Sześć pochówków Jana z Czarnolasu

Czytaj dalej
Fot. wikimedia
Zbigniew Święch

Sześć pochówków Jana z Czarnolasu

Zbigniew Święch

W 1584 roku Stefan Batory zwołał do Lublina naradę senatorów. Przyjechał tam w sierpniu Jan Kochanowski. Zmarł prawdopodobnie na udar.

Jakieś fatum zawisło nad pośmiertnymi losami czarnoleskiego poety. Pierwszy jego grób znajdował się w farze św. Michała w Lublinie. Ze starówki lubelskiej „poćciwa” Dorota Kochanowska przeniosła zwłoki małżonka pod kościół w Zwoleniu. Był to więc pochówek drugi.

Na początku XVII wieku wybudowano przy zwoleńskiej świątyni kaplicę Kochanowskich, gdzie przeniesiono zarówno Jana z Czarnolasu, jak i innych zmarłych z jego rodziny. Wtedy też nad miejscem tego trzeciego pochówku, w dwadzieścia kilka lat od śmierci poety, zawisła jego płasko rzeźbiona podobizna w marmurze, z napisem. Jest to najbardziej znany konterfekt poety i chyba najbardziej zbliżony do jego rzeczywistego wyglądu. Przecież w chwili, gdy tablicę zawieszono, żyło jeszcze wielu ludzi dobrze go pamiętających.

Zresztą kwestia podobizn poety jest tak samo zawikłana, jak wszystko, co dotyczy jego życia i śmierci. Tylko w podręcznikach szkolnych sprawy Kochanowskiego uproszczono. Stąd zaskoczenie malujące się na twarzach młodzieży, która czytając „Jan Kochanowski tu spoczywa...”, dowiaduje się, że właśnie tu... nie spoczywa. A ściślej: spoczywał do roku 1830. Wtedy bowiem woda zalała podziemną część kaplicy Kochanowskich. W krypcie było już kilkanaście trumien. Wówczas pleban Wojciech Grzegorzewski zarządził, że wyjmie się z nich szczątki i położy razem we wspólnej mogile u wejścia do kościoła, a zatem w miejscu dzisiejszej dzwonnicy.

Upraszany o szczególne względy dla wielkiego poety, ks. Grzegorzewski miał powiedzieć: „Po śmierci takiż Kochanowski, jak i każdy z nas...”. Niestety, wszystkie dalsze komplikacje wokół wędrówek pośmiertnych szczątków Jana Czarnoles-kiego są z winy księdza Grzegorzewskiego.

Pleban na swoim postawił i w roku 1830 suma zawartości kilkunastu trumien znalazła się, jako czwarty grób poety, pod ówczesnym wejściem do kościoła w Zwoleniu.

Na początku XX w., gdy świątynię rozbudowywano, a przy niej budować miano kostnicę, zdecydowano kopać piąty grób poecie. Jak głosi ustny przekaz, prochy Kochanowskich przenoszono pod osłoną nocy i kozackiego oddziału.

W czasach nam bliższych, 4 czerwca 1982 roku, naukowcy znów zaczęli szukać szczątków poety, bo przygotowywano projekt urządzenia na nowo krypty Kochanowskich. Szukano ich pod posadzką byłej kostnicy. 10 czerwca nad otwartym grobem pełnym kości spisano protokół: „komisja jest zdania, że szczątki kostne znalezione w krypcie kaplicznej i pod kaplicą przedpogrzebową należą do członków rodziny Kochanowskich i innych zmarłych - być może z cmentarza przykościelnego”.

Niemal w 400. rocznicę śmierci Jana z Czarnolasu wyprawiono mu 6. z kolei pogrzeb. Stało się to 21 czerwca 1984 roku. Przybyły tysiące ludzi, wśród nich wielu poetów, pisarzy, aktorów. Metropolita krakowski kard. Franciszek Macharski uznał za swoją powinność pożegnać raz jeszcze poetę, któremu ani życie doczesne, ani losy pośmiertne wędrówek nie oszczędziły. Prochy umieszczono w 24 miedzianych urnach i złożono w krypcie pod kaplicą Kochanowskich.

Zbigniew Święch

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.