Trąba powietrzna zgruchotała dachy i wybijała okna. Nic się jej nie oparło

Czytaj dalej
Fot. Archiwum
Andrzej Ćmiech

Trąba powietrzna zgruchotała dachy i wybijała okna. Nic się jej nie oparło

Andrzej Ćmiech

195 lat temu nad regionem przeszło tornado. Do największych zniszczeń doszło w Zagórzanach. Siła żywiołu była tak ogromna, że bez żadnego trudu powalał on nawet stuletnie drzewa.

12 maja 1822 r. w Zagórzanach, jednej z włości do Hrabstwa Kobylańskiego należącej, stał się okropną widownią potężnej w swoich skutkach nawałnicy - pisał korespondent ,,Gazety Lwowskiej” Franciszek Bieliński. Zdawało się wszystkim, że ostatnia godzina wybiła! Brzęk okien, gruchotanie dachów najmocniejszym gontem krytych, zniweczenie drzew owocowych i wszystkich ziemiopłodów, okropne błyskawice, grzmoty ustawicznie bijących piorunów, płacz dzieci, rozpacz młodszych, jęki i narzekania starych - to wszystko w najwyższą wprawiało trwogę i odurzenie - pisał.

Trąba powietrzna w Hrabstwie Kobylańskim

Przed 195 laty przetoczyła się nad ziemią gorlicką najpotężniejsza - jak dotychczas - trąba powietrzna, która dokonała niesamowitych zniszczeń na naszej ziemi. Opis tego katastrofalnego żywiołu, jeżącego włos na głowie pozostawiła nam ,,Gazety Lwowskiej” w dodatku ,,Rozmaitości” z 22 sierpnia 1822 r.

Nad Zagórzanami 195 lat temu szalały nieposkromione żywioły powietrza, ognia i wody

,,O 4-tej godzinie [po południu] bałwan jakiś wichrowy czarny, jakby poprzednik i poseł mającego nastąpić wielkiego nieszczęścia z największą szybkością pada niby z obłoków w dół i znowu w jednej minucie podnosi się w górę. W tym momencie chmury początkowo nijakie teraz poczęły się z największą szybkością zbliżać. Dla jeszcze przytomnych podziwieniem, okropnie jakby walczyć pomiędzy sobą [miały], poczęły ogromnym rzucać gradem w kształcie kurzego jaja”.

Do tego zerwał się nadzwyczajny wicher jakby trąba powietrzna, czarny tuman, który szalał między lasem i wsią, na wysokości najwyższej wieży tutejszego kościoła.

Tabun ten najpierw uderzył na odosobniony od wsi domek, z którego w mgnieniu oka dach z powałą zrzucił. Drugi dom o około 40 metrów odległy rozerwał i wielką wierzbę powalił.

Kataklizmy, o których piszą świadkowie, to trąby powietrzne i powodzie

,,Potem wziął kierunek cokolwiek uboczny od małego, ku wielkiemu wschodowi, napadł na 14 domów i stodół wiejskich, które całkowicie zniszczył a jeden dom lubo całkiem, bez najmniejszego ludzi w nim przy piecu stojących uszkodzenia, z przyciesiami wywrócił, dalej na dom kowala uderzył, ten rozerwał i wóz nowo kuty porwawszy w powietrze, na pańskie zaniósł niwy, z którego porozrzucane koła dopiero dnia następnego znalezione zostały”.

Żywioł dotarł też do folwarku hrabstwa Wielkopolskich. Pozrywał połacie dachów z pomieszkania ekonomicznego, ze spichlerza, z folwarku i ze stajen. Jego mocy nie oparły się nawet stuletnie lipy i potężne dęby, które powalił w jednej minucie.

,,Tym sposobem 30 morgów lasu zrównał ziemią, z początku pojedynczo tylko łamiąc drzewa, a potem naraz kładąc całe morgi. […] Potem nastąpiła wielka ulewa, która to wszystko o mało wraz z ludźmi nie pochłonęła”.

We znaki dała się nam zaraza ziemniaczana

Pierwsze informacje o powodziach na ziemi gorlickiej pochodzą z XVII w. i znajdują się księgach grodzkich bieckich. Wspominają one m.in. o powodzi w Łużnej z 1673 r., kiedy to został zatopiony młyn Wacława Potockiego i pola należące do niego. O ,,wielkiej wodzie” na Ropie mówi też jeden z raportów ,,Operacji wojennych między konfederatami, a Moskwą” z 16 lipca 1770. Możemy w nim przeczytać, że po ataku konfederatów na Gorlice ,,wszystka tedy Moskwa poczęła nagle uciekać z Gorlic i podjazd konfederacki poszedł za nią w pogoń, ale przyszedłszy nad tę rzekę, dla wielkiej bystrej wody wrócić się musieli konfederaci, a Moskwa z tej kąpieli wyszedłszy, rozlokowała się w Żmigrodzie”.

W miarę rozwoju historii dalsze powodzie są coraz lepiej udokumentowane. I tak w latach czterdziestych XIX w. ziemię gorlicką zaczęły nawiedzać klęski żywiołowe. Jak podaje ,,Gazeta Lwowska” z października 1840 r., gradobicia i ulewy zniszczyły zbiory, a ,,owczarnie w Rychwałdzie stopniały do połowy”.

