Wydelikaceni. Coraz rzadziej bywamy na polu, więc chorujemy

Czytaj dalej
Fot. Andrzej Banaś
Julia Kalęba

Wydelikaceni. Coraz rzadziej bywamy na polu, więc chorujemy

Julia Kalęba

Jesteśmy coraz mniej odporni na warunki zewnętrzne - mówi dr hab. Anita Bokwa z Instytutu Geografii i Gospodarki Przestrzennej UJ.

Chorujemy przez pogodę?
Często czujemy się gorzej, gdy gwałtownie zmienią się warunki meteorologiczne. Pogoda nie jest przyczyną żadnej choroby, ale mniej lub bardziej wpływa na każdego. I chorych, i zdrowych, w każdym wieku. Różnica jest tylko taka: przy występowaniu niekorzystnych warunków pogodowych u osoby ze stwierdzonymi schorzeniami możemy mówić o nasileniu objawów chorobowych, a u osoby zdrowej o pogorszeniu samopoczucia.

Kiedy możemy uznać, że pogoda nam nie sprzyja?
O wszystkim decyduje nasilenie tzw. bodźców biometeorologicznych. Pogoda, zwłaszcza w naszej strefie klimatycznej, jest dynamiczna. Jesteśmy narażeni na ciągłe zmiany warunków pogodowych: temperatury, ciśnienia, wiatru, wilgotności powietrza… Te zmiany stanowią dla organizmu stres i to przez nie możemy odczuwać pogorszenie samopoczucia. Niekorzystny jest więc wiatr, którego prędkość przekracza 8 m/s. Jeżeli np. ciśnienie atmosferyczne w ciągu doby wzrośnie lub spadnie o więcej niż 8 hPa, to też możemy mówić o wystąpieniu silnego bodźca biometeorologicznego. A ostatnio w Małopolsce odnotowywaliśmy zmiany o ok. 20 hPa, i z tego powodu mogliśmy czuć dyskomfort.

Wiele osób uważa, że ich zły dzień, bóle głowy i gorsze samopoczucie to skutek niekorzystnej pogody.
I zwykle mówią to osoby uważające się za meteoropatów (choć wielu z nich nimi nie jest). Meteoropaci to osoby szczególnie wrażliwe na zmieniającą się pogodę, które na pewne bodźce reagują bardzo mocno. Niektórym z nich w czasie nagłej zmiany pogody trudno jest normalnie funkcjonować. Są nadpobudliwi, nie mogą się skoncentrować lub odczuwają ból. Ale kogoś, kto od czasu do czasu przy niekorzystnej pogodzie skarży się na ból głowy, nie nazwałabym jeszcze meteoropatą. Jest wiele osób, które się źle czują, bo... prognoza pogody mówiła, że będą się źle czuły. Nasze nastawienie do otaczającego świata potrafi oddziaływać na samopoczucie niezależnie od tego, co mamy na zewnątrz.

Dlaczego pogoda w ogóle na nas wpływa?
Ponieważ jesteśmy częścią przyrody. Nasz organizm posiada mechanizmy przystosowawcze do zewnętrznych warunków pogodowych i cały czas dąży do osiągnięcia optimum. Jeśli mechanizmy przystosowawcze pracują dobrze i sprawnie, wszystko dzieje się poza naszą świadomością. Ale jeśli nie, to pojawia się problem, zaczynamy czuć, że coś jest nie tak. I bez względu na to, jak wysokich lotów bylibyśmy intelektualistami, musimy przyjąć do wiadomości, że jesteśmy także ssakami stałocieplnymi. Jednym z głównych celów naszego organizmu jest utrzymanie przez cały czas temperatury ok. 36°C.

Od tego mamy metabolizm.
No właśnie, nasze ciało potrafi wytworzyć energię i utrzymać odpowiednią temperaturę. To, w jaki sposób organizm przystosowuje się do pogody, dobrze pokazuje proces termoregulacji. Cała nasza skóra ma receptory. Organizm rozpoznaje temperaturę na zewnątrz i orientuje się, że grozi mu np. wychłodzenie. Uruchamia mechanizmy zapobiegające nadmiernej utracie ciepła. A tracimy ciepło m.in. poprzez skórę (zwłaszcza jej fragmenty wystawione na bezpośrednie działanie atmosfery), do której także dociera krew. Zatem przy zagrożeniu przechłodzeniem zwężają się naczynia krwionośne w skórze, przepływ krwi maleje, a krew nie dociera tam, gdzie najszybciej się chłodzi. Mniej krwi, a z nią ciepła, dociera np. do dłoni czy stóp, czyli fragmentów ciała najbardziej oddalonych od serca i często słabo zabezpieczonych przed wychłodzeniem. Jeśli nie jesteśmy odpowiednio ubrani, to narzekamy, że ręce czy stopy nam marzną. Ale stała temperatura we wnętrzu organizmu zostaje zachowana na odpowiednim poziomie.

