Tam słychać przepływającą w żyłach krew

Czytaj dalej
Fot. Adam Brzoza
Tomasz Rabjasz

Tam słychać przepływającą w żyłach krew

Tomasz Rabjasz

Michał Flasza jest geologiem, już od kilku lat intensywnie pracuje w bocheńskiej kopalni soli. 31-letni mieszkaniec Bochni zna każdy zakątek podziemi, przemierzył je wiele razy.

Muszę pana zapytać, o coś, co mnie nurtuje od dawna: czy to prawda, że dawniej można było przejść z kopalni w Bochni do kopalni w Wieliczce?
Jest to mit. Nigdy nie było takiego połączenia. Nie było też takiego planu ze względu na niesprzyjające warunki geologiczne, mianowicie złoże soli kamiennej w rejonie Bochni kończy się w okolicach Łężkowic, dalej aż do okolic Wieliczki soli nie ma.

A to, że w kopalni jest dużo więcej jodu niż nad morzem, to też jest mit?
Mówi się, że jeden dzień w kopalni soli, to kilka dni nad morzem. Nie wiem, czy dokładnie można tak to przeliczać. Na pewno jednak powietrze w kopalni soli jest zdrowe i wpływa pozytywnie na osoby, które mają problemy z górnymi drogami oddechowymi. Miejscem, które szczególnie warto odwiedzić, jeżeli chodzi o aspekty lecznicze to jeziorko, gdzie odbywa się przeprawa łodzią. Parująca solanka powoduje, że w tym miejscu tego zdrowego powietrza jest najwięcej.

Pan zatem zapewne jest zdrowy jak ryba. Chciałem zapytać jednak o to, czy praca geologa jest trudna?
Różnie z tym bywa. W normalnie funkcjonującej kopalni geolog zajmuje się wyznaczaniem miejsc, gdzie daną kopalinę można wydobyć. Tutaj moim głównym zadaniem jest dbanie o to, żeby kopalnia prawidłowo funkcjonowała i żeby nigdy nie doszło do niczego złego. Największym zagrożeniem dla kopalni jest woda. Dlatego bardzo duży nacisk kładziemy na prawidłowe odwodnienie kopalni. Aby sprawdzić, czy wszystko jest w porządku czasami trzeba wejść w miejsca bardzo stare, ciasne, w których nie wiadomo co się dzieje. To zawsze niesie za sobą jakieś ryzyko. Jest to bardzo odpowiedzialna praca.

Tam słychać przepływającą w żyłach krew
Archiwum Michała Flaszy Michał Flasza jest w kopalni geologiem, zna każdy zakątek bocheńskich podziemi

Można więc powiedzieć, że jest pan również górnikiem…
Oczywiście, że tak. Jako geolog mam do dyspozycji mniejszą wersję kilofa, czyli młotek geologiczny, którego używam do mojej codziennej pracy.

Mimo wszystko praca w kopalni jest na pewno dużo lżejsza niż dawnej?
Bez porównania. Nie ma eksploatacji soli, są odpowiednie narzędzia… Nie występuje również metan, jak dawniej, co sprawia, że nie ma już takich niebezpieczeństw. Pomimo wszystko jesteśmy jednak cały czas pod ziemią, co zawsze, jak już mówiłem, niesie za sobą jakieś ryzyko.

Czy trudno jest się przyzwyczaić do pracy pod ziemią?
Jedne osoby szybko się aklimatyzują, a drugie mają z tym problem. Ja uwielbiam jednak kopalnię. Telefon nie ma tam zasięgu, dzięki czemu można się wyciszyć i na chwilę odciąć od otaczającego nas świata. Są również miejsca, gdzie nie ma światła. Słyszy się wtedy tylko szum w głowie. Podobno jest to odgłos przepływającej krwi. Kopalnia to jednym słowem wyjątkowe miejsce… Jest to miejsce, które jest fantastyczne i magiczne pod wieloma względami. Coś o tym wiem, ponieważ jestem związany z kopalnią od kilku ładnych lat.

Dużo jest takich tajemniczych miejsc w kopalni?
Takich wyrobisk jest naprawdę sporo. Są one cały czas na bieżąco badane. Wymaga to jednak bardzo dużo pracy i czasu.

