Strapiony Jezus z cudownego obrazu

Czytaj dalej
Fot. Michał Gaciarz
Dominika Cicha

Strapiony Jezus z cudownego obrazu

Dominika Cicha

Kościół Stygmatów św. Franciszka z Asyżu w Alwerni słynie jako miejsce kultu obrazu „Ecce Homo”. Codziennie modlą się przy nim ojcowie w brązowych habitach.

Konwent w Alwerni zafundował Krzysztof Koryciński, właściciel okolicznych wsi. Skąd ten pomysł? Kasztelan odwiedził sanktuarium Stygmatów św. Franciszka na górze La Verna, we Włoszech, a po powrocie zainspirowany nim podarował bernardynom zalesioną górę Podskale. Na jej stoku wybudował tymczasowy drewniany klasztor i kościół pw. Stygmatów św. Franciszka.

Drewniana kaplica nie była w stanie pomieścić licznych pielgrzymów, dlatego podjęto decyzję o budowie świątyni murowanej. Wznoszono ją w latach 1625-1656, czym zarządzał Piotr z Poznania.

Stary kościółek popadał w ruinę. Niecałe 20 lat po jego powstaniu spadające ze stropu przegnite belki zabiły 20 osób klęczących przy ołtarzu w oczekiwaniu na przyjęcie komunii św. W 1661 r. wicher zerwał dach. Dobrze, że murowany kościół był już przystosowany do nabożeństw, a nawet, rok wcześniej, poświęcony przez bpa Andrzeja Trzebickiego. W 1667 r. konsekrował go bp Michał Oborski.

Ten słynący łaskami wizerunek Chrystusa czczony jest jako ikona miłosierdzia Bożego. Pierwsza wzmianka o nim pochodzi z 1453 r. Znajdował się wówczas w kaplicy cesarskiej Konstantego XII. Po upadku Konstantynopola przejął go sułtan Mehmed II Zdobywca i schował w skarbcu. Dla katolików odzyskał go z rąk sułtana Amurata IV cesarz austriacki Ferdynand II lub Ferdynand III.

Następnie wizerunek Chrystusa został ofiarowany nadwornemu wiedeńskiemu kapelanowi, a w końcu urzędnikowi Zygmuntowi Hollo. Ten przekazał go zaś kościołowi w słowackich Koszycach.

Do klasztoru w Alwerni „Ecce Homo” trafił w 1686 r. dzięki ks. Janowi Franciszkowi Michalaj-skiemu, proboszczowi z Babic.

Obraz Pana Jezusa Miłosiernego w Alwerni został namalowany na płótnie i przyklejony do dębowej deski. W 1700 r. nałożono mu jako wotum wdzięczności srebrną sukienkę. W 1984 r. została ona skradziona razem z pozłacaną koroną i trzciną.

Do klasztoru w Alwerni przybywali nie tylko okoliczni mieszkańcy, ale także polscy królowie (Jan III Sobieski, Stanisław August Poniatowski), kardynałowie (Albin Dunajewski, Jan Puzyna, Adam Sapieha, Franciszek Macharski), a także abp Karol Wojtyła i abp Eugeniusz Baziak.

Przykościelnego klasztoru nigdy nie zaliczano do wielkich konwentów. Mieszkało tu zazwyczaj kilku bądź kilkunastu zakonników. Obok klasztoru powstało osiedle, a w 1796 rokumiasto, nazywane od początku Alwernią. W XIX wieku rozwinął się tu ruch pielgrzymkowy.

Wszystko zaczęło się od prostej rzeczy kiedy wszystko jeszcze nie było chaosem

W 1859 r. w Alwerni powstała szkoła, w której bernardyni uczyli religii. W 1879 r. ówczesny gwardian Stefan Podworski dobudował do kościoła 55-metrową wieżę. Od 1972 r. istnieje tu parafia.

Podczas II wojny światowej Niemcy wysiedlili z klasztoru bernardynów i urządzili w nim więzienie. Na szczęście potem zakonnicy wrócili.

W 2011 r. w zespole klasztornym wybuchł pożar, który całkowicie strawił dach nad domem mieszkalnym zakonników i w znacznej części nad kościołem. Spłonęła wówczas także mniejsza wieża.

Dominika Cicha

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetakrakowska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.