Bo nasz organizm wie, że najważniejszy jest mózg, serce, w ogóle organy wewnętrzne?
Mówiąc obrazowo: jeśli nawet dojdzie do uszkodzenia jednej z kończyn wskutek odmrożenia, to cały organizm nadal jest w stanie funkcjonować. Ale po co naszemu organizmowi sprawna noga czy ręka, skoro nie działa mózg lub serce?

Organizm sobie radzi, dopóki bez zarzutu działają mechanizmy przystosowawcze.
Tak, bo wraz z rozszerzaniem lub kurczeniem się naczyń krwionośnych, zmienia się ciśnienie krwi. Kiedy jest zimno i dojdzie do zwężenia naczyń krwionośnych, ta sama objętość krwi przemieszcza się w mniejszej przestrzeni. Chorym, cierpiącym na choroby układu krążenia, grożą wtedy poważne dolegliwości. Natomiast podczas upałów, kiedy naczynia krwionośne się rozszerzają i zmniejsza się ciśnienie krwi, częstsze są omdlenia. Takie problemy są skutkiem tego, że mechanizmy przystosowawcze nie nadążają za zmianami zachodzącymi w otoczeniu. Zwykle gorzej i zdecydowanie wolniej pracują u osób starszych, obciążonych schorzeniami i u dzieci, u których nie wykształciły się one jeszcze w pełni. Wiele osób zdrowych jest też bardziej ospałych, ma gorsze samopoczucie.

Sceptycy mówią: źle się czujemy, więc szukamy przyczyny.
Tak, ale o ile w przypadku osób zdrowych mówimy o subiektywnych odczuciach pogorszenia samopoczucia, o tyle u osób chorych możemy obiektywnie stwierdzić pogorszenie stanu zdrowia. To nie zbieg okoliczności, że wraz z halnym stwierdza się większą liczbę samobójstw. Osoby z problemami psychicznymi czują się gorzej. Dlaczego? Ponieważ halny to wiatr suchy, porywisty, który przynosi nagły wzrost temperatury i szybko obniża wilgotność powietrza. Reagują na to osoby chore mentalnie, ale także sercowcy. U niektórych będzie budził dodatkowy niepokój i stres, u innych zachowania ekstremalne. Poza tym, jak pani wytłumaczy bóle stawowe u osób starszych? Ktoś mówi: będzie lało jak z cebra, bo mnie łupie w kościach. I chociaż często to bagatelizujemy, ta osoba ma świętą rację.

To znaczy?
Nadejście frontu atmosferycznego, często związane z występowaniem opadów atmosferycznych, poprzedzają zmiany ciśnienia. Przy wzroście ciśnienia następuje wchłanianie powietrza do płynów ustrojowych. Przy spadku - usuwanie powietrza, które powoduje bóle w kościach, zwłaszcza tych po urazach. Niskie ciśnienie jest związane z powiększeniem woreczków stawowych, co powoduje ucisk na nerwy i ból. Kiedy gwałtownie zmienia się pogoda, osobom starszym zaleca się odpoczywać. Ale możemy się też na pogodę uodpornić.

Jak?
Obserwujemy takie zjawisko jak domestykacja, czyli wydelikacenie, obniżenie sprawności mechanizmów przystosowawczych, niezwiązane z wiekiem lub chorobą. W krajach wysoko rozwiniętych ludzie przez 90 proc. czasu przebywają w domu, w pracy, w środkach komunikacji, w kawiarni, czyli w stałych warunkach, regulowanych klimatyzacją. Spędzamy mało czasu na zewnątrz i stajemy się coraz mniej odporni. Nieużywane mechanizmy przystosowawcze przestają działać.

Co robić...
Hartowaniu organizmu i naturalnemu uodparnianiu go sprzyja na przykład codzienny spacer z psem.

Meteoropatia

(inaczej: meteopatia) to patologiczna reakcja organizmu człowieka na działanie czynników meteorologicznych, uzależniona od jego wrażliwości indywidualnej.

Objawami są ogólne osłabienie organizmu, senność, niestabilność emocjonalna. Mogą pojawić się ból głowy oraz stawów (w przypadku choroby zwyrodnieniowej, wcześniejszych uszkodzeń).

Julia Kalęba

Reporterka pisząca o ludziach i kulturze. Absolwentka dziennikarstwa na wydziale Zarządzania i Komunikacji Społecznej oraz edytorstwa na wydziale Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Laureatka V edycji Nagrody Młodych Dziennikarzy im. Bartka Zdunka w kategorii Debiut Publicystyczny oraz III edycji konkursu Nagrody Dziennikarskiej im. Zygmunta Moszkowicza. Na co dzień szuka tematów.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.