marzeny Drzewińskiej List, który dziecko z Polanki napisało do księżniczki Juliany porywa za serce. Poprosiło ją o mleczną krowę dla braciszka

Księżniczka na szczęście szybko pokonała chorobę. Królowa niestety, nie przyjechała, ale zjechała się tam śmietanka towarzyska, przedstawiciele arystokratycznych rodów i ówczesnej finansjery.

Z uzdrowiska odesłano do Holandii 11 skrzyń z polskimi pamiątkami zakupionymi przez małżonków. Po powrocie nowożeńców do Holandii, poinformowano, że książęca para spodziewa się dziecka. Informacja ta szybko dotarła do Polski. Ówczesna Dyrekcja Naczelna Lasów Państwowych podarowała znamienitym gościom niezwykły prezent - kołyskę, którą do Holandii zawiózł radca Szczęsny Zaleski.

- Kołyska, choć była wspaniała, nie była używana przez księżniczkę Beatrix. Był to znakomity, modernistyczny mebel. W 1953 Holandię nawiedziła wielka powódź. Wtedy kołyska została przekazana przez królową Julianę Czerwonemu Krzyżowi i trafiła do wielodzietnej rodziny, która w powodzi straciła wszystko. Potem mebel wrócił do królewskiej rodziny.

W zasobach archiwum znajdują się cztery piękne albumy z widokami Krynicy z 1937 roku

Jeszcze w latach. 80 XX wieku książę Bernhard miał strój góralski z Polski. W zasobach rodziny królewskiej znalazła się też akwarela Macieja Nehringa, z widokiem Nosala.

- W archiwum znajdują się cztery piękne albumy, które miałam przyjemność mieć w rękach. Pierwszy, oprawiony w białą skórę, dotyczy Krakowa. W drugim w stylu Art Deco znajdują się zdjęcia z Krynicy. Trzeci, to znakomite archiwum krynickie, ze spisem i zdjęciami uczniów i nauczycieli krynickiej szkoły powszechnej z 1937 r. Czwarty album, to pamiątka z Zakopanego, oprawiony w skórę z metalowymi parzenicami.

Zdechła nam holenderka

W zasobach znajduje się też drewniana skrzynia z płaskorzeźbą przedstawiającą Krynicę i mnóstwo listów pisanych z Polski do książęcej pary.

- W pamięci utkwił mi ten pisany przez dziewczynkę, która poprosiła księżną o krowę holenderkę. Dziecko napisało, że ma małego brata, dla którego potrzebne jest mleko. Ale krowa zdechła ze starości. Inna dziewczynka poprosiła o pracę dla taty, bo w domu jest bieda. Część tych dokumentów mogłam sfotografować ze zgodą na ich publikację - mówi Drzewińska.

Książęca para wypoczywała w Krynicy. Czas wolny spędzała m.in. szusując na nartach i delektując się widokami uzdrowiska
Fot. Marzeny Drzewińskiej Książęca para wypoczywała w Krynicy. Czas wolny spędzała m.in. szusując na nartach i delektując się widokami uzdrowiska

W Krynicy ze znamienitymi gośćmi spotkali się Jan Kiepura i Marta Eggerth.

- Dotarłam też do wywiadu telewizji holenderskiej z Martą Eggerth, która wspominała, że jej mąż uczył Bernharda śpiewać. Książę miał znakomity głos - opowiata Marzena Drzewińska-Soons.

Na cześć nowożeńsców organizowano kuligi, bale, polowania. Pani Marzena nie ustaje w poszukiwaniach dotyczących śladów wizyty książęcej pary w Krynicy.

Zdjęcia Marzeny Drzewińskiej za zgodą prywatnego Archiwum Rodziny Królewskiej, Paleis Noordeinde, w Hadze.

Iga Michalec

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetakrakowska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.