Paweł Bąkowski

Zmielony. Historia pewnej fotografii

Zmielony. Historia pewnej fotografii
Paweł Bąkowski

W Krakowie trwają obchody 40-lecia Studenckiego Komitetu Solidarności, który narodził się po zamordowaniu współpracownika KOR, studenta Stanisława Pyjasa. U nas: historia pewnej fotografii, wykonanej przed czterema dekadami

W bramie kamienicy przy ul. Szewskiej 7 w Krakowie, 7 maja 1977 został znaleziony martwy Stanisław Pyjas, student UJ i współpracownik Komitetu Obrony Robotników. Prokuratura uporczywie lansowała wersję nieszczęśliwego wypadku, czemu przeczyły fakty znane przyjaciołom Pyjasa. W prasie nie dopuszczono do głosu żadnych wątpliwości - wersja prokuratury była jedyną, która miała prawo do oficjalnego istnienia.

Wtedy przyjaciele Pyjasa postanowili zorganizować publiczną żałobę i wezwać mieszkańców Krakowa do udziału w niej. W szczególności kierowali swój apel do studentów. W tym czasie odbywały się właśnie coroczne juwenalia, chodziło więc o to, by studenci powstrzymali się od zabawy i wzięli udział w upamiętnieniu młodego człowieka, który - jak wszystko na to wskazywało - zginął z ręki bądź z inspiracji SB.

Byłem wtedy współpracownikiem Komitetu Obrony Robotników, mieszkałem w Warszawie. Na wieść o śmierci Stanisława Pyjasa Jacek Kuroń wysłał kilku młodych członków i współpracowników KOR-u (w tej liczbie i mnie) do Krakowa. Mieliśmy pomóc krakowskim przyjaciołom Pyjasa, których część znaliśmy już np. z odbytego na przełomie kwietnia i maja 1977 zlotu na górze Gorc koło Kamienicy.

Pojechaliśmy do Krakowa i wspieraliśmy ich logistycznie przez kilka dni, a 15 maja kilkoro z nas brało udział w Czarnym Marszu, który zakończył się proklamowaniem Studenckiego Komitetu Solidarności.

Dwa i pół roku później, pod koniec 1979, pracowałem w Instytucie Meteorologii i Gospodarki Wodnej. Moja koleżanka z IMGW, Danka Kuźmińska, która była też sekretarką w Związku Polskich Artystów Fotografików, pokazała mi album z wystawy „Złocisty Jantar ’79” w Gdańsku i spytała, czy to możliwe, abym figurował na zdjęciu tam opublikowanym. Tak rzeczywiście było. Na jednym ze zdjęć z tej wystawy, autorstwa Jerzego Ochońskiego, figurowałem w pierwszym szeregu uczestników Czarnego Marszu. Poprosiłem Dankę o zdobycie większej ilości kopii. Jednak organizatorzy wystawy w Gdańsku dali jej odmowną odpowiedź. Stwierdzili, że po pierwsze, seria zdjęć Ochońskiego z Czarnego Marszu nie została dopuszczona do wystawy; po drugie, nie mają żadnego egzemplarza albumu; a po trzecie, album już został wycofany z księgarni. Tak więc zostaliśmy z kilkoma egzemplarzami, które przyszły w paczce do ZPAF-u i tak uratowały się od zmielenia.

Zawsze zadawałem sobie pytanie, jak w ogóle doszło do wydrukowania albumu, skoro cenzor kontrolujący wystawę od razu zorientował się, o co chodzi w tych zdjęciach. Chyba jedyna możliwość jest taka, że album został przygotowany na długo przed wystawą. Toteż album oglądał inny cenzor, nieświadomy historii z Czarnym Marszem i Pyjasem. Było w tym albumie tylko jedno zdjęcie czarno-białe, właśnie z Czarnego Marszu. I ten cenzor mógł pomyśleć, że jest to… pochód pierwszomajowy, a flagi niesione przez młodych ludzi w rzeczywistości były czerwone.

Czego by nie mówić, historia tego albumu jest unikalna. Raz, że cenzura, choć na krótko, puściła taaakie zdjęcie, a dwa, że pokazuje ono, i to w kontekście Czarnego Marszu, kawałek tamtego systemu.

Na zdjęciu, które widać powyżej, maszerują od prawej: Mirek Chojecki, ja, Jan Jarosz, Jurek Geresz i nieżyjący już Mirek Swatek z Jastrzębia-Zdroju.

Przekazuję tę ciekawostkę historyczną, ponieważ tempus fugit, a ja, jak mawiała moja babcia, nie będę żyć wiecznie...

Paweł Bąkowski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.