Smog, powodzie, nieszczęścia. Kraków wybudowano w złym miejscu

Czytaj dalej
Fot. NAC
Maria Mazurek

Smog, powodzie, nieszczęścia. Kraków wybudowano w złym miejscu

Maria Mazurek

To, co my nazywamy „klęskami”, naszych przodków by rozśmieszyło. Jak Wisła wylewała, cały Kraków zamieniał się w morze. Woda zakrywała dachy. Kry niszczyły wszystko. Ludzie masowo ginęli.

Rozmowa z Adamem Izdebskim, historykiem, redaktorem i współautorem książki „Ekobiografia Krakowa”.

Czy gdyby mieszkaniec XIV- albo XVIII-wiecznego Krakowa zobaczył to, co my nazywamy „powodzią” i „klęską żywiołową”, popukałby się w głowę?

Pewnie tak. My powodzi starego typu dzisiaj praktycznie nie doświadczamy. Bywało, że cały Kraków, od Krzemionek po Bronowice, znajdował się pod wodą. Tak, jakby było tu morze. Gdy w XVIII wieku, w wyniku powodzi, zerwał się most łączący Kraków z Podgórzem, ludzi transportowano statkami. Taki prom załamał się na środku Wisły. 80 pasażerów utonęło.

A my, współcześni, ekscytujemy się, że woda dochodzi pod most Dębnicki.

Albo że sięga szczytu wałów. Ale wyobraźmy sobie, że tych wałów nie ma; przecież Wisłę wyregulowaliśmy niewiele ponad stulecie temu. Wyobraźmy sobie, że ta woda się rozlewa. A jednocześnie miasto jest położone znacznie niżej - poziom ulic Krakowa, w miarę zabudowywania miasta, przecież się podnosił. W tej sytuacji każde 30, 40 centymetrów, pół metra - ma znaczenie. I mamy całe miasto pod wodą. Wisłę w Krakowie zredukowaliśmy do kanału. My, mieszczuchy, zapomnieliśmy, że rzeka jest kapryśna i zmienna. Że potrafi zmienić swój nurt. Bug czy Narew - nieuregulowane rzeki, które są przecież wielkości Wisły w Krakowie - meandrują, „żyją”, zmieniają się na skutek roztopów i susz. Przed regulacją z Wisłą było podobnie. Przecież dawniej biegła Plantami Dietlowskimi - ostatecznie zmieniła swój tor nieco ponad 200 lat temu, w wyniku powodzi.

W dalszej części dowiesz się:

  • jak historia środowiskowa wpływa na czasy teraźniejsze
  • dlaczego lokalizacja Krakowa nie jest odpowiednia dla dużego ośrodka miejskiego
  • od kiedy mieszkańcy miasta narzekają na smog.
Pozostało jeszcze 85% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 12,30 zł co 5 dni.

    już od
    12,30
    /5 dni
Maria Mazurek

Jestem dziennikarzem i redaktorem Gazety Krakowskiej, odpowiadam za piątkowe, magazynowe wydanie Gazety Krakowskiej. Prywatnie: moją pasją jest łucznictwo konne (to znaczy to uczucie, że przeżyłam kolejne zawody, w których zazwyczaj zajmuję zresztą ostatnie miejsce). Jestem autorką czterech książek napisanych wspólnie z prof. Jerzym Vetulanim, m.in. "Neuroerotyki" i "Snu Alicji" (dla dzieci) i właścicielką najpiękniejszego na świecie konia, Prady.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetakrakowska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.