Felieton Tadeusza Płatka: Problemy planszówek

Czytaj dalej
Fot. Andrzej Banas / Polskapresse
Tadeusz Płatek

Felieton Tadeusza Płatka: Problemy planszówek

Tadeusz Płatek

Już sam nie wiem, czy ja mam problem, czy gry planszowe mają problem ze mną, w każdym razie to ja je kupuję, nie one mnie. To ja chodzę po znienawidzonych sklepach z zabawkami, przemierzam księgarnie, przynajmniej kilka razy w roku, przebywam drogę krzyżową w poszukiwaniu prezentów dla dzieci i w końcu umęczony dochodzę do wniosku, że to właśnie gra planszowa będzie odpowiednią zabawką, nie dość że rozwijającą intelektualnie, to jeszcze - par excellence - familijną, angażującą cały rodzinny zespół do wspólnej, miłej zabawy.

Jest taka piętrowa szuflada w sypialni, jeszcze druga szuflada pod łóżkiem szczelnie wypełniona kolorowymi pudełkami, które ktoś wymyślił i które w jego mniemaniu były najlepsze na świecie. Jest też kilka - podejrzewam - które urodziły się z chciwości i koniunktury. Dość na tym, że wszystkie, co do jednego, są wybrakowane, czegoś nie mają - jakiejś kostki, kartonika, planszy, w szczególności zaś instrukcji obsługi.

Pozostało jeszcze 65% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 12,30 zł co 5 dni.

    już od
    12,30
    /5 dni
Tadeusz Płatek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetakrakowska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.