Smecz towarzyski. Zwózka

Czytaj dalej
Fot. Pawel Relikowski / Polska Press
Przemysław Franczak

Smecz towarzyski. Zwózka

Przemysław Franczak

Nikt o tym nie mówił w radiu i telewizji, gazety i internety - sprawdziłem - pisały o tym sporadycznie i bez przekonania. Niepostrzeżenie całkowicie zmienił się krajobraz Tatr. Wędrowanie po szlakach coraz częściej przypomina tutaj spacer po cmentarzysku.

Obiecałem dziecku cień. Marsz w słońcu, pot zalewa oczy, dzielna pociecha zaczyna przypominać pieczeń przygotowywaną metodą sous vide. Już za chwilę wejdziemy w las, już za chwilę, kochanie. Las był tam od kiedy pamiętam. Nie mówimy jeszcze o górskim szlaku, mówimy o lesie, który stanowił bajkowy przedsionek jednej z podhalańskich wsi, magiczną bramę do innego świata, bo problem nie dotyczy wyłącznie Tatrzańskiego Parku Narodowego.

Gdy minęło „już za chwilę”, żar wciąż wysuszał spojówki, a zamiast starego lasu sterczały kikuty pni. Można na sprawę spojrzeć dwojako - wojna z kornikiem drukarzem odsłoniła efektowną panoramę Tatr, której w tym miejscu się nie spodziewałem. Nie spodziewałem się jednak z dość oczywistej przyczyny - wcześniej był tam las i cień, którego właśnie tak bardzo w tym momencie potrzebowałem. Tak jest tutaj co krok, nawet w TPN.

Pytanie wakacji: tato, co to jest zwózka?

Pozostało jeszcze 61% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 12,30 zł co 5 dni.

    już od
    12,30
    /5 dni
Przemysław Franczak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetakrakowska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.