We własnej skórze. Nadzieja i komórki

Czytaj dalej
Fot. Fot. Anna Kaczmarz / Dziennik Polski / Polska Press
Maria Mazurek

We własnej skórze. Nadzieja i komórki

Maria Mazurek

Rozmowa z prof. Justyną Drukałą, biotechnologiem, kierownikiem Banku Komórek w Zakładzie Biologii Komórki Wydziału Biochemii, Biofizyki i Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego, Człowiekiem Roku Gazety Krakowskiej.

Ile osób chodzi w pani skórze?

We własnej. My tylko hodujemy tu ich komórki, które po przeszczepie odbudowują skórę.

Ilu tych pacjentów było?

Na pewno ponad setka. Ania Chrapusta, która od lat leczy oparzenia, twierdzi, że jestem za skromna. Że tych pacjentów więcej.

Współpracujecie?

Tak. Historia lubi zataczać kręgi. Pierwszymi lekarzami, którzy „zamówili” komórki skóry w zakładzie biologii komórki - jeszcze w latach dziewięćdziesiątych - byli Kazimierz Cieślik i prof. Jacek Puchała, mistrz Anki. Teraz jestem z nią cały czas w kontakcie. Jakikolwiek oparzony pacjent trafia do szpitala Rydygiera, Ania zawsze dzwoni do mnie. Rozmawiamy o ranach, Ania przedstawia strategię leczenia; wspólnie określamy kiedy i ile komórek skóry należy przygotować dla pacjenta.

Jak to się odbywa?

Pobrany wycinek skóry trafia do nas, gdzie namnażamy komórki. Sama lubię zobaczyć pacjenta i jego ranę, jeśli to możliwe - porozmawiać z nim. Przez ponad dwadzieścia lat sama jeździłam do szpitala z komórkami, aby je przeszczepić pacjentowi. Teraz najczęściej „komórkowe lekarstwo” do szpitala zawozi mój współpracownik. Marcin jest lekarzem i biotechnologiem, więc doskonale rozumie jak wyprodukować i użyć taki produkt.

Dlaczego lubi pani zobaczyć pacjenta?

Po prostu zawsze marzyłam o tym, żeby zostać lekarzem, móc pomagać chorym.

Nie udało się?

Nawet nie próbowałam. Panował taki pogląd, że bez korepetycji na medycynę trudno się dostać. A nie mogłam sobie na nie pozwolić. Mimo że byłam dobrą uczennicą, stchórzyłam.

Zabrakło pewności siebie?

Zabrakło.

Ciężko dać temu wiarę. Widzę przed sobą bardzo silną kobietę.

Z dalszej części rozmowy dowiesz się: 

  • Czy profesor pamięta swojego pierwszego pacjenta
  • Gdzie lezy granica między byciem lekarzem a zabawą w Boga? 
Pozostało jeszcze 85% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 12,30 zł co 5 dni.

    już od
    12,30
    /5 dni
Maria Mazurek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetakrakowska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.