Skaryszew: burmistrz chce święta koni, a nie ich rzezi

Czytaj dalej
Fot. Magda Hejda
Magda Hejda

Skaryszew: burmistrz chce święta koni, a nie ich rzezi

Magda Hejda

Ireneusz Kumięga zaznacza, że nie chce zaprzepaścić kilkusetletniej tradycji, ale poprawić wizerunek miasta.

Od 2018 roku na jarmarku w Skaryszewie nie będzie miejsca dla handlarzy sprzedających konie na ubój. To efekt porozumienia podpisanego, po kilkumiesięcznych negocjacjach, przez Fundację Centaurus z Ireneuszem Kumięgą, burmistrzem miasta i gminy Skaryszew.

Skaryszewskie „Wstępy” organizowane w pierwszy „wstępny” poniedziałek Wielkiego Postu, największy i najstarszy jarmark koński w Polsce i Europie w XX wieku, stał się symbolem cierpienia polskich koni sprzedawanych na mięso, wywożonych na rzeź do Włoch i Francji. W tym roku przed „Wstępami” Skarlett Szyłogalis z Fundacji Tara Schronisko dla Koni apelowała do Polaków, żeby wpłacali pieniądze na wykup koni przeznaczonych na mięso, albo przyjechali na miejsce i sami ratowali konie przed rzeźnickim hakiem.

W ramach akcji „Stop Skaryszew” aktywiści chcieli w tym roku wykupić wszystkie konie przeznaczone na ubój. Na jarmarku część zwierząt sprzedawana jest do dalszej hodowli, albo rekreacji. Ostatecznie organizacje prozwierzęce i osoby prywatne wykupiły połowę, około 150 koni, bo jak można było to łatwo przewidzieć handlarze bardzo zawyżali ceny w myśl zasady: przyjadą frajerzy z kasą i zapłacą każdą cenę.

Ludzie, którzy na targach od lat ratują konie łapali się za głowy, bo za źrebaka hodowanego na mięso handlarze żądali 4-5 tysięcy złotych, za dorosłe konie 8 - 14 tysięcy.

Przerażone konie

W marcu pisałam o cierpieniu koni, które widziałam w Skaryszewie. Wszystkie były przerażone. Wyciągane z samochodów w środku nocy, wystraszone krzykami pijanych handlarzy, kopniakami, tłumem gapiów. Stojące godzinami, bez dostępu do wody. Jedne sparaliżowane strachem, inne nerwowo potrząsały łbami, wierzgały, miotały się na krótkich uwiązach.

Fundacja Centaurus wykupiła na jarmarku 52 konie, a potem przystąpiła do rozmów z burmistrzem Skaryszewa.

- Wolę walczyć z tymi, którzy mówią, że ograniczam im handel nie wpuszczając koni na rzeź niż utrzymywać status quo - deklaruje Ireneusz Kumięga, burmistrz Skaryszewa. - Przymierzaliśmy się do tego długo, nie chcemy zaszkodzić „Wstępom”, bo to jest nasza tradycja, zamierzamy jednak dokonać przemiany jakościowej. Podpisane porozumienie to dopiero pierwsza uchylona furtka. Teraz wspólnie pracujemy by uregulować wszystko pod względem prawnym i administracyjnym. Być może na najbliższych Wstępach będzie mniej koni, ale jeśli ubędzie tych przeznaczonych na mięso, to z tego powodu nie ma rozpaczy raczej radość - przyznaje Ireneusz Kumięga.

Edukacja zamiast targu

Burmistrz zamierza wypromować „Wstępy” jako imprezę przyjazną koniom - oprócz corocznej regionalnej wystawy koni zimnokrwistych, będzie zapraszać hodowców na pokazy, planuje stworzenie ścieżki edukacyjnej dla wycieczek szkolnych.

- Przed nami wieloletni proces przemiany „Wstępów” w takim kierunku, żeby były dostosowane do zmieniających się czasów. W tej chwili koń już prawie nie pracuje, jest zwierzęciem sportowym, rekreacyjnym, towarzyszącym i jarmarki końskie też muszą się do tego dostosować, bo inaczej pozostaniemy reliktem przeszłości - zauważa burmistrz.

Marek Pietrusiak z Centaurusa tłumaczy, że „Wstępy” powinny stać się świętem koni, pokazami pięknych zwierząt, takich które kosztują co najmniej dwadzieścia tysięcy złotych, i z założenia nie jadą na targ. Burmistrz uważa, że jeśli kilkadziesiąt koni nie przyjedzie, to stracą wyłącznie handlarze, a nie mieszkańcy.

W Skaryszewie na jarmarku zarabiają miejscowe sklepy, gastronomia. Mieszkańcy mają zysk z opłaty za miejsca parkingowe i tu nic się nie zmieni - zapewnia Ireneusz Kumięga i zaznacza, że nie chce zaprzepaścić kilkusetletniej tradycji, ale czerpać z niej tak, żeby była powodem do dumy.

