Tadeusz Mazowiecki. Od „tak” do „nie” dla komunizmu

Czytaj dalej
Fot. Fot. Paweł Miecznik
Włodzimierz Knap

Tadeusz Mazowiecki. Od „tak” do „nie” dla komunizmu

Włodzimierz Knap

28 października 2013. Umiera Tadeusz Mazowiecki. W młodości przyszłość widział w komunizmie. Po 1968 r. zrozumiał, że błądził i zmienił się trwale. Rozmowa z Romanem Graczykiem, autorem biografii Mazowieckiego.

- Tadeusz Mazowiecki polityczną drogę zaczął od Stronnictwa Pracy. Był rok 1946. Jak mocno zaangażował się w działalność na rzecz SP?

- Tego nie wiem. Warto jednak pamiętać, że był wtedy 19-letnim młodym człowiekiem, który gdy ledwie zapisał się do SP, to zarząd główny tej partii rozwiązał ją, bo UB naszpikowało ją agentami.

- Niedługo później wstępuje do Stowarzyszenia PAX.

- I głęboko się w jego działalność angażuje. Szybko stał się jednym z ważniejszych publicystów. Pisał m.in. w „Dziś i jutro”, „Słowie Powszechnym”. W 1952 r. był jednym z autorów głośnej broszury skierowanej przeciw podziemiu poakowskiemu. W roku następnym został redaktorem naczelnym „WTK”. We wrześniu 1953 r. w sposób brutalny zaatakował biskupa kieleckiego Czesława Kaczmarka, gdy przeciw hierarsze rozpoczął się proces, m.in. o szpiegostwo na rzecz USA. W tamtym okresie w „dorobku” Tadeusza Mazowieckiego nie brakowało podobnych tekstów, wiernopoddańczych wobec reżimu.

- A jaki miał stosunek do władzy komunistycznej, gdy należał do PAX-u?

- Był pochodną jego światopoglądu. Jak wielu innych ludzi, w tym katolików, uważał, że nastąpił trwały podział świata na kapitalistyczny i komunistyczny. Ale Mazowiecki poszedł dalej. Był przekonany, że stary świat, potocznie określany Zachodem, tamuje postęp. Ten zaś niesie nowy ustrój, dając masom dostęp do oświaty, kultury. Nie tylko nie widział sprzeczności między byciem katolikiem a sprzyjaniem „obozowi postępu”, ale wręcz zachęcał piórem do takich zachowań. Z biegiem lat publicystyka Mazowieckiego, jako autora PAX-owskiego, łagodnieje, bo też komuniści już kilka miesięcy po śmierci Stalina (marzec 1953 r.) wolno zaczęli odchodzić od twardej polityki.

- Co go skłoniło do powołania wraz z grupą ludzi z PAX-u tzw. frondy wymierzonej przeciw Bolesławowi Piaseckiemu, jego liderowi?

- Wynikało to głównie z niezgody na sposób sprawowania władzy nad PAX-em przez Piaseckiego. Był to typ autokraty, który decyzje podejmował samodzielnie albo po konsultacji z wąskim gronem najbliższych przyjaciół. Ci należeli do grupy współpracowników Piaseckiego jeszcze z okresu przedwojennego i z czasów II wojny światowej.

Młodsi członkowie PAX-u, w tym Mazowiecki, niewiele mieli do powiedzenia. Twierdzę, że na przyszłą postawę Mazowieckiego, a szczególnie na jego niechęć wobec despotycznego sprawowania władzy, wpływ miała negatywna ocena Piaseckiego. Po zerwaniu z nim nie chciał już więcej maszerować „równym krokiem”, gdy tego chciał przywódca.

- Po Październiku współtworzył warszawski Klub Inteligencji Katolickiej, a zwłaszcza „Więź”, miesięcznik, którego szefem był od pierwszego numeru (wydanego w lutym 1958 r.). Czym była „Więź” i jej środowisko w pierwszym swoim okresie?

- Miesięcznik był owocem bliskich więzi osobistych między Mazowieckim a Januszem Zabłockim, też jednym z tzw. frondystów PAX-u.

- Więź między nimi zaczęła jednak szybko pękać.

- Stało się to mniej więcej w 1962 r. Z czasem stali się politycznymi przeciwnikami. Sama „Więź” też ulegała ewolucji, takiej samej, jaką przechodził jej redaktor naczelny, czyli Mazowiecki. Kiedy ją współzakładał, czuł się socjalistą chrześcijańskim. Taką postawę utrzymywał do 1968 r. Lapidarnie można ją ująć następująco: stalinizm był złem, ale komunizm, jako ideologia, jest czymś lepszym, korzystniejszym dla ludzi, dla ich rozwoju, niż ideologie, którymi kierował się Zachód. Nadal, do 1968 r., był przekonany, że w konfrontacji między Wschodem a Zachodem po stronie tego pierwszego stoi słuszność, choć metod stosowanych przez komunistów nie pochwalał.

- W maju 1977 r. został mężem zaufania i rzecznikiem głodujących w warszawskim kościele św. Marcina, protestujących przeciw aresztowaniu członków KOR. By nim zostać, sporo musiało się zmienić i wydarzyć w jego życiu i myśleniu.

- Przełomem były wydarzenia roku 1968, z Marcem na czele. Wtedy załamała się w nim wiara w komunizm jako prąd, który niesie postęp. W jego publicystyce po 1968 r. zdecydowanie przeważa krytycyzm wobec władz. Apologetyczny stosunek do komunizmu niemal w nim zgasł, choć czasami jakieś wtręty na rzecz rządzących w swoich tekstach zamieszczał. Ci jednak nie dali się zwieść. Wiedzieli, że zaczyna im się stawiać. Nie zgodzili się na jego kandydowanie do Sejmu w 1972 r., a posłem był od 1961 do 1972 r. W PRL bycie kandydatem było równoznaczne z tym, że zostanie się posłem. W trzech „wyborach”, w których uczestniczył Mazowiecki jako członek grupy Znak, dostawał od 96,6 proc. głosów do 99 proc. Ale „nie” komunistów wobec jego kandydowania spowodowało, że zaczął coraz bardziej angażować się w działalność przeciw władzy. Ale to osobna i bogata karta w jego życiorysie.

CV

Roman Graczyk, autor „Od uwikłania do autentyczności. Biografia polityczna Tadeusza Mazowieckiego”.

Włodzimierz Knap

Komentarze

1
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

mik

podpisał kolaborację za stalina.i tego sie trzymał po 1989.czy chociaż jednego partyjnego aparatczyka osądzono za lata PRLu?

plus.gazetakrakowska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.