Trucicielka rodem z Tuchowa

Czytaj dalej
Fot. Monika Ścisłowska
Artur Drożdżak

Trucicielka rodem z Tuchowa

Artur Drożdżak

W Austrii 55-letnia Bogumiła W. została skazana na dożywocie za otrucie dla zysku dwóch mężczyzn. Karę odbywa, ale w Polsce.

Bogumiła W. przypomina raczej członkinię kółka różańcowego niż zabójczynię, która uśmiercała z zimną krwią. Łagodny uśmiech, czarne włosy i oczy skryte za grubymi okularami. Niska, o delikatnych dłoniach, ale by kogoś otruć, wcale nie potrzeba dużo siły. W Austrii media okrzyknęły ją „arsenową morderczynią”, bo zabójczego arsenu swoim ofiarom dodawała do posiłków.

Mąż milczy o żonie

55-latka urodziła się w małopolskich Gorlicach, kilka lat mieszkała we wsi Karwo- drza pod Tarnowem, a ostatnio w pobliskim Tuchowie. Jej mąż dalej tam mieszka, ale nie chce rozmawiać o żonie. - Na ten temat nie powiem ani słowa - mężczyzna od razu ucina rozmowę.

Bogumiła W. miała doświadczenia pracy za granicą i jakiś czas spędziła w Szwecji jako opiekunka starszych osób. Uchodziła za dobrego fachowca, bo z oddaniem zajmowała się schorowanymi podopiecznymi. Po kilku latach zaczęła szukać szczęścia w Wiedniu. Z ustaleń śledczych wynika, że Polka odpowiedziała na prasowy anons 68-letniego Herberta A.

Potem emeryt zakochany po uszy w opiekunce aktem darowizny przekazał jej mieszkanie w stolicy Austrii oraz drogiego mercedesa. Nie przypuszczał, że razem z posiłkami w ciągu 8 miesięcy przynajmniej trzykrotnie pani serwowała mu trujące dawki arsenu. Gdy trafił w ręce lekarzy, stwierdzili u niego uszkodzenie systemu nerwowego, owrzodzenie i przebicie żołądka. Austriak zmarł gwałtowną śmiercią 15 października 2010 r.

Polka po zgonie mężczyzny sprzedała podarowane jej mieszkanie za 65 tys. euro. Wartego 14 850 euro mercedesa i domek na kółkach do karawaningu za 8 tys. euro przekazała członkom swojej rodziny.

Kolejna ofiara

Następnie Bogumiła W. odpowiedziała na kolejny anons prasowy i z czasem omotała 61-letniego Aloisa F., mieszkańca miasteczka Stratzdorf koło Kremsu nad Dunajem. Jemu podawała dawki trucizny od listopada 2010 r. do stycznia 2011 r. Na skutek zatrucia arsenem doszło u niego do niewydolności krążenia, zapalenia płuc i uszkodzenia szpiku kostnego. Zmarł gwałtownie 12 lutego 2011 r.

Jeszcze przed jego śmiercią Polka zagarnęła dla siebie chevroleta aveo wartego 5 tys. euro. Przywłaszczyła także kolekcję znaczków za ponad 3 tys. euro. Wpadła rok później i stanęła przed Sądem Krajowym w Krems nad Dunajem. Już po trzech rozprawach w kwietniu 2013 r. zapadł nieprawomocny wyrok. Ośmioosobowa ława przysięgłych uznała ją za winną wszystkich zarzucanych 7 przestępstw, w tym zabójstw obu mężczyzn.

Zebrane dowody przemawiały za tym, że dopuściła się również oszustwa na ich szkodę, bo mówiła Austriakom niezgodnie z prawdą, że jest wdową i chce z nimi „prowadzić wspólne życie”. Działała przy tym z zamiarem wzbogacenia się i zapewnienia sobie stałego źródła dochodu.

- Oszukała wymienionych co do faktów. Mówiła, że chce się o nich troszczyć i dbać o dobre samopoczucie, a w tym samym czasie aplikowała trujące dawki arsenu, które, według planu, miały doprowadzić do ich śmierci - stwierdził sąd w wyroku. Zauważył ponadto, że Polka pierwszego z pokrzywdzonych zapewniała, że jest wypłacalną klientką lub załatwi wypłacalnego klienta chętnego do nabycia mieszkania Herberta A.

Nie wywiązała się z tej obietnicy. Przejmując i sprzedając jego wiedeńskie lokum spowodowała szkodę ponad 50 tys. euro. Za oszustwo na taką kwotę groziło jej 10 lat więzienia. Za zabójstwo austriacki kodeks karny przewiduje karę od 10 do 20 lat lub wyjątkowo: dożywocia.