Natomiast w ,,Kronice klęsk elementarnych w Galicji w latach 1772-1848” możemy przeczytać, że susza w 1841 r., a potem ulewy pogorszyły zbiór, który ,,o trzecią część był mniejszy niż zwykle w latach miernego urodzaju”. Apogeum wszystkich tych nieszczęść był wylew Ropy w Gorlicach w sierpniu 1845 r. A zaraza ziemniaczana i pomór bydła jesienią, przyniosły głód i nędzę w całym cyrkule jasielskim.


Wraz z wodą płynęło wszystko, co tylko napotkała na drodze

W pół wieku później pamiętnikarze gorliccy odnotowali powódź, która miała miejsce podczas walk 14 i 15 kwietnia 1915 r. Jan Budacki z Zawodzia, pisząc o tych dniach, zanotował w swoim pamiętniku: ,,Na polu nieprzyjemnie, deszcz pada od samego rana. Woda w Ropie wezbrała bardzo i zabrała most, więc nie dowieźli Moskalom żywności”.

Przez Gorlice przeszła powódź stulecia

Za największą powódź, która nawiedziła ziemię gorlicką, uchodzi ta z lipca 1934 r. Dokładny jej opis pozostawił Władysław Boczoń, który pisał: ,,W pamiętny czwartek 12 lipca 1934 r. już od rana było szczególnie parno i gorąco. Panowała bezwietrzna cisza. Po południu, około godziny czwartej, gdy te od rana zbliżające się burze osiągnęły zenit i zetknęły się - nastąpiła apokalipsa”.

Pisze, że zrobiło całkowicie ciemno i rozpoczęła się straszliwa kanonada piorunów i grzmotów. Wszystko to potęgował blask błyskawic. Kilkanaście minut później słychać było też szum spadających i płynących wód. Według świadka tamtych zdarzeń oberwanie chmur było tak potężne, że z nieba spływały potoki wody.

Najstraszniejsze skutki spowodowała jednak pierwsza fala, gdyż w tak zatrważających rozmiarach przyszła nagle i niespodziewanie szybko

,,Obok naszej chaty, położonej na stoku wzgórza, we wszystkich zagłębieniach terenu utworzyły się rwące potoki. Wraz z wodą płynęło wszystko, co tylko napotkała na drodze: gałęzie, słoma, snopki zboża, wypłukane z rzędów całe krzaki ziemniaków, a przede wszystkim zamulające uprawy masy ziemi - opisywał w swym pamiętniku powódź stulecia Władysław Boczoń.

Jednak zanim do niej doszło, ziemia gorlicka była świadkiem kataklizmów takich jak: trąby powietrzne, masowy pomór bydła, czy też zaraza ziemniaczana.

Ciągła ulewa, której Boczoń był świadkiem, powodowała stałe podnoszenie się poziomu wody.

,,Najstraszniejsze skutki spowodowała jednak pierwsza fala, gdyż w tak zatrważających rozmiarach przyszła nagle i niespodziewanie szybko [...]

Ze szczytu Magierki roztaczał się wstrząsający widok: most sokolski na Sękówce został zerwany. Park był pod wodą. Cała niższa część Łęgów i cały sokolski Blich były zalane. Zabudowania Mikrutów, Gubałów, Ciulików, Cieniawów, Homów i Pawłowskich wraz z młynem i tartakiem znalazły się pod wodą, tak samo, jak teren dzisiejszego stadionu sportowego i dawnej targowicy miejskiej wraz z rzeźnią.

Stary, drewniany most koło garbarni popłynął razem z falami pod uderzeniem pierwszej nawały powodziowej. Podobnie stało się z żelbetonowym mostem dla pieszych, prowadzącym do parku. Ten został uderzony niesionym przez wzburzony nurt potężnym dębem i rozpadł się. Jego elementy prąd zaniósł daleko za Biecz.

,,Wśród krzaków i drzew obok rzeźni tkwił oblewany wysokimi falami kiosk p. Homy przyniesiony tam przez wodę z placu u zbiegu ulic Mickiewicza, Kościuszki i Sienkiewicza. Na ulicy Kościuszki widać było fale i bałwany niewiele mniejsze niż w głównym nurcie Ropy. Dzielnica podkościelna z garbarnią były również zalane. [...] Ze względu na cofkę powstałą przy ujściu do Ropy potoku Stróżowianka - cały teren w rejonie ulicy Słowackiego, aż po Starostwo i pola Młodeckich (dzisiejsze Osiedle Młodych) były zalane. Ropa wyglądała niczym Amazonka”.

Dużą pomoc po zakończeniu powodzi powiatowi gorlickiemu okazał Śląsk, który przez całą jesień 1934 r. przesyłał wagonami do Gorlic dary dla poszkodowanych. Było to m. in. 116 skrzyń ubrań i bielizny, wagon naczyń blaszanych, 128 ton żyta, 9 ton pszenicy, 26 ton ziemniaków, 15 ton kapusty, 107 ton słomy. Informowało o tym czasopismo ,,Miasta Polskie”.

Andrzej Ćmiech

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetakrakowska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.