Franki i złotówki

Czytaj dalej
Fot. Andrzej Banas / Polskapresse
Tadeusz Płatek

Franki i złotówki

Tadeusz Płatek

Nie ma chyba krakowskiego kantoru, którego bym nie odwiedził. Kiedyś miałem kredyt we frankach, i musiałem je gdzieś kupować, zawsze od panów, którzy mieli sweterek w serek, albo sweterek, który mógłby nosić taki bury wzór.

Pamiętam moich prześladowców 10, 20, 50, 100, 200 i tysiącfrankowych - architekta Le Corbusiera, kompozytora Artura Honeggera, malarkę Sophie Taeuber-Arp, rzeźbiarza Alberto Giacomettiego, pisarza Charlesa Ferdinanda Ramuza i historyka „odkrywcę” renesansu Jacoba Buckhardta. Były to banknoty piękne, kolorowe, o wyjątkowym, podłużnym kształcie, które kupowałem i natychmiast grzecznie zanosiłem do banku, zaciskając zęby nie tylko ze względu na oprocentowanie. Marzył mi się świat, w którym będę mieszkał w willi Le Corbusiera, gdzie w ogrodzie będzie stała rzeźba Giacomettiego, na ścianach obrazy Taeuber Arp. Zwłaszcza że za każdym razem za pancernymi szybami leżały stosy gotówki, która mogłaby mnie do realizacji tych rojeń zbliżyć.

Pozostało jeszcze 65% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 12,30 zł co 5 dni.

    już od
    12,30
    /5 dni
Tadeusz Płatek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetakrakowska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.