Włodzimierz Jurasz

Żyd i krakus, dwa bratanki

Ponad 180 tysięcy fotografii z Narodowego Archiwum Cyfrowego www.nac.gov.pl Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe Ponad 180 tysięcy fotografii z Narodowego Archiwum Cyfrowego www.nac.gov.pl
Włodzimierz Jurasz

Mury kazimierskich kamienic. Dwa cmentarze, siedem synagog, sto kilkadziesiąt osób zrzeszonych w gminie żydowskiej. Tak w największym skrócie przedstawiają się pozostałości po 1000-letniej historii krakowskich Żydów. Dzieje te bada wielu naukowców i instytucji, a także dwaj znakomici dziennikarze Mieczysław Czuma i Leszek Mazan, autorzy książki „Tate, jedziemy do Krakowa!”.

Ich najnowsze dzieło to niezwykle kompetentne kalendarium opisujące dzieje krakowskich Żydów. „Na początku była ciekawość. (…) Potem przyszło zdziwienie. Tym jak wiele mieliśmy sobie nawzajem do przekazania, jak bardzo przenikały się nasze kultury, obyczaje, tradycje, smaki kulinarne” - pisze we wstępie Mieczysław Czuma.

„Nasza książka (…) dowodzi wielowiekowej mądrości obu narodów, uporu w niełatwym poszukiwaniu kompromisu i sympatii” - dodaje Leszek Mazan.

Tytuł książki zaczerpnęli autorzy z musicalu „Skrzypek na dachu”. Wygłasza je Chawa, jedna z córek Tewje Mleczarza, przed wyjazdem z Anatew-ki po pogromie dokonanym przez Rosjan - bo „nie mogła żyć wśród ludzi, którzy nie szanują innych”. Skąd tam, w zapadłej carskiej wiosce, wiedziała o Krakowie? „Można przypuszczać, że (...) wyjazd pod Wawel podpowiedział Chawie Joseph Stein, autor libretta do musicalowej wersji >Skrzypka<, twórca, który miał polskie korzenie” - pisze Leszek Mazan. A Mieczysław Czuma przytacza żydowską legendę. Kiedy Żydzi podczas tułaczki wznosili modły do Jahwe, by wskazał im bezpieczne miejsce, ten odpowiedział: - Idźcie do Polski. I z nieba spadła kartka ze słowami „po” i „lin”, czyli „tutaj odpoczniesz”. A Polin to po hebrajsku Polska…

Lektura książki potwierdza deklaracje autorów. To rzeczywiście efekt ich wieloletniej fascynacji. Co nie znaczy, że Czuma i Mazan unikają trudnych problemów czy pomijają wydarzenia bądź to niewygodne, bądź wręcz kompromitujące dla każdej ze stron. Piszą o pogromach, ale i ratowaniu Żydów, nie tylko podczas Holocaustu. Przywołują wielkich Polaków pochodzenia żydowskiego, ale i tych, którzy Polaków i polskości nienawidzili, w tym nie tylko funkcjonariuszy Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego.

Judaica Ibrahim, syn Jakuba, nigdy nie był w Krakowie, ale bardzo nasze miasto cenił Pierwszy „Kazimierz”, czyli Żydowskie miasto, powstał przy ul. Św. Anny Czy można jeść bułkę z szynką na żydowskim cmentarzu? Fragmenty Książki „Tate, jedźmy do Krakowa”

Początek

965-966 - Zaczęło się od Żyda. W opisie podróży przez Europę Środkową do Magdeburga pół Żyd, pół Arab Ibrahim, syn Jakuba z Tortosy, po raz pierwszy wymienia nazwy Krakowa i Pragi. Ibrahim jest najprawdopodobniej - jako lekarz lub tłumacz - członkiem poselstwa kalifa Al-Hakama II na dwór Ottona I Wielkiego. Ma (najprawdopodobniej) pięćdziesiąt dwa lata. Ufortyfikowane, tętniące życiem miasto „Ka-rakoro”, będące potężnym ośrodkiem politycznym i handlowym związanym z państwem czeskim, ogromnie mu się podoba. Opinię tę wyrabia sobie na podstawie rozmów z ludźmi, którzy w Krakowie byli. On sam nie był nigdy.

