Ramionami wzruszanie i żachanie

Czytaj dalej
Fot. Andrzej Banaś
Tadeusz Płatek

Ramionami wzruszanie i żachanie

Tadeusz Płatek

Czytam kolejną książkę i po raz kolejny jest, że ktoś tam wzruszył ramionami, a kto inny się żachnął.

Zawsze próbuję sobie wtedy wyobrazić, co ten bohater literacki konkretnie w takiej sytuacji robi, nawet sam próbuję ramionami wzruszać i żachać się. Wydaje mi się, że tylko niektóre wzruszenia polegają literalnie na poruszaniu ramionami, co innego rozkładanie ich tzw. bezradne. To jest jasne. W „skrzydlatych” słowach prof. Markiewicza i Romanowskiego o wzruszeniu cytatów jest kilka, wzruszaniu czymkolwiek - ani dudu.

A jak już tam nie ma, to nigdzie nie ma. Słownik frazeologiczny bredzi o „charakterystycznym ruchu pasa barkowego”, mając pewnie na uwadze, że niektórzy rzeczywiście przy tym geście podciągają ramiona do uszu. Ale to jednak nie wyczerpuje tematu. Z obserwacji osób, których prosiłem o wzruszanie ramionami wynika, że przy okazji zawsze robią coś z dolną wargą i nieznacznie sapią. Gdy znów prosiłem o żachnięcie się, to albo głupie miny stroili, albo mówili, że się żachną, ale dopiero, gdy ich zdenerwuję, gdy w związku z tym próbowałem, to głupio się tylko uśmiechali, że niby moje zachowanie jest za mało denerwujące, niewystarczające do żachania i żebym się postarał bardziej, toteż się postarałem, aż za bardzo, tak bardzo, że zaczęły się przekleństwa i wyzwiska.

Obróciłem się więc na pięcie i wzruszyłem ramionami, to znaczy prychnąłem i coś tam sapnąłem. Nawet się chyba trochę żachnąłem, jakby mimochodem.

Tadeusz Płatek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.