Velux zarzuca FAKRO szpiegostwo gospodarcze

Czytaj dalej
Fot. Fakro
Sylwia Klimczak

Velux zarzuca FAKRO szpiegostwo gospodarcze

Sylwia Klimczak

Ryszard Florek: Łączenie nas ze sprawą wycieku poufnych informacji firmy Velux jest nieuzasadnione

Duński dziennik „Jyllands-Posten” opisał sprawę dotyczącą rzekomego szpiegostwa przemysłowego w rodzimej firmie Velux. Artykuły sugerują, że w aferę była zamieszana sądecka firma FAKRO.

- Łączenie nas z tą sprawą jest nieuzasadnione. Przedmiotem sprawy są wewnętrzne nieprawidłowości centrali Velux w Danii - odcina się Ryszard Florek, prezes FAKRO. Uważa, że próba wmieszania jego firmy w tę sprawę to przejaw nieuczciwej konkurencji ze strony firmy Velux.

Tajemnicza tłumaczka

Gazeta opisuje spotkanie dziennikarza śledczego z tłumaczką. Kobieta miała być pośrednikiem między osobą, która chciała sprzedać poufne dokumenty, a przedstawicielem sądeckiej firmy.

Do pierwszego spotkania miało dojść w marcu 2016 roku w Karlsruhe (Niemcy). W obecności tłumaczki spotkali się: Krzysztof Kronenberger, współzałożyciel FAKRO i Urlich Huperz, biznesmen z Niemiec.

Twierdził on, że pełni jedynie rolę posłańca. Miał pokazać dokumenty, które zawierały dane techniczne, nagrania głosowe, zdjęcia prototypów okien, opisy procesów produkcyjnych, dokumenty dotyczące kosztów produkcji, informacje na temat sprawy dotyczącej nieuczciwej konkurencji, którą FAKRO wniosło przed Komisję Europejską przeciwko Veluxowi.

W rozmowie z dziennikarzem tłumaczka przyznała, że Krzysztof Kronenberger nie zabrał ze spotkania żadnych dokumentów za wyjątkiem dwustronicowego spisu wszystkich oferowanych danych.

Drugie spotkanie miało się odbyć kilka tygodni później w jednym z krakowskich hoteli. Tym razem uczestnikami byli: Huperz, tłumaczka oraz Ryszard Florek.

- Rok temu do firmy FAKRO zgłosiła się pani, twierdząc, że dysponuje dowodami na łamanie prawa przez firmę Velux. Kiedy okazało się, że ich nie ma, te kontakty zostały zakończone - wyjaśnia Ryszard Florek.

Velux: Wiadomo, że FAKRO spotykało się z pośrednikami zamieszanymi w proceder

Policja bada sprawę

Śledztwo w sprawie próby sprzedaży poufnych dokumentów firmy Velux prowadzi duńska policja.

- Około roku temu wykryliśmy, że nasza firma padła ofiarą szpiegostwa przemysłowego - mówi Agnieszka Kamińska, specjalista PR firmy Velux.

W wyniku zawiadomienia w maju ubiegłego roku osoba bezpośrednio podejrzana w tej sprawie została zatrzymana. Velux twierdzi, że posiada dowody na to, iż jej poufne dokumenty były oferowane konkurencji.

- Faktycznie są w naszym posiadaniu dowody świadczące o tym, że poufne wewnętrzne dokumenty firmy Velux, zawierające strategiczne i rynkowe informacje, mogły być oferowane naszemu konkurentowi - przyznaje Agnieszka Kamińska. - Wiadomo również, że FAKRO niejeden raz spotykało się z pośrednikami zamieszanymi w proceder. Wszystkie dowody zostały przekazane organom ścigania - dodaje.

Skarga w Brukseli

Od pięciu lat przed Komisją Europejską rozpatrywana jest skarga firmy FAKRO. Sądecki producent okien dachowych oskarża Velux o nadużywanie pozycji dominującej.

Zdaniem FAKRO, Velux narusza prawo do konkurencji.

- Pracownicy, dystrybutorzy czy kontrahenci będący świadkami takich działań nie zawsze czują się z tym dobrze - podkreśla Florek. Takie osoby zgłaszają się do FAKRO i w świetle prawa europejskiego są chronione jako tzw.: „sygnalista”. Wszystkie uzyskane w ten sposób informacje FAKRO przekazuje do Komisji Europejskiej.

- Podnoszenie tego zdarzenia do afery szpiegowskiej ma zastraszyć pracowników i zniechęcić ich do dzielenia się z nami dowodami - podsumowuje Ryszard Florek.

Udział firmy FAKRO w światowym rynku produkcji okien dachowych szacuje się na 15 proc. Velux ma 70 proc. W Polsce te proporcje są odwrotne i dominuje sądecki producent.

Sylwia Klimczak

Komentarze

1
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Sebulba

To prowakacja duńczyków, żeby oczernić fakro i rzucić podejrzenia na polskiego konkurenta. zupełnie wszycy zapominają, że to duńczyk wykradł dane i chciał zarobić. Czy to nie przypadek, że ta sprawa dopiero po roku z taką intensywnością trafia do mediów, koedy to waży się sprawa skargi fakro w Komisji Europejskiej i kiedy komisja podejmując decyzję musi podjąć się dowodów dostarczonych przez fakro do komisji?

Dziennik Polski jest polski już niestety tylko z nazwy. Dobrzy byłoby, żeby dla rzetelności dziennikarkiej albo napisać coś własnego i zweryfikowanego, a nie przeklejać tekst z duńskiej gazety puls biznesu do tego manipulując tytuł.

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.