Felieton Tadeusza Płatka: Żyd, solniczka i matrioszka

Czytaj dalej
Fot. Andrzej Banaś
Tadeusz Płatek

Felieton Tadeusza Płatka: Żyd, solniczka i matrioszka

Tadeusz Płatek

Był jeden z tych dni, kiedy poszedłem na już-nie-moje miasto udawać wczasowicza. Skoro nie wkurzam się na turystów i naganiaczy w Barcelonie, to co jakiś czas wmawiam sobie, że w Krakowie już nie moi naganiacze, nie moje gołębie, nawet nie kościół Mariacki. Nie widzę meleksów, nie widzę kuchni meksykańskiej, ani komiksowych reklam Auschwitz. To znaczy widzę, ale tak, jakbym sam był niewidzialny. Było mi absurdalnie miło. Tak miło, że po raz pierwszy w życiu wszedłem do krakowskiego sklepu z pamiątkami.

Jasne, przechodziłem wielokrotnie przez Sukiennice, ale to się nie liczy, bo Sukiennice są moje, mam prawo przez nie łazić i wzdłuż wszerz, żeby w gorące dni poczuć trochę chłodu, żeby sobie drogę skrócić, nawet bez oglądania całego tego suwenirowego zatrzęsienia, patrząc na przemian pod nogi i na sufit, nigdy na boki. Tym razem jednak świadomie wkroczyłem do kramu z pamiątkami przy ul. Grodzkiej.

Pozostało jeszcze 67% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 12,30 zł co 5 dni.

    już od
    12,30
    /5 dni
Tadeusz Płatek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetakrakowska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.