1190 - Przypadkiem zabili Żyda

Kanclerz dworu księcia Kazimierza Sprawiedliwego mistrz Wincenty, zwany Kadłubkiem, rozpoczyna pisanie Kroniki polskiej. Relacjonując panowanie Mieszka III Starego odnotuje, że w owym czasie scholarze krakowscy przypadkiem zabili Żyda: ci sami sędziowie skazali ich na karę 70 grzywien jakby za świętokradztwo. Żydzi w Polsce mają wtedy status servi comercae, sług skarbu. Napaść na nich jest - stosownie do przywileju Fryderyka Barbarossy - naruszeniem prawa książęcego.

1304 - Miasto żydowskie

Pół wieku po lokacji Krakowa na prawie magdeburskim (1257) w księdze grodzkiej pojawia się nazwa Judengasse (ulica Żydowska). Izraelici są już trwałą częścią pejzażu i topografii miasta. Ulicę Żydowską identyfikować należy z późniejszą św. Anny. Posesje żydowskie ciągną się po lewej stronie tej wybiegającej z Rynku ulicy na odcinku od ulicy Szerokiej (dzisiejszej Jagiellońskiej) do furty w murach (portula Judaeorum). Izraelici zamieszkują wtedy też Szeroką - na odcinku od Żydowskiej (dziś św. Anny) do Garncarskiej (dziś Gołębia). Jedynymi nieruchomościami, które należą do chrześcijan w tym obszarze są: położony inter Judeos kościół św. Anny (wzmiankowany po raz pierwszy w roku 1363) oraz narożna kamienica u zbiegu Żydowskiej i Szerokiej będąca własnością Szczepana Pęcherza z Rzeszotar. Siedlisko żydowskie (platea Judaeorum) przetrwa w tym miejscu do roku 1469.

Marzec 1407 - Rzeź

We wtorek po Wielkiejnocy w kościele św. Barbary kanonik kolegiaty wiślickiej Budek informuje z ambony, iż ubiegłej nocy Żydzi zabili chrześcijańskie niemowlę, pomazali swoje ciała jego krwią i obrzucili kamieniami kapłana zmierzającego do chorego. Te przerażające wieści stają się sygnałem do ataku na całą społeczność żydowską. Płoną domostwa, dochodzi do licznych morderstw, rabowane są składy kupieckie, grabiony majątek ofiar. (…) Ksiądz Budek w swych oskarżeniach przebija całą Europę, głosząc z ambony, iż zewnętrzne organa płciowe kobiet żydowskich są ułożone „w poprzek”.

30 kwietnia 1919 - Chwila nieuwagi pana Boga

Przyszły sławny marksistowski politolog, historyk i polityk Izaak Deutscher (1907-1967), urodzony w Krakowie w rodzinie ortodoksyjnych Żydów, w symbolicznym geście protestu, wraz z kolegą, zjada na cmentarzu przy ulicy Miodowej, na grobie rabina, bułkę z masłem i szynką. Boga, który nie reaguje, chwila nieuwagi będzie drogo kosztować: za kilka lat Deutscher definitywnie odrzuci judaizm, stając się zagorzałym marksistą, a od 1925 roku będzie członkiem KPP, z której wyrzucą go za zwalczanie wpływów nazistowskich, czyli za działalność niezgodną wtedy z linią Stalina.

6 lipca 1919 - Zaczęło się przy kramach

W Sukiennicach wybucha kłótnia między klientem a żydowskim handlarzem. Chodzi o cenę zwykłej chustki. Do kłótni włączają się żołnierze przybyłej niedawno do Krakowa armii generała Józefa Hallera. Wybuchają dwudniowe zamieszki uliczne, połączone z rabowaniem kramów sukiennickich oraz plądrowaniem sklepów, głównie żydowskich, przy ulicach Grodzkiej i Starowiślnej, a mające jednoznacznie antysemicki charakter. Zamieszki stłumi dopiero szwadron kawalerii i kompania Błękitnej Armii.

