Wcale nie czuję się „Pierwszą Damą PiS-u” w Brzesku

Czytaj dalej
Fot. Anna Kaczmarz
Łukasz Winczura

Wcale nie czuję się „Pierwszą Damą PiS-u” w Brzesku

Łukasz Winczura

Od 1 lutego posłanka Józefa Szczurek-Żelazko zasiądzie w fotelu wiceministra zdrowia. W wyborach na burmistrza Brzeska zostanie wskazany ktoś, kto zagwarantuje wygraną.

Jak się zostaje wiceministrem zdrowia?

To bardziej pytanie do pani premier czy ministra, którzy dobierają sobie współpracowników. Ja mogę być tylko dumna z tego, że zauważono moją dotychczasową pracę.

A jak to wygląda w praktyce?

Dokładnie tydzień temu, wieczorem, odebrałam telefon od pani Beaty Szydło. Zapytała wówczas wprost, czy nie objęłabym funkcji w rządzie. A ja tę propozycję przyjęłam.

Jednak pani nazwisko musiało już wcześniej funkcjonować na giełdzie wiceministrów.

Pierwsze rozmowy w tej sprawie miałyśmy jeszcze w grudniu. Wówczas rzeczywiście pani premier zapytała, czy gdyby padła propozycja, to zdecydowałabym się na pracę w jej gabinecie. Dała mi w ten sposób czas do namysłu. A konkretne pytanie padło w ubiegły piątek.

Edward Czesak na politycznej emeryturze? Jakoś w to nie potrafię uwierzyć.


W kuluarach mówi się, że mocno wspierali pani kandydaturę europoseł Edward Czesak i minister transportu Andrzej Adamczyk.

Z europosłem Czesakiem i ministrem Adamczykiem znam się od lat. Czy zabiegali, nie wiem. Jeśli tak, to bardzo mi miło. Jednak wierzę, że to moje doświadczenie i kompetencje w kwestiach służby zdrowia i polityki społecznej miały tu decydujący wpływ. Praca w rządzie to zaszczyt, a polityczne układanki schodzą na drugi plan.

Ale wiceminister to jednak stanowisko polityczne. Czuje się pani bardziej politykiem czy ekspertem?

Całe moje dotychczasowe zawodowe życie było związane z pracą ekspercką. W wielkiej polityce funkcjonuję dopiero od roku. Pewnie trzeba będzie trochę przestawić myślenie. Ale w swojej nowej pracy chcę pogodzić te dwie kwestie.

Chodzi o to, by dać szansę na dobry rozwój gmin i dać szansę ludziom, którzy chcą działać. Wizjonerom, którzy mają śmiałe pomysły i nie krępuje ich doraźny interes.

Wchodzi pani do resortu, o którym się mówi, że jego szef, Konstanty Radziwiłł siedzi na gorącym krześle...

Tak piszą niektóre nieprzychylne rządowi media. Po przeglądzie resortów pan minister ma deklarację pani premier o całkowitym zaufaniu.

Zna już pani zakres swoich obowiązków?

Poznam je w najbliższych dniach. Wiem tylko, że pracy będzie bardzo dużo.

Skoro jesteśmy przy polityce, ochłonęła pani po grudniowych wydarzeniach w parlamencie?

Tak, ale było to dla mnie negatywne zaskoczenie. Może zabrzmi to nieco naiwnie, ale zupełnie inaczej wyobrażałam sobie pracę na sali plenarnej, w komisjach. No, ale jestem dopiero pierwszą kadencję w sejmie.

PiS używa słowa „pucz”. Mocno powiedziane.

Mocno, ale adekwatnie. Moim zdaniem Platforma oraz Nowoczesna, czyli radykalna - jak to siebie określają - opozycja, zmierzała do obalenia rządu.

Mam wrażenie, że ze strony opozycji to tylko lekkie wyciszenie. Do nich nie dotarło jeszcze, że są posłami po to, by zajmować się sprawami kraju.


Rzeczywiście aż tak przewidywalny był scenariusz, którego byliśmy świadkami?

Zdecydowanie tak. Przecież „spontaniczne demonstracje” o godzinie 20. były wcześniej zgłaszane i rejestrowane w mieście, były pisma „o bratnią pomoc” do Brukseli, reżyserowane zamieszanie na sali sejmowej, skandaliczne zachowania niektórych posłów PO. Listę można długo ciągnąć.

To koniec sejmowej awantury?

Mam wrażenie, że ze strony opozycji to tylko lekkie wyciszenie. Do nich nie dotarło jeszcze, że są posłami po to, by zajmować się sprawami kraju. Jeszcze nie otarli łez po tych straconych apanażach i profitach, na których przez lata się uwłaszczali kosztem obywateli. My reformujemy kraj. Apeluje do posłów PO, by stali się opozycją konstruktywną, bo to się przysłuży Polakom.

Powinny być kary finansowe dla protestujących posłów?

