Szczeniaki z działek. Decyzje, ludzi, ale cierpienie zwierząt

Czytaj dalej
Fot. Rafał Dobrowolski
Magda Hejda

Szczeniaki z działek. Decyzje, ludzi, ale cierpienie zwierząt

Magda Hejda

Prosząc o domy dla tych podrostków z działek, namawiam wszystkich właścicieli psów i kotów do ich sterylizacji.

W słuchawce telefonu usłyszałam bardzo słaby głos mężczyzny. -Jestem w szpitalu po operacji, a na działce są moje trzy psy - proszę im pomóc!

To było latem ubiegłego roku. Maniek, Dżila i Nora zostały bez opieki, gdy ich właściciel z zawałem serca trafił do szpitala. Wystarczył jeden apel na fb i natychmiast zgłosiło się kilkanaście osób. Zrobiłam grafik, dwa razy dziennie dokarmialiśmy psy.

Niestety, dla Mańka i Dżili sforsowanie siatki ogrodzeniowej nie było żadnym problemem. Tęskniły za opiekunem, może go szukały albo robiły to z nudów. Wcześniej też uciekały, właściciel przyznał, że Maniek jest typem włóczykija, a i Dżili podobały się samowolne wypady. Taki psi „gigant” mógł skończyć się źle i dla spotkanych ludzi, i dla psów. Ktoś, kto natknął się na dwa duże psy bez opiekuna, mógł porządnie się wystraszyć. Maniek jest mieszańcem wyżła, Dżila miała w sobie coś z psów Północy.

Szczeniaki

Schorowany, bezrobotny mężczyzna poświęca psom cały swój czas. Zimą nocuje u siostry na pobliskim osiedlu, latem sypia ze zwierzakami w przyczepie kempingowej. Dżila zabrana z jednego z małopolskich schronisk była wysterylizowana, Nora nie. Między sukami czasem dochodziło do konfliktów.

Namawiałam opiekuna zwierząt na sterylizację Nory. Bez skutku. Twierdził, że to właściwie nie jest jego suka, że ktoś zostawił mu ją na przechowanie. Zapewniał, że panuje nad sytuacją, a Nora skutecznie przepędza zalotników, na pewno nie zajdzie w ciążę.

W marcu opiekun psów znów do mnie zatelefonował, prosił o karmę. W listopadzie Nora urodziła sześć szczeniaków. Zwierzaki rosną, a jego nie stać na utrzymanie stada. Odrobaczył młode, zaszczepił przeciwko wściekliźnie i chorobom zakaźnym psów, zbudował kojec, żeby nie uciekały. Obiecałam, że pomogę znaleźć domy dla szczeniaków i poproszę Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami o karmę, ale warunkiem jej przekazania jest pisemna zgoda na sterylizację Nory. Oczywiście zabieg zostanie przeprowadzony na koszt KTOZ.

Opiekun psów niby zgodził się, ale na Floriańską do biura KTOZ nie dotarł ani on, ani jego oświadczenie o zgodzie na sterylizację suki. Karmy nie dostał.

Miałam świadomość, że jeśli podrostkom szybko nie znajdziemy odpowiedzialnych opiekunów, a psia mama nie zostanie wysterylizowana, sytuacja zupełnie wymknie się spod kontroli. Stado zacznie rozmnażać się, w dodatku będzie to tzw. chów wsobny, bo za kilka miesięcy suki mogą być pokryte przez rodzeństwo. Dorastające samce zaczną rywalizować między sobą. Jednym słowem katastrofa.

Dwa tygodnie temu pojechałam sfilmować szczeniaki , żeby za pośrednictwem programu „Kundel bury i kocury” szukać im domów. Na działce przywitały mnie Emil, Kulfon, Bambo, Dżedi Morena, Bajla, Nora i tato Maniek. Patrząc na szczeniaki, nie mam wątpliwości, kto jest ojcem, trzeba przyznać, że Maniek z anielską cierpliwością bawi się z dziećmi. Zauważyłam, że nie ma Dżili. Uciekła i ślad po niej zaginął. Właściciel jest przekonany, że znalazła sobie nowego opiekuna, a ja myślę, że ostatnią ucieczkę przypłaciła życiem.

