Zmiana przepisów. Za ucieczkę i alkohol trafisz za kratki na dłużej

Czytaj dalej
Fot. Sławomir Mielnik
Joanna Labuda

Zmiana przepisów. Za ucieczkę i alkohol trafisz za kratki na dłużej

Joanna Labuda

1 czerwca zmieniły się niektóre przepisy kodeksu ruchu drogowego, co niesie za sobą surowsze kary. Teraz np. za niezatrzymanie się do kontroli zamiast zapłacić karę grzywny, możesz trafić do więzienia.

Duże zmiany dla polskich kierowców przygotowało Ministerstwo Sprawiedliwości. Szczególnie dotkliwie odczują je piraci drogowi, którzy od teraz muszą dostosować się do bardziej restrykcyjnych przepisów. Nowelizacja Kodeksu karnego, która uwzględnia zaostrzenie kar za przestępstwa w ruchu drogowym, weszła w życie 1 czerwca.

Stan bezpieczeństwa na polskich drogach nie jest zadowalający. Tylko w ubiegłym roku na terenie całego kraju doszło do ponad 33 tysięcy wypadków, w których życie straciło ponad 3 tysiące osób, a rannych zostało ponad 40 tysięcy. Jak mówi Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji, nowelizacja ustawy z jednej strony gwarantuje element edukacyjny – kierowca ma świadomość, że dane przestępstwo będzie surowo ukarane, a z drugiej strony zaostrzenia kar oczekiwało społeczeństwo.

– Przepisy mają skutecznie edukować i odstraszać kierowców, a jeśli już coś się wydarzy się na drodze, to kara powinna być surowa

– komentuje A. Borowiak.

Co zmieniła nowelizacja? Od teraz, kiedy pijany lub odurzony narkotykami kierowca spowoduje wypadek ze skutkiem śmiertelnym lub ciężkim uszkodzeniem ciała, trafi do więzienia minimum na 2 lata (przed zmianą było to co najmniej 9 miesięcy). W 2015 roku co czwarta kara za to przestępstwo była wymierzana w zawieszeniu. Teraz „zawiasów” nie będzie w ogóle.


– Kierowca, który wsiada za kierownicę pijany lub po narkotykach, a później zabija kogoś na drodze, nie powinien chodzić po ulicach wolny. Powinien trafić do więzienia i tego oczekuje społeczeństwo

– przekonuje Andrzej Borowiak.

Kolejna zmiana dotyczy policyjnych pościgów. Według nowych przepisów świadoma ucieczka przed policją nie jest już wykroczeniem, ale przestępstwem. Automatycznie zmieniła się też kara – zamiast grzywny minimum 3 miesiące pozbawienia wolności. Co więcej, skazując za to kierowcę, sąd będzie orzekał wobec niego zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. Według nowych przepisów ukarany zostanie chociażby 24-letni motocyklista z Łodzi, który w niedzielę uciekając przed patrolem przewrócił się na torowisku i rzucił się do ucieczki. Jak się okazało, był trzeźwy, jednak motocykl, którym jechał nie miał wymaganych oznaczeń, a kierowca nie miał dokumentów.

Ta zmiana szczególnie zadowala policję. – Na przestrzeni kilku lat liczba policyjnych pościgów wzrastała. Ludzie coraz częściej nie respektowali poleceń służb. W 2012 roku pościgów było około 12 tysięcy – w 2016 już blisko 30 tysięcy w ciągu jednego roku. Takie sytuacje to duże ryzyko zarówno dla uciekającego, jak i policjantów i osób postronnych. Wpisanie ucieczki do katalogów przestępstw jest naszym zdaniem bardzo ważne – komentuje rzecznik wielkopolskiej policji.

Źródło: TVN 24

Zmiany dotyczą też kierowców, którzy stracili uprawnienia lub mają zakaz prowadzenia samochodu. Obecnie kierowca, który wsiada za kierownicę mimo orzeczonego przez sąd zakazu, może trafić do więzienia nawet na 5 lat. Przed zmianą przepisów groziła za to kara pozbawienia wolności do 3 lat. Natomiast kierowca, który prowadzi mimo wydania decyzji administracyjnej o cofnięciu uprawnień, dostanie sądowy zakaz prowadzenia pojazdów. Według Ministerstwa Sprawiedliwości wcześniej to rozwiązanie stosowano bardzo rzadko. Z wyliczeń resortu wynika, że w 2015 r. spośród prawie 1,4 tys. osób skazanych za jazdę bez uprawnień odebranych administracyjnie, zaledwie wobec czterech orzeczono sądowy zakaz prowadzenia pojazdów.

Dzięki nowym przepisom kierowcy mogą też zapomnieć, że wykroczenia komunikacyjne przedawnią się po dwóch latach. Od czerwca przedawniają się dopiero po upływie trzech lat.

Czy zmiana przepisów może realnie wpłynąć na podniesienie bezpieczeństwa na polskich drogach? Policja przyznaje, że nadal największym problemem wśród kierowców jest po prostu nie respektowanie prawa w ruchu drogowym. Służby zwracają też uwagę na niski poziom wiedzy kierowców.

– Ludzie często nie zdają sobie sprawy, jak opanować samochód w danych warunkach i jeżdżą zbyt ryzykowanie. Brakuje świadomości, że zatrzymanie samochodu przed niebezpieczeństwem nie będzie możliwe przez za małą odległość, zbyt dużą prędkość i brak umiejętności panowanie nad pojazdem

– mówi Andrzej Borowiak.

Joanna Labuda

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetakrakowska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.