Szyszko tylko listonoszem

Czytaj dalej
Piotr Rąpalski

Szyszko tylko listonoszem

Piotr Rąpalski

Wojna między PiS i tzw. totalną opozycją trwa na różnych frontach, głównie tych poważnych - katastrofa smoleńska i ekshumacje, śmierć na komisariacie, komisja w sprawie reprywatyzacji i postawa prezydent Warszawy, kwestia reformy sądownictwa, spór o uchodźców i konflikt z Unią Europejską. Sporo tego. Na tych polach ścierają się najbardziej wygadani liderzy PO i Nowoczesnej z czołowymi politykami PiS, prężnymi mówcami - Kaczyńskim, Macierewiczem, Ziobrą, Błaszczakiem. Trwa batalia o Polskę, sprawy bezpieczeństwa, demokrację, sprawiedliwość, władzę i miliony złotych.

Jeszcze na początku roku, w pierwszym szeregu wojów PiS był też Jan Szyszko, minister środowiska, po tym jak w życie weszło zliberalizowane prawo dotyczące wycinki drzew, a piły łańcuchowe poszły w ruch w całej Polsce. Rząd mówił, że pomoże to wielu gospodarzom na wsi, i może faktycznie uwolniło ich od biurokracji, ale opozycja pokazywała wycinki parków w zabetonowanych miastach. Szyszko w mediach był codziennie, choć w swoim niemrawym stylu.

Wycięto, co było do wycięcia, a teraz, już od soboty, przepisy znów się zmienią i karczować będzie trudniej.

Oczywiście, pozostaje kwestia Puszczy Białowieskiej, gdzie z kolei wojujący ekolodzy rzucają się pod koła maszyn, ale minister, już chyba zmęczony rozmowami o roślinach lub mający w nosie ekoaktywistów, unika komentarzy w tej sprawie. Bo puszczę i tak przysłoniły inne tematy. Nie jego.

Kwestię naprawy złych przepisów o wycince Szyszko mógłby wykorzystać, by rząd zapunktował, a puste pniaki nie straszyły aż tak bardzo przy kolejnych wyborach, ale... minister wybrał się z kopertą od córki leśniczego. Błaszczak robił dobrą minę do złej gry, sugerując koledze, że nagrywa go kamera, ale Jan kopertę i tak mu wcisnął. Nie zdobył się od razu na komentarz, choćby żart, by wybrnąć z twarzą. Sprawę utajnił, a tym samym nagłośnił. I teraz z tego słynie.

A świat w sprawie środowiska dyskutuje o porozumieniu paryskim, dotyczącym obniżania emisji gazów cieplarnianych, które zerwał prezydent USA. Tu mógłby minister błysnąć, to jego temat, ale tajemnicza córka ważniejsza.

Piotr Rąpalski

"Kto mieszka w Krakowie, ten w cyrku się nie śmieje" - to modne ostatnio hasło pod Wawelem, ale pasowałoby do 15 lat mojej pracy jako dziennikarza. To miasto po prostu potrzebuje solidnych mediów, czujnych na działania lokalnej władzy, krytycznie patrzących na wpadki, potknięcia, absurdy, fanaberie i PR-owe zagrywki lokalnych elit i urzędników. Tym się właśnie zajmuję od lat. Kiedyś jako reporter z działu miejskiego zapełniający strony naszych gazet, dziś bardziej skupiony na internecie i prowadzeniu serwisów Gazety Krakowskiej, Dziennika Polskiego i Naszego Miasta Kraków. 


"Czepiacie się, nie widzicie pozytywów" - to najczęściej słyszymy w reakcji na nasze teksty. Odpowiadam - od pozytywnego przekazu są rozbudowane media urzędnicze (zresztą za nasze, podatników pieniądze), w nich Kraków to kraina mlekiem i miodem płynąca, gdzie władza reaguje na potrzeby mieszkańców, doskonale identyfikuje problemy i znakomicie radzi sobie z nimi. My jesteśmy i piszemy, by być przeciwwagą dla tej idylli.


Przykłady:


https://gazetakrakowska.pl/czlowiek-z-sld-kolega-prezydenta-i-jego-mala-firma-zrobia-nam-smart-city/ar/c3-12498848


https://gazetakrakowska.pl/tauron-na-sponsora-areny-byl-nagrany-kulisy-handlu-hala-w-czyzynach/ar/c3-3795521


https://gazetakrakowska.pl/krakow-miliony-zl-na-nowa-miejska-telewizje-miala-informowac-o-pomocy-dla-uchodzcow-a-jest-kolejnym-kanalem-informacyjnym-wladz/ar/c3-16692243


 


Ale były też tematy lekkie i przyjemne:


https://gazetakrakowska.pl/tag/w-cztery-oczy


https://gazetakrakowska.pl/kibice-wisly-i-cracovii-na-obozie-przetrwania-zdjecia/ar/337426


https://gazetakrakowska.pl/krakow-2000-kilometrow-w-smrodzie-kanalow-przeszedlbys-zdjecia/ar/c1-282493


 


Do Gazety Krakowskiej trafiłem zaraz po studiach w 2007 roku. Po politologii nie bardzo wiedziałem co można robić poza karaoke w Żaczku, czy piciem piwa w Starym Porcie. Na studiach na szczęście pisałem do jednej z gazet studenckich i jakoś tak się stało, że mój wykładowca Leszek Rafalski (były redaktor naczelny GK) skierował mnie do redakcji przy al. Pokoju 3. I się zaczęło... American dream, od praktykanta do wicenaczelnego. Od przepisywania pierwszych swoich tekstów po 3 razy, żeby miały sens, po... przepisywanie po innych ich tekstów, żeby się klikały w sieci :)


A prywatnie to... pozdrawiam żonę i mojego synka.


 

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.