Smutny finał w schronisku

Pięć szczeniaków pod nieobecność opiekuna uciekło z działki. Ludzie zaalarmowali straż miejską, ta wezwała schronisko. Opiekun zapłacił mandat. Nie pierwszy raz, bo psy notorycznie rozbiegają się po okolicy i ludzie mają już tego dość.

Zanim „Kundel bury i kocury” ukazał się na antenie TVP Kraków, szczeniaki zabrano do schroniska z wyjątkiem najmniejszej Moreny, która nie umiała sforsować kojca. Właściciel chciał odebrać zwierzęta i miał tego prawo. Wystarczyło pokazać ich książeczki zdrowia i zapłacić za pobyt w schronisku. Musiałby pożyczyć pieniądze, a już od dawna jest pod kreską, bo zadłużył się na zakup karmy.

Zauważyłam, że nie ma Dżili. Uciekła i ślad po niej zaginął. Właściciel jest przekonany, że znalazła sobie nowego opiekuna, a ja myślę, że ostatnią ucieczkę przypłaciła życiem.

Być może „zsyłka” do schroniska uratowała szczeniakom życie. Jeszcze mają pstro w głowie, niewiele trzeba, by skończyły pod kołami samochodu. Dla dorosłych działkowców, nie mówiąc o dzieciach, spotkanie sfory szczekających psów to traumatyczne przeżycie, szczeniaki są wyjątkowo duże. Do tej pory ludzie starali się załatwić sprawę w sposób cywilizowany i zgodny z prawem, ale jakiś desperat może podrzucić trutkę.

Razem z Beatą Porębską z KTOZ udało nam się przekonać opiekuna, żeby zrzekł się szczeniaków i dał im szanse na lepsze życie. Negocjacje były trudne, mężczyzna wzamian za zgodę na darmowy odbiór jednego psa zrzekł się pozostałych czterech. Szczeniaki są rozbrajające, trzeba jednak poświęcić trochę czasu na ich wychowanie. Nie potrafią chodzić na smyczy, zostawione same w domu mogą coś zniszczyć, nabrudzić, ale to jeszcze psia młodzież, można je wszystkiego nauczyć.

Mają sierść bez podszerstka, czyli krótkiej, gęstej, warstwy futra pod okrywą włosową, która chroni przed mrozem i wilgocią, dlatego nie nadają się do budy. Nie polecam ich do domu z kotami ani do gospodarstwa z drobiem, bo w żyłach ich ojca i matki płynie myśliwska krew. Dla szczeniaka, który zbyt długo czeka w schronisku, naturalnym środowiskiem staje się psie stado, a im dłużej taka sytuacja trwa, tym trudniej mu będzie zaaklimatyzować się w ludzkiej rodzinie.

Rudy Kulfon, czarny Bambi, biały w czarne łaty Dżedi są „do wzięcia” od 8 maja po zakończeniu kwarantanny. Baila musi poczekać do 15 maja, bo do jej boksu dołączono później inne suczki, co wydłużyło kwarantannę.

Szczeniaki można przygarnąć parami lub pojedynczo. Tel. 12 429 74 72 - schronisko, tel. 601 600 398 - redakcja.

Szczeniaki w akcji, kiedy jeszcze beztrosko baraszkowały na działce, można zobaczyć w ostatnim programie „Kundel bury i kocury” dostępnym na stronie :

TVP 3 Kraków: https://krakow.tvp.pl/30125398/26042017

Decyzję o sterylizacji bądź kastracji zwierzęcia podejmuje właściciel. Nikogo nie można do tego zmusić, to kwestia świadomości, dobrej woli, odpowiedzialności. Niestety, konsekwencje naszych decyzji ponoszą zwierzęta. Dlatego prosząc o domy dla podrostków z działek, namawiam wszystkich właścicieli psów i kotów do ich sterylizacji. To sprawdzony sposób zapobiegania bezdomności i cierpieniu zwierząt.

Magda Hejda

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.