Ważne odkrycia wynikają czasem z błędu

Czytaj dalej
Fot. Marcin Makówka
Ryszard Tadeusiewicz

Ważne odkrycia wynikają czasem z błędu

Ryszard Tadeusiewicz

Ogłoszono konkurs o tzw. granty NCN. Dla niezorientowanych wyjaśniam, że NCN (Narodowe Centrum Nauki) to instytucja, która przydziela pieniądze budżetowe na badania naukowe, a grant to wydzielona paczka owych pieniędzy, którą przeznacza się na jakiś temat. Naukowcy ubiegają się o granty, pisząc wnioski, w których opisują, co chcieliby zbadać.

Wiadomość o konkursie mnie ucieszyła: będą fundusze na badania naukowe, więc będzie więcej badań, a także więcej wyników naukowych, które stanowią dziś ważny kapitał.

Natomiast martwi mnie (nie od dziś) sposób dzielenia tych funduszy. Jak już powiedziałem, żeby dostać grant, naukowiec musi dokładnie opisać, co i jak zamierza badać i wskazać, jakie znaczenie (naukowe lub inne) będą miały uzyskane wyniki. Kto lepiej to opisze - ten w wyniku konkursu otrzyma grant.

Ale tylko ludzie, którzy sami nie prowadzą badań naukowych, mogą uwierzyć, że odkrycie można z góry zaprojektować. Osoby rozstrzygające konkursy w NCN traktują wniosek o grant jak przepis na zupę: bierzemy kilka produktów, dolewamy wody, gotujemy do skutku, doprawiamy do smaku - i zupa gotowa. W nauce pozornie jest tak samo: bierzemy kilka założeń, budujemy stanowisko laboratoryjne, eksperymentujemy do skutku, zbieramy i interpretujemy wyniki - i odkrycie gotowe.

Tyle tylko, że zupa zwykle się udaje, a badania naukowe, nawet dokładnie zaplanowane, niekoniecznie. Cechą każdego procesu badawczego jest bowiem nieprzewidywalność. Badając założenia, nie można ocenić wartości wniosku!

Tezę tę mógłbym poprzeć dziesiątkami przykładów z mojej dziedziny, ale odwołam się do odkrycia znanego każdemu dziecku:

W 1492 roku Kolumb odkrył Amerykę. Wcześniej przez wiele lat zabiegał o fundusze na swoją wyprawę , aż wreszcie uzyskał „grant” od Izabeli Kastylijskiej. Ale ubiegając się o fundusze, Kolumb opierał się na błędnych założeniach! Bazował na obliczeniach słynnego w tamtych czasach kartografa Toscanellego, który w 1474 roku obliczył, że obwód Ziemi ma 32187 km. Odejmując od tego znaną rozciągłość Azji i Europy można było obliczyć, jaki dystans muszą pokonać statki płynące do Chin i Indii na zachód przez Atlantyk. Była to odległość osiągalna dla ówczesnych statków i Kolumb dostał fundusze na wyprawę.

Gdyby jednak znał prawdziwą odległość - nie podjąłby takiej próby, bo przebycie za jednym zamachem Atlantyku i Pacyfiku było w owym czasie niemożliwe.

Tymczasem „po drodze” leżał ogromny kontynent: Ameryka. Nikt o nim nie wiedział i nikt by nie podjął wysiłków, żeby go szukać. A Kolumb na niego wpadł. Został odkrywcą, bo oparł się na błędnych założeniach!

I tak właśnie bywa w nauce: to, co jest najbardziej godne odkrycia, jest z reguły całkiem nieoczekiwane. Ale jak dostać grant na poszukiwanie nieoczekiwanego?

Ryszard Tadeusiewicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetakrakowska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.