Stare książki lekarstwem na nowe zmartwienia

Czytaj dalej
Fot. Wojciech Matusik
Włodzimierz Zapart

Stare książki lekarstwem na nowe zmartwienia

Włodzimierz Zapart

Mam jakiegoś sąsiada w bloku, który regularnie zostawia w klatce schodowej flaszki po wódce oraz stosy starych gazet. Ostatnio robił chyba grubsze porządki w mieszkaniu, bo do całej góry gazet dołączył jeszcze stos książek. Przejrzałem ten księgozbiór leżący koło schodów: był tam „Potop”, „Ogniem i mieczem”, „Quo vadis” Sienkiewicza, „Kubuś fatalista” Diderota i sporo podróżniczychksiążek innych autorów.

Zastanawiałem się czy takie wystawianie na schody niepotrzebnej makulatury jest godne potępienia. Może jednak książką ktoś się pokrzepi? - pomyślałem i postanowiłem sąsiada nie potępiać. W myślach oczywiście, bo przecież praktycznie takiemu bałaganiarzowi można tylko - jak to się mówi - skoczyć na puklerz.

Wczoraj powtórnie sprawdziłem, ale widać, że czytelnictwo przeżywa kryzys, bo dzieła jak leżały, tak leżą. Przechodnie wzgardzili książkami podróżniczymi, przeszli obojętnie obok „Quo vadis”, olali „Potop”. Zniknął tylko „Kubuś fatalista”.

Pozostało jeszcze 64% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 12,30 zł co 5 dni.

    już od
    12,30
    /5 dni
Włodzimierz Zapart

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetakrakowska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.