To jest drużyna! Maszyna zmiażdżyła mu dłoń, kierował zespołem ze szpitala

Czytaj dalej
Fot. arch.prywatne
Bogumił Storch

To jest drużyna! Maszyna zmiażdżyła mu dłoń, kierował zespołem ze szpitala

Bogumił Storch

24-letni Bartek Woźniak z Choczni jest jednym z najmłodszych trenerów piłkarskich w Polsce. Gdy maszyna do drewna wciągnęła mu rękę, łamiąc palce i odrywając skórę, zespołem kierował przez telefon. Pierwsze kroki po wyjściu z placówki skierował na boisko, bo "jego" chłopaki grały mecz. Teraz trwa walka o sprawność ręki.

24-letni Bartek Woźniak z Choczni opuścił już oddział chirurgii plastycznej w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym im. Ludwika Rydygiera w Krakowie. Gdy jeszcze leżał w szpitalu na bieżąco w swoim smartfonie przeglądał wyniki rozgrywek wadowickiej klasy A. Gra tam Olimpia Chocznia, klub, którego Bartek od ponad pół roku jest trenerem.

Koszmarny wypadek

Sprawdzanie wyników i tabel rozgrywek przychodziło mu jednak z wielkim trudem, bo chłopak ma obecnie sprawną tylko jedną rękę. Wszystko przez wypadek, do którego doszło na początku marca.

- Na niższych poziomach rozgrywkowych piłką nożną można się zajmować jedynie z pasji. Nie ma z tego żadnych kokosów ani profitów. Dlatego oprócz trenowania piłkarzy w Choczni i grania w drużynie z Kleczy Dolnej pracowałem jednocześnie w jednej z okolicznych firm, produkujących meble - opowiada 24-latek.

Bartek Woźniak nie pamięta już, o czym myślał tego feralnego dnia, kiedy zdarzył się ten wypadek.

Może analizował taktykę swojej drużyny na kolejny mecz albo zastanawiał się nad tym, czy cztery miesiące przygotowań do rundy wiosennej zostało dobrze wykorzystane i drużyna zacznie na dobre wygrywać?

- Dziś już to nieważne. Na pewno to była chwila. Ciężko powiedzieć, jak do niej doszło, że moja ręka, jakimś sposobem znalazła się tam, gdzie nie powinna, czyli w maszynie służącej do obróbki drewna - wzdycha młody mężczyzna.

Potem wszystko potoczyło się bardzo szybko.

- Wrzeszczałem z bólu, a jeden z kolegów z pracy natychmiast zatrzymał maszynę. Nie wciągnęłoby mnie całego, otwór nie był aż tak duży, ale ręka byłaby w jeszcze gorszym stanie. Miałem powyrywaną skórę i połamane kości palców - opowiada.

Dziś jest już lepiej. Być może nawet za kilka tygodni będzie mógł wrócić do pracy. Czy do tej samej - jeszcze nie wie. Przechodzi rehabilitację.

- Lekarze mówią, że stopniowo dłoń będzie w coraz lepszym stanie - mówi młody trener piłki nożnej. - Wierzę, że po rehabilitacji będzie sprawna niemal tak samo, jak przed wypadkiem. Nie ma opcji, żebym nie wrócił na boisko, do chłopaków. W końcu bez ręki można grać w piłkę nożną, bez nogi już trudniej, ale też bym chyba dał radę, bo ja uparty jestem - zaznacza Bartek Woźniak.

Miła niespodzianka

Przyznaje, że były dni, gdy miał naprawdę czarne myśli i prawie się załamał, ale do pionu postawili go podopieczni z klubu w Choczni. To oni przygotowali mu niedawno miłą niespodziankę. Tuż po meczu, na Facebooku pojawił się post, o treści: „Bartek, cała drużyna jest z Tobą! To dla Ciebie dzisiejsze zwycięstwo 2:1 z Gromem Grzechynia”.

Pod tym wpisem pojawiło się zdjęcie uśmiechniętych piłkarzy Olimpii Chocznia w koszulkach z hasłem: „Jesteśmy z Tobą. Wracaj do zdrowia”.

- Nie jestem mięczakiem, ale wtedy się wzruszyłem, jak baba. Dało mi to dużo siły do powrotu do zdrowia. Nawet mi się trochę głupio zrobiło, bo nieraz krzyknąłem na chłopaków na treningu. Czasem trzeba być ostrym, a tak naprawdę jesteśmy zgraną ekipą i super kolegami - mówi Bartek.

Dobry duch drużyny

Choć Olimpii brakuje trenera, to wyniki nie są takie najgorsze. Jak się okazuje, to nie przypadek.

- Postanowiliśmy kolejnymi zwycięstwami drużyny dodać mu otuchy i wsparcia, ale jednocześnie sami przez to się wzmacniamy psychicznie. Taka solidarność z trenerem buduje morale i często wygrywa się bardziej sercem niż umiejętnościami. W naszej drużynie jest teraz wyjątkowa moc - wyjaśnia jeden z piłkarzy Olimpii. - Poza tym Bartek to nie tylko trener, ale świetny kumpel i sympatyczny, uśmiechnięty gość - dodaje.

W Choczni wszyscy liczą, że ich trener wróci do zdrowia i na boisko. - Będzie miał teraz intensywną rehabilitację, ale mamy nadzieję, że wróci do nas jak najszybciej. Czekamy - mówi Daniel Mastek, prezes Olimpii Chocznia.

Gdy przekazujemy te słowa Bartkowi, na moment jego oczy robią się szkliste. - Na razie pogoń za marzeniami trzeba odłożyć, bo teraz czas na walkę o zdrowie. Ale wrócę za niedługo, obiecuję - zapewnia.

Trener nadal podpowiada

Olimpia Chocznia gra w wadowickiej A klasie, czyli jednej z najniższych klas rozgrywkowych w Polsce.

24-letni Bartek Woźniak obowiązki trenerskie drużyny Olimpia Chocznia objął pod koniec ubiegłego roku. Według informacji z Polskiego Związku Piłki Nożnej, był jednym z najmłodszych trenerów w Polsce. Sam jednocześnie grał w Iskrze Klecza, która występuje na szczeblu IV ligi. - Ustaliliśmy jednak, że po wypadku, tak całkiem trenera Olimpia nie straciła - wyjaśnia Bartek. - Jesteśmy w kontakcie telefonicznym. Ze szpitalnego łóżka ustalamy taktykę i plany treningowe. Na leżąco i w piżamie też im mogę pomóc. Jak na razie zespół z Choczni w rundzie wiosennej gra dobrze. Wygrał dwa pierwsze spotkania, a trzecie, z liderem rozgrywek z Juszczyna, zremisował. Obecnie jest na 9 miejscu w tabeli.

Bogumił Storch

Reporter wadowickiego oddziału Gazety Krakowskiej

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetakrakowska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.