Smecz towarzyski. Lata dwudzieste, lata trzydzieste

Czytaj dalej
Fot. Anna Kaczmarz / Dziennik Polski / Polska Press
Przemysław Franczak

Smecz towarzyski. Lata dwudzieste, lata trzydzieste

Przemysław Franczak

Dożyliśmy lat dwudziestych i jest to informacja bez wątpienia pozytywna. Z dość zrozumiałych względów u nas brzmi to w ogóle wyjątkowo, historycznie wszak zbitka „lata dwudzieste” sprawia, że uruchamia się w Polaku cała aparatura odpowiedzialna za sentymentalne westchnienia.

Bo nie tylko powiew wolności i II Rzeczpospolita, ale - jak mniemam - przede wszystkim Kwinto, kasiarze, wodewil, Dymsza i „W starym kinie” Stanisława Janickiego. Iluzja czasów, których świadków już nie ma, wyczarowana z filmów i piosenek, a nie wzięta z książek naukowych. Traf chce bowiem, że lata dwudzieste, a także trzydzieste, które dla wzruszeń stały się pretekstem - czyż nie każdy jest w stanie z marszu ten refren zanucić? - przesadnie wzruszające bynajmniej nie były. Tak się jednak pechowo złożyło, że wyjścia za bardzo nie mieliśmy, do czegoś tęsknić przecież trzeba było, a nikt już nie pamiętał epoki Zygmunta I Starego.

Pozostało jeszcze 70% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 12,30 zł co 5 dni.

    już od
    12,30
    /5 dni
Przemysław Franczak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetakrakowska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.