Zanim Łukasiewicz został „szejkiem z Galicji”, był gorlickim aptekarzem

Czytaj dalej
Fot. Archiwum
Andrzej Ćmiech

Zanim Łukasiewicz został „szejkiem z Galicji”, był gorlickim aptekarzem

Andrzej Ćmiech

,,W pokoju frontowym domu, gdzie dziś znajduje się magistrat m. Gorlic, znajdowała się właściwa izba apteki, zaś w sąsiedniej w kącie stał kociołek metalowy z pokrywą, z otworami i śrubami, do którego Łukasiewicz wlewał ropę, sprowadzaną w naczyniach z okolicznych wsi i gotował. Po pewnym czasie wytwarzał się i wypływał z kociołka tymi rurkami jakiś żółtawy płyn, co się łatwo i silnie palił, wybuchał często, a rozlewając się, był trudny do ugaszenia.” - wspominał po latach współpracownik Ignacego Łukasiewicza późniejszy burmistrz Gorlic Walery Rogawski.

Dlaczego wybrał małe Gorlice?

Kiedy Ignacy Łukasiewicz przybył do Gorlic, był już wynalazcą i człowiekiem sukcesu, który oświetlił szpital lwowski lampami naftowymi swojej konstrukcji. Przez to umożliwił przeprowadzenie operacji w nocy dr. Zaorskiemu i uratowanie chorego o nazwisku Holecki.

Pewną zagadką jest, dlaczego wybrał Gorlice. Istnieje wiele przypuszczeń. Jedni twierdzą, że była to propozycja księcia Stanisława Jabłonowskiego z Kobylanki, zajmującego się wówczas otrzymywaniem asfaltu z ropy naftowej, który chciał, aby pracować wspólnie nad destylacją nafty, mając pod ręką jej źródła”. Inni zaś, że namówił go do przyjazdu do Gorlic przyjaciel aptekarz Walery Rogawski. Zapewne i bliskość pokładów ropy naftowej, jak i możliwości objęcia posady farmaceuty w Gorlicach zadecydowała, że przybył do naszego miasta.

Miejską aptekę w ratuszu szybko zamienił na laboratorium. Pracował w nim nawet w święta

Pojawienie się w Gorlicach znanego już farmaceuty wykorzystała Ludwika Bartkowa - właścicielka apteki mieszczącej się na parterze dzisiejszego gmachu urzędu miejskiego. To ona zaproponowała Łukasiewiczowi pracę w charakterze prowizora. Jego wynagrodzenie musiało być jednak bardzo skromne, bo stara ł się w magistracie o stanowisko kasjera miejskiego.

Łukasiewicz zamieszkał w Gorlicach przy ulicy Wąskiej w domu Wojciecha Staroniewicza, ojca Ludwiki Bartkowej. Sytuacja materialna farmaceuty poprawiła się dopiero w ostatnim kwartale 1854 r., kiedy wziął w dzierżawę aptekę w Gorlicach i prowadził ją pod swoim nazwiskiem. Nie była to jedyna praca, którą prowadził w naszym mieście. Zaangażował się w prace analityczne i toksykologiczne, badając wnętrzności ludzi zmarłych w gorlickim szpitalu. Pracował też dorywczo w Komisji Lasów Państwowych, jako zoolog i botanik.

Doświadczenia nawet w niedzielę

Najwięcej czasu poza obowiązkowymi pracami farmaceutycznymi poświęcał Łukasiewicz pracy nad destylacją ropy naftowej, której dostarczał mu Jan Szymonowicz z Sękowej z Pustego Lasu.

Szczegóły znamy z relacji przyjaciela i współpracownika Łukasiewicza Walerego Rogawskiego, który opisał jego laboratorium i prace destylacyjne oraz wybuch i pożar, który przydarzył się Łukasiewiczowi w Gorlicach w pewną niedzielę, gdy ludzie szli do kościoła na ranne nabożeństwo.

Po tym wydarzeniu Łukasiewicz przeniósł swój destylacyjny kociołek z pomieszczeń apteki do piwnicy. Wybuch ten potwierdzają znaleziska z lat 1948-1852 z okresu przebudowy gorlickiego ratusza, kiedy wydobyto odpady ropne i kolorowy fresk oraz znaleziono różne potłuczone słoiki apteczne i odważniki.

Mimo tych początkowych niepowodzeń sprzyjało mu szczęście, a efekty doświadczeń przyszły dość szybko. Wiosną 1854 r. udało mu się usunąć z destylatu łatwopalną benzynę, o czym informował listem swego dawnego profesora Radtenbachera w Wiedniu, przesyłając mu próbkę udoskonalonego destylatu.