Regulamin sejmu jest w tej kwestii bardzo jednoznaczny. Poseł, który łamie ogólnie przyjęte zasady, uchwalone przecież w poprzednich kadencjach zdaje sobie sprawę z konsekwencji, choćby finansowych, które może ponieść z tytułu łamania regulaminu. Decyzja jest w rękach marszałka i przewodniczącego komisji regulaminowej.

PiS niedawno zaproponował zmiany w ordynacji wyborczej, polegającej między innymi na kadencyjności wójtów, burmistrzów i prezydentów. Opozycja twierdzi, że to kolejny zamach na samorządy.

Żaden zamach, bo kadencyjność to nie jest wcale jakiś nowy pomysł. O tym mówiono już w poprzednich kadencjach i takie postulaty wychodziły także ze środowisk samorządowych. Doświadczenie uczy, że niekiedy powstają w samorządzie patologiczno-polityczno-biznesowo-towarzyskie koterie. Nie wszędzie tak jest, ale takie informacje do nas docierają. Ale kwestia jest jeszcze do przedyskutowania w wielu aspektach.

No, ale w naszym regionie przy kadencyjności PiS może stracić, na przykład kosztem PSL.

Gdzieś się traci, gdzieś się zyskuje. Ale nie to jest najważniejsze. Chodzi o to, by dać szansę na dobry rozwój gmin i dać szansę ludziom, którzy chcą działać. Wizjonerom, którzy mają śmiałe pomysły i nie krępuje ich doraźny interes.

3,5 miliona na inwestycje to dowód na wizjonerstwo burmistrza Brzeska?

Brzesko rozwija się. Wykorzystało swoją szansę przy pierwszym podziale środków unijnych. Mamy zjazd z autostrady, może powinno rozwijać się szybciej, ale jestem daleka od dramatyzowania.

Kto będzie kandydatem PiS na burmistrza Brzeska?

Spokojnie, do wyborów jeszcze dwa lata. Najpierw musimy wybrać zarządy partii w poszczególnych regionach. To powinno nastąpić na przełomie stycznia i lutego. Wybory mielibyśmy już za sobą, gdyby nie sejmowe awantury opozycji w sejmie. Później władze partii wskażą kandydata. O, jedno mogę powiedzieć. Naszym kandydatem będzie kompetentna osoba, która będzie realizować program PiS. Znajdziemy ją.

Co ze szpitalem w Brzesku?

Będę chciała wziąć urlop bezpłatny na czas pracy w rządzie. A kto pokieruje placówką, to już zależy od starostwa, które ogłosi konkurs. Wierzę, że wygra ktoś, kto będzie kontynuował dobrą pracę, którą wykonywaliśmy przez ostatnie 15 lat.

Do współpracy trzeba wzajemności, a z ich strony w większości nie ma takiej woli. Jeśli ktoś całą energię skupia na atakowaniu rządu, a nie na rozwiązywaniu problemów Polaków, to powtórzę, apel. Opozycjo! Bądź opozycją konstruktywną, a nie destruktywną.

Po przejściu Edwarda Czesaka do europarlamentu i jego wstępnej deklaracji o ewentualnej politycznej emeryturze za trzy lata czuje się pani „Pierwszą Damą PiS w Brzesku”?

Nie czuję się „Pierwszą Damą PiS w Brzesku”. Mandat poselski i bycie wiceministrem nie jest tożsame z byciem liderem w lokalnych strukturach. Jeśli chodzi o pana Edwarda Czesaka, to będę go namawiała, by nie przechodził na polityczną emeryturę. Nie wyobrażam sobie, żeby zajął się pisaniem pamiętników (śmiech). Jest sprawnym politykiem i dużo korzystam z jego doświadczenia.

Tylko, że pani ma dużo łatwiejszy dostęp do ucha prezesa.

Jako parlamentarzystka i osoba, która będzie pracować w rządzie, na pewno tak. Ale gramy w drużynie. Wie pan, często dziś, kiedy rozmawiam w Warszawie o problemach Brzeska, to niejednokrotnie szerzej drzwi otwiera mi powoływanie się właśnie na posła Czesaka, który pracował w parlamencie przez blisko dziesięć lat. I uprzedzę ewentualne dodatkowe pytanie. Z braku czasu nie oglądałam jeszcze „Ucha prezesa”.

Istnieje brzesko-tarnowskie „lobby regionalne” w parlamencie?

Tak, trzymamy się razem. Mamy między sobą dobry przepływ informacji i jako Prawo i Sprawiedliwość nie musimy się rumienić za naszą pracę.

Mówiąc o lokalnym lobby, myślałem o współpracy wszystkich posłów - także tych z PSL, Platformy czy od Kukiza.

Owszem, rozmawiamy, ale jakiś konkretnych wspólnych działań nie było.

To niedobrze.

To nie nasza wina. Do współpracy trzeba wzajemności, a z ich strony w większości nie ma takiej woli. Jeśli ktoś całą energię skupia na atakowaniu rządu, a nie na rozwiązywaniu problemów Polaków, to powtórzę, apel. Opozycjo! Bądź opozycją konstruktywną, a nie destruktywną.

Łukasz Winczura

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetakrakowska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.