23 kwietnia 1927 - Żydzi rozwijają się szybciej niż Słowianie

Na Konferencji Rektorów Państwowych Szkół Akademickich rektor UJ prof. Leon Marchlewski ujawnia, że wbrew obowiązującym ustaleniom ministerstwa na krakowskiej uczelni istnieje praktyka przyjmowania na Wydział Lekarski zaledwie 12-13 procent Żydów z ogółu kandydatów ubiegających się o indeks, proporcjonalnie do ich odsetka w kraju. Rektor przypomina, że aktualnie 65 procent lekarzy w Polsce jest pochodzenia żydowskiego, a we wszystkich wolnych zawodach proporcje Polacy - Żydzi wynoszą pół na pół. Zdaniem Stanisława Pigonia, rektora Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie, do zwiększenia liczby studentów polskich nie przyczyni się wprowadzenie niezgodnych zresztą z ustawą o szkolnictwie wyższym egzaminów wstępnych. Dotyczy to nie tylko medycyny: „Żydzi, jako intelektualiści, rozwijają się szybciej niż Słowianie i zdają lepiej egzaminy” - twierdzi Pigoń.

5 grudnia 1939 - Nie oddam!

U wejścia do bożnicy Ajzyka na Kazimierzu od strzałów SS-manów ginie żydowski urzędnik Maksymilian Redlich, który odmówił wydania zwojów Tory i podpalenia świątyni.

1949 - W Wiśle gra pierwszy Żyd

Zrzeszenie Sportowe Gwardia Kraków (do 6 lutego tego roku TS Wisła) przyjmuje w swe szeregi przedwojennego lewoskrzydłowego Żydowskiego Klubu Sportowego Makkabi, Romana Abrahama Wohlfeilera. (…) Napastnik jeszcze przed wojną marzył, by zagrać w Wiśle, która jednak w myśl nieformalnych, ale surowo przestrzeganych wtedy ustaleń (nazywanych „paragrafem aryjskim”) nie przyjmowała nigdy nikogo z żydowskim pochodzeniem.

Czerwiec 1967 - Strach przed zegarem

Gazety opisują świeżo odkrytą historię jak z Edgara Alana Poe: w mechanizmie zegara ratuszowego w Nowym Sączu, na wieży, w izdebce z wahadłem, przez trzy jesienne miesiące 1942 roku ukrywała się zbiegła z ostatniego transportu z getta do obozu śmierci młoda żydowska dziewczyna Berta Kormun. Ewentualne zepsucie się mechanizmu wieżowego oznaczało dla niej wyrok śmierci. W ucieczce i znalezieniu kryjówki pomógł jej aryjski przyjaciel z przedwojnia Stefan Mazur, z zegarmistrzowskiej firmy Dobrzańskich odpowiedzialnej za prawidłowe funkcjonowanie zegara. Właściciel firmy Henryk Dobrzański znał tajemnicę wieży ratuszowej, lecz aż do doniesień „Dziennika” trzymał to w najgłębszej tajemnicy. Stefan Mazur zorganizował również ewakuację z wieży przebranej w męskie ubranie dziewczyny. Berta przeżyła wojnę ukryta w podtarnowskich lasach, wyszła za mąż za swego wybawcę. Nigdy nie będzie nosić zegarka, nie będzie tolerować jego obecności w domu i nie uśnie w pokoju, w którym tyka zegar.

Grudzień 1990 - Antysemityzm?

W Paryżu wielki pokaz bożonarodzeniowej szopki krakowskiej- widowisko przygotowane przez Annę Szałapak. Duża trema, bo w latach poprzednich swe szopki prezentowały już inne państwa. Strona francuska oprotestowuje obecność na scenie postaci Żyda, w której dopatruje się polskiego antysemityzmu. Zastrzeżenia zostają na szczęście wycofane.

Mieczysław Czuma, Leszek Mazan

Włodzimierz Jurasz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetakrakowska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.