Efektem takich działań jest, chociażby odkrycie świecącej soli…
Przemierzanie nieznanych rejonów kopalni prowadzi właśnie do tego typu odkryć. Fluorescencyjne kryształy soli to ostatnie zjawisko, które zostało niedawno odkryte. Jest to geologiczny fenomen, który do tej pory nie jest do końca wytłumaczalny.

To bardzo ciekawe, także z naukowego punktu widzenia…
Dlatego współpracujemy bardzo prężnie z uczelniami wyższymi. Szczególnie owocne efekty przynosi współpraca z Akademią Górniczo - Hutniczą w Krakowie. Powstaje tam dużo prac naukowych dotyczących bocheńskiej kopalni. Ostatnio Wydawnictwo AGH wydało również książkę „W głąb soli i czasu. W Kopalni Soli Bochnia”, która jest kolejną publikacją z serii „Nauka dla Ciekawych”. Autorzy, w których jestem gronie, opisują w niej procesy powstawania złoża soli kamiennej, budowę geologiczną, świat minerałów i skał tworzących złoże, a także tematy związane z zagrożeniami naturalnymi w kopalni. Do książki jest załączona płyta, która zawiera galerie wyrobisk kopalnianych oraz minerałów w 2D oraz 3D oraz krótkie, ale za to bardzo ciekawe filmy dotyczące bocheńskiego skarbu, jakim bez wątpienia jest kopalnia soli.

Tam słychać przepływającą w żyłach krew
Adam Brzoza

Czy przez te wszystkie działania, o których mówimy, jest szansa na to, że kiedyś kopalnia w Bochni będzie tak popularna, jak w Wieliczce?
Wieliczka jest bardzo blisko Krakowa, miasta, które odwiedza rocznie kilka milionów turystów. To bardzo duży atut dla niej. Trzeba wziąć również pod uwagę to, że kopalnia w Wieliczce dużo wcześniej postawiła na turystykę. Tak naprawdę obie kopalnie uzupełniają się ofertą turystyczną, a nie konkurują ze sobą. Wracając jednak do pytania o popularność, trudno jest stwierdzić czy kiedyś kopalnia bocheńska będzie równie popularna jak wielicka, ale na pewno zawsze będzie od niej starsza.

A która kopalnia zdaniem pana jest piękniejsza?
Obie są niezwykłe. Przekonałem się o tym podczas studiów, kiedy miałem do czynienia zarówno z jedną, jak i drugą kopalnią. Pod względem geologicznym, przyrodniczym w Bochni wszystko jest jednak widoczne, można to zobaczyć i dotknąć. To jest prawdziwa kopalnia. Wieliczka inaczej wygląda, jest ukierunkowana głównie na turystów, dlatego zawsze będę mówił, że bocheńska kopalnia jest dużo bardziej naturalna i niezwykła.

Jej niezwykłość można podziwiać w albumie, który ostatnio się ukazał...
„Kopalnia Soli Bochnia. Historia wykuta w soli” powstała właśnie po to, aby pokazać ten wspaniały podziemny świat. Znajdują się w niej niezwykle ciekawe zdjęcia Adama Brzozy, fotografa „National Geographic Polska”, które są dodatkowo wzbogacone o treści nawiązujące do historii kopalni, pracy górników, geologii tego miejsca aż do opisu tras turystycznych. Autorem kilku tekstów, szczególnie tych dotyczących geologii tego miejsca, jestem ja.

Dla kogo ta książka jest przeznaczona?
Myślę, że zaciekawi ona wszystkich, ponieważ to prawdziwa perełka dotycząca bocheńskiej kopalni soli. Nawet osoba, która bardzo dobrze zna kopalnię znajdzie tutaj zapewne coś, o czym wcześniej nie wiedziała i czego nie widziała. Album zawiera bowiem fotografie miejsc kopalni, które są dla turystów niedostępne. Dlatego zachęcam wszystkich do wzięcia udziału spotkaniu z autorem albumu, które odbędzie się 25 listopada w Komorze Ważyn.

Tam słychać przepływającą w żyłach krew
Adam Brzoza
Tomasz Rabjasz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetakrakowska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.