Równolegle pracował nad udoskonaleniem lampy naftowej. W tym celu sprowadził od berlińskiego przemysłowca Stobwasera lampę do spalania hydrocarburu i fotogenu, do której skonstruował nowy palnik. Tak przystosowana spalała wszystkie gazy, nie pozostawiając kopciu, sadzy i swądu. Uradowany tym osiągnięciem Łukasiewicz miał powiedzieć do swojego przyjaciela i współpracownika Jakuba Kozika z Sokoła pamiętne słowa ,,mamy ziemne światło”. W 1854 r. u zbiegu ulic Kościuszki i Węgierskiej w Gorlicach w Kapliczce Chrystusa Frasobliwego zapłonęła po raz pierwszy na świecie uliczna lampa naftowa.

Życie osobiste w Gorlicach

Oprócz sukcesów zawodowych warto wspomnieć o sukcesach osobistych Łukasiewicza podczas pobytu w Gorlicach. Wówczas ożenił się ze swoją siostrzenicą Honoratą Stacherską.

Fakt bliskiego pokrewieństwa wymagał według prawa zgody nie tylko rodziców, ale również Rządu Krajowego w Krakowie i dyspensy Stolicy Apostolskiej. Wszystkie te przeszkody zostały pokonane ku uciesze nowożeńców. Ślub odbył się 20 kwietnia 1857 r. Świadkami tej uroczystości byli: gorlicki magister farmacji Walery Rogawski i lekarz powiatowy z Jasła Alojzy Krziża.

W 1858 r. Ignacy Łukasiewicz odkupił aptekę w Gorlicach od Ludwiki Bartko, która wychodząc za mąż za Ignacego Hazego, sekretarza Nowego Sącza, musiała ją odsprzedać wraz z koncesją. Do transakcji doszło najprawdopodobniej na początku 1858 r., gdyż 10 kwietnia 1858 r. wpłynął do Rządu Krajowego w Krakowie wniosek Ignacego Łukasiewicza o przeniesienie na niego koncesji po Ludwice Bartko.

Zanim Łukasiewicz został „szejkiem z Galicji”, był gorlickim aptekarzem

Niestety znowu zaważyła na załatwieniu sprawy opinia sądu we Lwowie, która charakteryzowała go jako ,,niebezpiecznego osobnika na przyszłość” i odmówiono mu przeniesienia koncesji. W tej sytuacji Ignacy Łukasiewicz postanowił odsprzedać aptekę dotychczasowemu zawiadowcy gorlickiej apteki Waleremu Rogowskiemu za 3000 florenów i wyjechać z miasta.

Trudno dziś ustalić dokładną datę opuszczenia miasta przez Ignacego Łukasiewicza. Najprawdopodobniej - jak podaje Anczyc - opuścił Gorlice z wielkim żalem obywateli tamtejszych z końcem 1858 r.

Najbardziej żałowali Żydzi, którzy ,,gdy dowiedzieli się, iż zamierza opuścić Gorlice, pamiętni, z jakim poświęceniem i bezinteresownością ratował podczas cholery w 1855 r. wszystkich, bez różnicy stanu i wyznania, wysłali do Łukasiewicza deputację, która go prosiła, aby pozostał w mieście. Jeżeli mu zaś dzierżawa apteki jest za droga, Izraelici gotowi ją z własnej kieszeni płacić, byle tylko nie opuszczał miasta”.

Historycy mówią o nim szejk z Galicji

Przebywając w Gorlicach Łukasiewicz w 1854 r. założył spółkę wraz z Tytusem Trzecieskim, by wydobywać ropę w majątku Karola Klobassy w Bóbrce. Przedsięwzięcie to zostało uwieńczone sukcesem, a wyrazem jego jest do chwili obecnej zachowany obelisk ufundowany przez Łukasiewicza, upamiętniający założenie pierwszej kopalni naftowej na świecie, eksploatowanej na skalę przemysłową.

Chcąc wykorzystać na większą skalę doświadczenie zdobyte w laboratorium, założył w 1856 r. w Ulaszowicach koło Jasła pierwszą na świecie destylarnię i rafinerię ropy naftowej, w której destylował drobne ilości ropy, wydobywającej się na powierzchnię ziemi w formie małych źródełek.

Działalność ta powszechnie uważana jest za najważniejszą w jego życiu, która zadecydowała o przekształceniu się Łukasiewicza z farmaceuty i aptekarza, w Łukasiewicza przemysłowca naftowego, jakiego zapamiętała historia.

Potwierdza to Włodzimierz Bonusiak historyk, specjalizujący się w historii gospodarczej Polski , który w dziele ,,Szejk z Galicji, Ignacy Łukasiewicz 1822-1882” pisze, że ,,rok 1854 okazał się rozstrzygający dla przyszłości Łukasiewicza. Stopniowo zaczął odchodzić od swej dotychczasowej profesji - aptekarstwa i stawał się nafciarzem”.

Andrzej Ćmiech

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetakrakowska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.