- Ja jeszcze trzydzieści lat temu byłem dumny ze skaryszewskich jarmarków. Gdy mówiłem jestem ze Skaryszewa odbiór był pozytywny - wspomina burmistrz i dodaje: - Teraz prasa jest kiepska, coraz częściej spotkamy się z oceną negatywną. Mam nadzieję, że za pośrednictwem mediów do wielu przyjeżdżających dotrze informacja, że Skaryszew nie zaprasza już tych, którzy przywożą konie na rzeź.

Centaurus zapowiada na jarmarku bardzo dokładne kontrole.

Marek Pietrusiak deklaruje: - Jesteśmy bardzo zdeterminowani. Nie wjedzie żadna ciężarówka powyżej 3,5 tony, nasze siły będą znacznie większe niż przy ostatnich „Wstępach”. Damy wsparcie służbom mundurowym, żeby nie było nielegalnego handlu; zapewnimy niezależną grupę lekarzy weterynarii, którzy pomogą lokalnym służbom weterynaryjnym. Zwrócimy się do ekspertów, mamy wstępne porozumienie z Uniwersytetem Przyrodniczym we Wrocławiu. Chcemy być głosem nie tylko emocjonalnym, ale bardzo merytorycznym.

Kto następny?

Fundacja Centarurus przesłała skaryszewskie porozumienie włodarzom dwudziestu pozostałych miejscowości, w których odbywają się targi koni przeznaczonych na rzeź.

- Spotkaliśmy się również z przedstawicielami Polskiego Związku Hodowców Koni. Wszystkie strony tej dyskusji na szczęście zauważają, że świat wokół zmienia się - mówi się Marek Pietrusiak. - Zaczynamy pracę w gabinetach burmistrzów, nie na pikietach, działamy z fundacjami, które mają podobne zdanie co do dialogu i wspólny cel.

Kilka dni temu byli w Pajęcznie, w województwie łódzkim, spotkali się z burmistrzem, była to rzeczowa rozmowa. Mają nadzieję, że Pajęczno będzie drugim miastem, które stworzy nową jakość i da jasny sygnał handlującym końmi na mięso, że nie są u nich mile widziani.

- Oczywiście transporty koni na rzeź będą dalej jechały, ale wyeliminujemy choć jeden element ich cierpienia - tłumaczy przedstawiciel Centaurusa.

Największy i najstarszy jarmark koński w Polsce i Europie w XX wieku stał się symbolem cierpienia koni
Magda Hejda Największy i najstarszy jarmark koński w Polsce i Europie w XX wieku stał się symbolem cierpienia koni

„Stop targi”

Rezygnacja ze sprzedaży koni na rzeź na polskich targach ma ograniczyć niepotrzebną fizyczną i psychiczną udrękę zwierząt skazanych na ubój, traktowanych jak towar, a nie istoty żyjące i czujące.

Centaurus walczy o więcej, chce zakazu sprzedaży zwierząt na targach. Na stronie: www.stoptargi.pl można podpisać petycję w tej sprawie. A oto jej fragment: „Mamy XXI wiek, a dalej kultywujemy barbarzyńskie tradycje. Dziś, bez żadnych problemów, można spieniężyć na targowisku zaniedbanego konia czy cielaka na mięso. Można nosić kury w nylonowych siatkach, można młode świnie sprzedawać wprost z bagażnika samochodu. Można trzymać króliki w tak ciasnych klatkach, że nie są w stanie nawet się obrócić. Mimo zakazu przywożone są zwierzęta chore. Nadzór weterynaryjny na większości targów to fikcja. Niejednokrotnie przekonaliśmy się, że zgłoszenie niehumanitarnego traktowania wywoływało jedynie uśmiech na twarzy lekarza. Do tego brutalne traktowanie. Bicie, kopanie, ciąganie za uszy czy ogon, niebezpieczne, narażające zwierzęta na urazy rampy, dopełniają obrazu”.

Autorzy petycji przypominają, że nowelizacja ustawy o ochronie zwierząt wprowadziła zakaz sprzedaży na targowiskach i giełdach zwierząt domowych; niestety zwierzęta gospodarskie nadal są traktowane jak gorszy rodzaj, choć czują i cierpią tak samo jak psy i koty.

Obrońcy zwierząt w Polsce od lat domagają się przyznania koniom statusu zwierząt towarzyszących człowiekowi, co w praktyce oznaczałoby koniec uboju.

Dziś ta idea przegrywa z biznesem. Decyzja burmistrza Skaryszewa jest jednak światełkiem w tunelu. To również zasługa miłośników koni, którzy od lat piętnowali traktowanie na targach koni przeznaczonych na rzeź. Dzięki ich protestom i dokumentacji cierpienia zwierząt, problem interesowały się media. Presja społeczna ma wpływ na rzeczywistość, nawet jeśli w grę wchodzi pieniądz.

- Nowe pokolenie patrzy na konia jak na psa, kota, dlatego chcemy zmienić „Wstępy”, by mieszkańcy nadal byli z nich dumni - mówi burmistrz Kumięga.

Magda Hejda

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetakrakowska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.