Bartosz Dybała

Trzcinowisko zamieniło się w pustynię

Trzcinowisko zamieniło się w pustynię Fot. Facebook
Bartosz Dybała

Właściciele działek zasypali ziemią rozlewisko w Borku Fałęckim, chcąc wyrównać teren i ogrodzić. - Zniszczenia są ogromne - twierdzą oburzeni mieszkańcy okolicy.

Podmokły teren z bujną roślinnością zamienił się w pustkowie. Chodzi o rozlewisko potoku Rzewnego, które jest użytkiem ekologicznym, nieopodal cmentarza parafialnego przy ulicy Zawiłej w Borku Fałęckim. Jak poinformował nas pan Marcin (nazwisko do wiadomości redakcji), ktoś zniszczył tam trzcinowisko, które jest siedliskiem wielu gatunków ptaków, gadów, płazów czy owadów.

- Ktoś wysypał na szczycie rozlewiska kilkumetrową warstwę ziemi, zasypując znaczną jego część - twierdzi nasz Czytelnik. - To ewidentna przymiarka do jakiejś inwestycji. Byłem tam dokładnie dwa tygodnie temu. Teraz ten teren jest nie do poznania - dodaje, nie kryjąc oburzenia.

Skalę zniszczeń najlepiej widać na zdjęciach. Nawieziona ziemia została wyrównana, a drzewa częściowo zasypane. - Doprowadzi to do ich uschnięcia - zauważa pan Marcin i zadaje pytanie: kto za to odpowie?

Informację o zniszczeniach przekazaliśmy urzędnikom.

- Zgłosiliśmy tę sprawę do straży miejskiej i Zarządu Zieleni Miejskiej, który zarządza użytkiem - stwierdził Jan Machowski z biura prasowego magistratu.

Strażnicy mieli sprawdzić, czy opisana przez nas dewastacja faktycznie dotyczyła terenu użytku. - W zależności od ustaleń będziemy mogli podjąć dalsze kroki - dodał Machowski.

Częściowo teren jest prywatny, ale gmina też ma tam swoje grunty. Sprawca całego zamieszania prowadził jakieś działania również na własności miasta. Pewne jest, że dla tego rejonu urzędnicy przygotowują plan miejscowy „dla wybranych obszarów przyrodniczych miasta Krakowa”, w którym przeznacza się ponad 670 hektarów, należące do prywatnych osób, pod obszary przyrodnicze. W praktyce oznacza to ich wyłączenie spod zabudowy. Sprawdziliśmy jedną z działek, która wchodzi w skład rozlewiska. Nie są tam procedowane wnioski o warunki zabudowy (tzw. wuzetki) oraz pozwolenia budowlane.

Dodzwoniliśmy się wczoraj do firmy sprzedającej części samochodowe, która ma siedzibę przy ulicy Zawiłej, tuż obok zniszczonego rozlewiska. Mężczyzna, z którym rozmawialiśmy, stwierdził, że jest właścicielem dwóch tamtejszych działek. Dodał, że ziemia została nawieziona, aby wyrównać teren. Zarzekał się, że ani on, ani właściciele innych działek, nie planują tam żadnej inwestycji.

- Tam jest teren podmokły, więc pod budowę na pewno się nie nadaje. Planujemy go ogrodzić - dodał. Nie traktuje zasypania rozlewiska jako jego zniszczenie, tylko uporządkowanie. Po co chce stawiać ogrodzenie? - Żeby to jakoś zabezpieczyć - skwitował.

Urzędnicy z Zarządu Zieleni Miejskiej mieli wczoraj udać się na wizję lokalną. Na dniach powinniśmy poznać szczegóły kontroli. O swoich działaniach wkrótce powinna poinformować też straż miejska.

Rozlewisko w Borku ma 2,77 ha. Za użytek ekologiczny zostało uznane uchwałą rady miasta w grudniu 2007 roku. Jest częścią korytarza ekologicznego. Występują tam rzadkie gatunki ptaków drapieżnych, jak myszołów, pustułka, krogulec, kobuz, puszczyk, sowa uszata.

Bartosz Dybała

Dziennikarz "Gazety Krakowskiej" i "Dziennika Polskiego". Laureat konkursu Nagrody Dziennikarzy Małopolski w kategorii dziennikarstwo interwencyjne. Zajmuję się tematyką kryminalną, czasami medyczną oraz kwestiami związanymi z zabudową Krakowa.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetakrakowska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.