Francja i jej jedna szyna, czyli mniej wybrzuszeń

Czytaj dalej
Fot. Marcin Makówka
Piotr Rąpalski

Francja i jej jedna szyna, czyli mniej wybrzuszeń

Piotr Rąpalski

Moja kochana dziewczyna Iwona wzięła mnie na ślub swojej koleżanki do Francji. Miasteczko Clermont-Ferrand, jakieś dwie godziny drogi autostradami od Lyonu. Siadłem na piwie i bagietce w rynku, patrzę, a tam dla tramwajów... tylko jedna szyna.

Słyszałem o pociągach, które w tym kraju jeżdżą po jednym kawałku metalu, ale tramwaje? Było upalnie, 35 stopni Celsjusza, i tak patrząc na tę jedną szynę, myśląc z przerażeniem o tym, że zaraz muszę się wbić w garnitur, przypomniało mi się, jak to w Krakowie, z powodu upałów, remontowane po łebkach torowiska tramwajowe, poskładane na bogato z dwóch szyn, wybrzuszają się, wyskakują i blokują ruch w mieście. I to dzień w dzień.

Stwierdziłem „sprytni Ci Francuzi” - jeśli nawet torowiska im też wyskakują radośnie, ale burmistrz na czas mojej wizyty zakazał takich incydentów, to i tak zmniejszyli ryzyko komunikacyjnej wpadki o 50 procent. Bo przecież szyna jedna, a nie dwie.

Ale zaraz, zaraz. Jak taki tramwaj trzyma się na jednej, wąskiej nitce metalu? Zapytałem Alexa, brata pana młodego. - Tramwaje mają koła z oponami po bokach. Pamiętaj, że jesteś w Clermont - odpowiedział. O co chodzi? Zapewne o lobby, które takie rozwiązanie wywalczyło. Bo w tym mieście znajduje się fabryka słynnej firmy Michelin, produkującej opony, której symbolem jest dobrze znany również w Polsce gumowy ludzik Bibendum.

Wszystko stało się jasne. W Krakowie mamy Nową Hutę z kombinatem, to idziemy w metal, a Francuzi grają w gumę. Nazywa się to system Translohrl. Zalety? Na linie tramwajowe potrzeba mniej miejsca, bo są węższe, co w zabetonowanym na potęgę Krakowie bardzo by się przydało. Mniej jest też pisków i zgrzytów z powodu ocierających się metalowych kół o szyny. Co szczególnie słychać u nas, gdzie szlifowanie torowisk nie jest regułą.

We Francji gumowe koła cicho snują się po asfalcie. Ponadto dzięki oponom, jak w autobusie, a co za tym idzie większej przyczepności, możliwe jest pokonywanie bardziej stromych wzniesień niż w przypadku tramwaju. Może władze Krakowa skorzystają kiedyś z tego pomysłu, gdy linie tramwajowe zaczną wyjeżdżać z niecki, w której się znajdujemy, poza miasto, na wzgórza, może nawet poprowadzą do ościennych gmin.

Wady? W internecie znajduję jedną - koła z czasem tworzą koleiny, które utrudniają podróż rowerzystom jadącym tymi samymi szlakami. Podobno też takie rozwiązanie potrafi wykonać niewiele firm i dlatego jest ono droższe. Ale mówi się przecież „co tanie, to drogie”. Widać to po grubych milionach wydawanych na remonty torowisk w Krakowie.

Ale czy brać przykład z Francuzów, którzy przez cały ślubny dzień pili wino, piwo, a obiad zjedli dopiero o godz. 20? Na szczęście wesele już w Polsce, jutro. Wszystkiego dobrego młodej parze! - Marysi i Guillaume Brocard.

Piotr Rąpalski

"Kto mieszka w Krakowie, ten w cyrku się nie śmieje" - to modne ostatnio hasło pod Wawelem, ale pasowałoby do 15 lat mojej pracy jako dziennikarza. To miasto po prostu potrzebuje solidnych mediów, czujnych na działania lokalnej władzy, krytycznie patrzących na wpadki, potknięcia, absurdy, fanaberie i PR-owe zagrywki lokalnych elit i urzędników. Tym się właśnie zajmuję od lat. Kiedyś jako reporter z działu miejskiego zapełniający strony naszych gazet, dziś bardziej skupiony na internecie i prowadzeniu serwisów Gazety Krakowskiej, Dziennika Polskiego i Naszego Miasta Kraków. 


"Czepiacie się, nie widzicie pozytywów" - to najczęściej słyszymy w reakcji na nasze teksty. Odpowiadam - od pozytywnego przekazu są rozbudowane media urzędnicze (zresztą za nasze, podatników pieniądze), w nich Kraków to kraina mlekiem i miodem płynąca, gdzie władza reaguje na potrzeby mieszkańców, doskonale identyfikuje problemy i znakomicie radzi sobie z nimi. My jesteśmy i piszemy, by być przeciwwagą dla tej idylli.


Przykłady:


https://gazetakrakowska.pl/czlowiek-z-sld-kolega-prezydenta-i-jego-mala-firma-zrobia-nam-smart-city/ar/c3-12498848


https://gazetakrakowska.pl/tauron-na-sponsora-areny-byl-nagrany-kulisy-handlu-hala-w-czyzynach/ar/c3-3795521


https://gazetakrakowska.pl/krakow-miliony-zl-na-nowa-miejska-telewizje-miala-informowac-o-pomocy-dla-uchodzcow-a-jest-kolejnym-kanalem-informacyjnym-wladz/ar/c3-16692243


 


Ale były też tematy lekkie i przyjemne:


https://gazetakrakowska.pl/tag/w-cztery-oczy


https://gazetakrakowska.pl/kibice-wisly-i-cracovii-na-obozie-przetrwania-zdjecia/ar/337426


https://gazetakrakowska.pl/krakow-2000-kilometrow-w-smrodzie-kanalow-przeszedlbys-zdjecia/ar/c1-282493


 


Do Gazety Krakowskiej trafiłem zaraz po studiach w 2007 roku. Po politologii nie bardzo wiedziałem co można robić poza karaoke w Żaczku, czy piciem piwa w Starym Porcie. Na studiach na szczęście pisałem do jednej z gazet studenckich i jakoś tak się stało, że mój wykładowca Leszek Rafalski (były redaktor naczelny GK) skierował mnie do redakcji przy al. Pokoju 3. I się zaczęło... American dream, od praktykanta do wicenaczelnego. Od przepisywania pierwszych swoich tekstów po 3 razy, żeby miały sens, po... przepisywanie po innych ich tekstów, żeby się klikały w sieci :)


A prywatnie to... pozdrawiam żonę i mojego synka.


 

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.