Blok  w Tuchowie, gdzie ostatnio mieszkała Bogumiła W. Na małym zdjęciu Polka skazana przez austriacki sąd za dwa zabójstwa. Usłyszała prawomocny wyrok
Monika Ścisłowska Blok w Tuchowie, gdzie ostatnio mieszkała Bogumiła W. Na małym zdjęciu Polka skazana przez austriacki sąd za dwa zabójstwa. Usłyszała prawomocny wyrok dożywotniego pozbawiania wolności

Ława przysięgłych: winna

Przysięgli stosunkiem głosów sześć do dwóch uznali winę zabójczyni. Byli za to jednomyślni w sprawie oszustw Polki w celu wzbogacenia się. Wątpliwość mieli jedynie, czy zagarnęła kolekcję znaczków, ale ostatecznie uznali, że to zrobiła, ale „nie w celach zarobkowych”.

Sąd stwierdził, że przy wymiarze kary dla Polki należy wyjść za ramy zwyczajowego wymiaru kary, czyli ponad 20 lat więzienia. Dlatego zapadł wyrok dożywocia.

Za okoliczności łagodzące uznano dotychczasowe „porządne prowadzenie życia” przez oskarżoną, ale przeważały te obciążające, czyli popełnienie kilku przestępstw i jednego wykroczenia. Do tego doszła szczególna perfidia, okrucieństwo i zimna krew przy popełnianiu czynów. - W szczególności Bogumiła W. doprowadziła do tego, że Herbert A. miesiąc umierał w mękach - uznał sąd.

Z tego względu, że Bogumiła W. zamordowała Austriaka, a wcześniej oszustwem nakłoniła go do przekazania mieszkania, sąd uznał za prawnie nieważną umowę darowizny na rzecz Polki. Miała też do zapłaty 60 tys. euro jedynej prawnej spadkobierczyni zabitego Herberta A.

Bogumiła W. nie przyznawała się do winy i złożyła apelację od niekorzystnego wyroku. Przekonywała, że nie było dowodów na podjęcie przez nią „taktycznych działań związanych z truciem mężczyzn” i powoływała się na orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka dotyczące zbierania dowodów i zasady domniemania niewinności. Wskazywała, że popełniła czyny mając zaburzenia psychiczne.

Sąd Najwyższy Austrii oddalił jej apelację i 17 września 2013 r. utrzymał wyrok w mocy. Przywołał przy tym opinie biegłego, z której wynikało, że Polka nie cierpiała na chorobę psychiczną, chorobę mózgu lub ograniczenia intelektu. Biegły stwierdził za to u niej aspołeczne cechy osobowości jak „nieczułość, brak empatii, brutalność, podstępność, fałsz i zakłamanie”. W konkluzji zauważył, że to nie prowadziło do ograniczenia poczytalności.

Zgodziła się siedzieć w Polsce

Podczas pobytu w ciężkim więzieniu Scharzau urzędnicy penitencjarni zapytali Bogumiłę W., czy zgadza się na odbycie kary w Polsce i skazana na to przystała. Po takiej deklaracji polskie Ministerstwo Sprawiedliwości i na mocy decyzji o wzajemnym uznawaniu wyroków akta kobiety trafiły do Sądu Okręgowego w Tarnowie, który stwierdził dopuszczalność przekazania Bogumiły W. do kraju. Już odbywa wyrok w Krakowie.

***

Sąd Okręgowy w Tarnowie uznał, że jest dopuszczalne przekazanie Bogumiły W. z Austrii do Polski, by tutaj odbyła karę dożywocia. Najpierw Austriacy 15 stycznia 2015 r. przekazali kobietę Słowakom, a oni polskim policjantom. Następnego dnia trafiła do aresztu Montelupich w Krakowie.

Obecnie odbywa karę w więzieniu w Kielcach. Zgodnie z austriackim prawem skazana na dożywocie może być zwolniona warunkowo tylko po odbyciu przynajmniej 15 lat więzienia i przy korzystnej prognozie, że nie popełni ponownych przestępstw. W Polsce Bogumiła W. musi odbyć całą karę.

Artur Drożdżak

Dziennikarz zajmujący się sprawami sądowymi i prawnymi specjalizujący się w zagadnieniach karnych. Częsty uczestnik rozpraw w sądach na terenie całej Małopolski, głównie w Krakowie, Tarnowie i Nowym Sączu. Były wykładowca dziennikarstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim, Uniwersytecie Pedagogicznym i Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.