Smecz towarzyski. Opole, czyli dyżurny festiwal do bicia

Czytaj dalej
Fot. Wojciech Matusik
Przemysław Franczak

Smecz towarzyski. Opole, czyli dyżurny festiwal do bicia

Przemysław Franczak

W Telewizji Polskiej powiodły się różne historyczne rekonstrukcje, nawet tego, czego - wydawałoby się - zrekonstruować nie sposób. „Wiadomości” jako kalka z Polskiej Kroniki Filmowej z jej najmroczniejszych czasów wzruszają do łez pokolenie 40+ i są nieocenionym materiałem dydaktycznym w opowiadaniu dzieciom o realiach, w których dorastali ich rodzice. Niestety, nie wszystko w TVP zostało poddane retro stylizacji; festiwalowi w Opolu na przykład nie udało się wrócić do czasów Demarczyk i Niemena. Widać w nim raczej ponurą kontynuację TVP z czasów III RP.

Tak, tak, wbrew bowiem krytykom, którzy za punkt honoru postanowili chłostać poziom artystyczny opolskiego festiwalu i traktować jak symbol dobrozmianowego obciachu, nie dostrzegam w nim od lat wielu żadnej zmiany. Nie różni się niczym od podobnych imprez w prywatnych stacjach, gdyby nie znaczki na ekranie nie sposób byłoby odgadnąć, kto za tym wszystko stoi.

Pozostało jeszcze 71% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 3,69 zł dziennie.

    już od
    3,69
    /dzień
Przemysław Franczak

Kraków, wszechświat i cała reszta. Dziennikarz, publicysta, wydawca. Autor felietonów: społeczno-polityczno-kulturalnego "Smecza towarzyskiego" oraz sportowego "Sporty bez filtra". Korespondent Polska Press Grupy z siedmiu igrzysk olimpijskich.

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2024 Polska Press Sp. z o.o.