Turyści szturmują połoniny. Gdzie pomieścić ten tłum w Bieszczadach?

Czytaj dalej
Fot. Łukasz Solski
Ewa Gorczyca

Turyści szturmują połoniny. Gdzie pomieścić ten tłum w Bieszczadach?

Ewa Gorczyca

Jesień w Bieszczadach? Każdy wie, że jest piękna. I każdy chce to zobaczyć na własne oczy. Efekt: zapchane do granic możliwości parkingi, korki na drogach. A najbardziej popularne szlaki oblężone niczym Krupówki w szczycie sezonu.

Wygląda na to, że Bieszczady przeżywają swoje turystyczne „pięć minut”. Ale o kontemplowaniu przyrody w ciszy, zadumie i spokoju można tylko pomarzyć. Chyba że weźmie się urlop i przyjedzie w środku tygodnia. A i wtedy warto poszukać mniej popularnych miejsc. Te, których nazwy znają wszyscy: Połonina Wetlińska, Tarnica, Bukowe Berdo - przyciągają turystów, głównie tych weekendowych, jak magnes.

Jeden, drugi, trzeci piękny jesienny weekend. Od Sanoka samochody jadą sznurem w Bieszczady. - Czy ten szturm turystów to moda, która niedługo przeminie? - zastanawiają się miejscowi.

Dyrekcja Bieszczadzkiego Parku Narodowego zlicza, ilu turystów wchodzi na szlaki. We wrześniu zanotowano ponad 80 tysięcy. To wprawdzie nieco mniej niż przed rokiem o tej samej porze, ale najczęściej odwiedzane trasy bynajmniej nie tracą na frekwencji. Przeciwnie. Z Wołosatego na Tarnicę i z Przełęczy Wyżnej na Połoninę Wetlińską przeszło jeszcze więcej osób niż we wrześniu rok temu. Zwłaszcza Połonina Wetlińska, stosunkowo łatwy szlak, bije rekordy popularności.

Dyrektor BdPN, Ryszard Prędki, nie ukrywa, że chciałby, aby turyści bardziej „rozchodzili się” po Bieszczadach, wybierali mniej uczęszczane szlaki. Ale na razie dla większości wycieczka w Bieszczady to „zaliczenie” widoku na połoniny i seflie pod „Chatką Puchatka” (tym bardziej, że to ostatni sezon kultowego schroniska w tej formie, bo od wiosny zacznie się jego przebudowa).

Ewidencja ruchu z długiego weekendu sierpniowego (15-18 sierpnia) wykazała 33 697 wejść na teren parku. Samochodów i autokarów wjechało 16 868 (z tego ponad 3,5 tys. przemieściło się do Wołosatego). Na Tarnicę wybrało się w tym czasie 8 690 osób. W kierunku Chatki Puchatka na Połoninie Wetlińskiej udało się 7 944 turystów.

Po wakacjach Bieszczady bynajmniej nie pustoszeją. Statystyki ruchu z weekendu w połowie października (12-13 października) pokazują, że turyści nie odpuszczają. W ciągu dwóch dni do Parku wjechało 8 150 pojazdów samochodowych (rejestratory BdPN mierzą ruch w czterech lokalizacjach). Na Tarnicę codziennie wędrowało prawie 2 tys. osób. Podobny - nawet większy - tłum był na szlaku z Przełęczy Wyżnej na Połoninę Wetlińską. Pod Chatką Puchatka zameldowało się w niedzielę 2,3 tys. osób.

W dalszej części przeczytasz:

  • dlaczego goprowacy, jadąc na akcję ratunkową, 14 kilometrów, zamiast w kilkanascie minut, pokonali w ponad godzinę
  • czy wójt Lutowisk cieszy się z najazdu turystów
  • dla kogo są największym ciężarem
  • co - zdaniem wójta - potrzeba, aby rozładować sytuację i co stoi na przeszkodzie

 

Pozostało jeszcze 71% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 12,30 zł co 5 dni.

    już od
    12,30
    /5 dni
Ewa Gorczyca

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetakrakowska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.